|
Blog > Komentarze do wpisu
O złoto, legendę i igrzyskaJuż za kilka godzin polscy piłkarze ręczni zagrają najważniejszy mecz w swojej dotychczasowej karierze.
To wydaje się wprost nieprawdopodobne, ale w ciągu ledwie dwóch miesięcy, w finale mistrzostw świata znalazły się dwie polskie reprezentacje – najpierw siatkarze, teraz szczypiorniści. Ci pierwsi w grze o złoto nie podjęli już rękawicy i chyba przed meczem, podświadomie, zadowolili się srebrem. Nie ma co rozdzierać szat, bo nawet, gdyby nasza reprezentacja zagrała wówczas z pełnym zaangażowaniem, chyba z fenomenalną Brazylią nie miałaby szans. Szczypiornistom zachłyśnięcie się dotychczasowymi sukcesami i przedwczesne rozluźnienie nie grozi. Nie tylko dlatego, że tę drużynę po wcześniejszych znakomitych meczach i spektakularnych zwycięstwach stać absolutnie na wszystko. To jest po prostu Wielka Drużyna, która rośnie z każdym spotkaniem, co udowodniła w meczach z Niemcami, Danią czy Rosją. I co ważne – Polacy są mocni nie tylko pod względem sportowym, ale i mentalnym. Zwycięstwa po dramatycznych bojach musiały podopiecznych Bogdana Wenty utwierdzić w przekonaniu o własnej sile. A głód sukcesu – tak przecież niespodziewanego – musiał się jeszcze wzmóc. Dlatego Polacy będą robić wszystko, żeby ten mecz wygrać. Trochę nieświadomie pomagają im w tym Niemcy. Bulwarówka Bild nazwała reprezentantów Polski „czerwonymi chamami”, co na pewno doskonale ich zmobilizowało. Teraz będą wychodzić ze skóry – nie dość, że będzie to ich najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze, nie dość, że mogą przejść do historii światowej piłki ręcznej, to jeszcze mogą utrzeć nosa butnym Niemcom i to na ich terenie. Pokonać gospodarzy przy akompaniamencie gwizdów 19-tysięcznej publiczności? Coś pięknego! Podtekstów jest więcej – 9 naszych zawodników gra w niemieckiej Bundeslidze, Bogdan Wenta grał nawet w reprezentacji Niemiec. Ewentualne zwycięstwo musiałoby mieć dla nich cudowny smak. A przy okazji oznaczałoby przepustkę na igrzyska olimpijskie w Pekinie. Przed finałem dużo czasu poświęca się sędziom. Nie bez powodu – to oni sprawili, że Niemcy pokonali Hiszpanię i Francję. Przed finałem chyba lęk przed niesprawiedliwymi arbitrami trzeba odłożyć na bok. Sędziować będą Francuzi i po krzywdach, które spotkały ich reprezentację, zapewne nie będą na siłę pomagać gospodarzom. Będą sędziować obiektywnie i sprawiedliwie. I tak właśnie powinno być. Napiszę jeszcze raz to, co w przed finałem MŚ z udziałem naszych siatkarzy. Nasza reprezentacja już przeszła do historii polskiego sportu. Teraz powalczy o to, żeby zostać jego legendą. Jestem przekonany, że jeśli nasi szczypiorniści wygrają z Niemcami, ten mecz awansuje do rangi mitu – tak jak zwycięski bój siatkarzy z ZSRR na igrzyskach w Montrealu czy wygrana polskich hokeistów z Sowietami na MŚ w 1976 roku. Ta drużyna na to, by zostać legendą polskiego sportu po prostu zasłużyła. I to zrobi. Po meczu z Niemcami piękny sen będzie trwał nadal. niedziela, 04 lutego 2007, bartoszewsky
TrackBack
|
|