Na stadionach Polski i Świata.
Blog > Komentarze do wpisu

Prawi pomocnicy

Klasa międzynarodowa
1. Jakub Błaszczykowski
1985, Wisła Kraków
Klasa krajowa
2. Wojciech Łobodziński
1982, Zagłębie Lubin
3. Zbigniew Zakrzewski
1981, Lech Poznań
4. Sebastian Szałachowski
1984, Legia Warszawa
5. Tomasz Wróbel
1982, GKS Bełchatów
6. Marcin Bojarski
1977, Cracovia
7. Paweł Sasin
1983, Korona Kielce
8. Grzegorz Bonin
1983, Korona Kielce
9. Adrian Budka
1980, Widzew Łódź
10. Piotr Piechniak
1977, Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
11. Łukasz Madej
1982, Łódzki KS

Ciekawa i co ważne dość młoda stawka.

Najlepszym polskim prawym pomocnikiem w minionym roku był bez wątpienia Jakub Błaszczykowski. Rok zaczął co prawda dość przeciętnie, lecz z każdym miesiącem zaczął dystansować konkurentów. Prawdziwym popisem wiślaka były pojedynki z Portugalią, Belgią i Feyenoordem Rotterdam, w których momentami – jakkolwiek to nie zabrzmi – ocierał się o geniusz. Powinien jednak jak najszybciej czmychać z Krakowa, bo w pogrążonej w chaosie Wiśle niczego więcej już zyskać nie może.

Chyba trochę więcej należało się w minionym roku spodziewać po Wojciechu Łobodzińskim. Wiosną nie ustępował Błaszczykowskiemu, później jednak zdecydowanie spuścił z tonu – chyba zabrakło mu konkurencji w Zagłębiu Lubin. W przyszłym roku musi być jednak lepiej, bo miedziowy klub zapowiada walkę o mistrzostwo Polski, a sam Łobodziński powinien częściej dostawać powołania na zbiórki kadry narodowej.

Coraz lepiej spisuje się w barwach Lecha Zbigniew Zakrzewski, który podobnie jak Szałachowski może grać również w ataku. Nie jest możetak błyskotliwy jak Błaszczykowski czy Łobodziński, ale stał się bardzo silnym punktem Lecha, mimo że wielu powątpiewało, iż tak się stanie. Tymczasem Zakrzewski jest z roku na rok coraz lepszym piłkarzem, który czyni stałe postępy. Tych nie widać u Sebastiana Szałachowskiego, który od dwóch sezonów prezentuje podobny poziom. Może jego kariera dozna przyspieszenia, gdy piłkarz Legii regularnie będzie występował w ataku, gdzie coraz częściej wystawia go Dariusz Wdowczyk?

O Tomaszu Wróblu można napisać to, co o wszystkich jego kolegach z GKS Bełchatów – pod okiem Oresta Lenczyka poczynił błyskawiczne postępy i jeśli dalej będzie się rozwijał w takim tempie, to być może i on dostanie szansę gry w drużynie narodowej. Warto przecież pamiętać, że ten filigranowy pomocnik dopiero w tym roku zadebutował w ekstraklasie.

 Trochę rozczarował w minionym roku nietuzinkowy Marcin Bojarski, ale trzeba przyznać, że cała Cracovia spisywała się bardzo przeciętnie. Zmorą Pawła Sasina jest jego... wszechstronność. Piłkarz Korony może grać na wielu pozycjach, ale to paradoksalnie mu szkodzi, bo traktowany jest trochę jako zapchajdziura w przypadku kontuzji innych zawodników. A szkoda, bo to bardzo interesujący zawodnik. Podobnie jak jego partner z zespołu Grzegorz Bonin, który nawet zdążył zaliczyć debiut w reprezentacji. Powinien jednak ustabilizować formę, bo znakomite spotkania za często przeplata fatalnymi. Nieźle do ekstraklasy wprowadził się Adrian Budka, czego efektem debiut w reprezentacji. Pomocnik Widzewa tego zaszczytu dostąpił jednak na wyrost, bo to zwyczajnie nie jest zawodnik na miarę drużyny narodowej.

Są kluby, z których piłkarze mający ambicje nie mogą przebywać zbyt długo, bo ich kariera ulegnie zahamowaniu. Mimo wszystko jednym z nich jest Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Piotr Piechniak to całkiem ciekawy zawodnik, jednak w klubie Zbigniewa Drzymały pozostaje już stanowczo zbyt długo i przerodził się w przeciętnego ligowca. Stawkę zamyka Łukasz Madej. Już najwyższy czas, żeby ten piłkarz skupił się na własnej grze, a nie na narzekaniu na otoczenie, bo jego dotychczasowa postawa może tylko żenować obserwatorów. Ja już na Madeju postawiłem krzyżyk. Może jeszcze udowodni, że zrobiłem to za szybko?

piątek, 29 grudnia 2006, bartoszewsky

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/12/31 18:51:55
Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że Szałachwski przez ostatnie dwa lata nie zrobił postępów. Raczej jego forma przypomina sinusoidę, z tą wzmiamką, że pogłębiają się w niej szczyty i doliny.

Aha, i czy koniecznością na twoim blogu musi być to ciągłe wpisywanie kodu z obrazka przy każdorazowym komentowaniu?

milgord.blox.pl
-
2007/01/01 16:23:20
Według mnie gra podobnie jak w Łęcznej i jakiejś zauważalnej różnicy na plus nie ma.

Wpisywanie kodu z obrazka miało chronić komentarze przed automatem spamującym, jednak rozwiązanie okazało się marne i z niego już zrezygnowałem. ;)