Na stadionach Polski i Świata.
Blog > Komentarze do wpisu

Złotko z Niemiec

Magdalena Neuner.

Jesteś piękny, młody i stosunkowo bogaty. Całe życie stoi przed Tobą otworem, ale jesteś już spełniony zawodowo. Piękny sen? Niektórzy śnią na jawie. Ot, Magdalena Neuner - mistrzyni olimpijska w biegu na dochodzenie.

Bezpośrednio przed igrzyskami olimpijskimi Niemka wdrapywała się na podium siedem razy z rzędu. Ósmy raz wskoczyła na nie już w Whistler. Srebrny medal w sprincie był świadectwem znakomitej formy; zdejmował presję, ale jednocześnie zaostrzał apetyt na coś więcej w biegu na dochodzenie. Drugie miejsce to przecież świetna pozycja do ataku na sam szczyt. I rzeczywiście - pościg za Anastazją Kuzminą, a później ucieczka przed rosyjską Słowaczką zakończyły się sukcesem i radością z mistrzostwa olimpijskiego. Niekoniecznie ostatniego wywalczonego na tych igrzyskach…

Gdyby Neuner była Polką, wszyscy nazywaliby ją Złotkiem. Złote włosy, kilogramy złotych krążków wiszących na szyi. Ten olimpijski jest już siódmym w rywalizacji seniorek, a przecież solidny pęczek pochodzi jeszcze z czasów juniorskich. Gdzieś stoją też cztery kryształowe kule – duża, za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, i trzy małe do towarzystwa.

Nikt nie wątpi w to, że złota kolekcja będzie się powiększać. Neuner ma dopiero 23 lata i jeszcze wiele okazji do wygrywania przed nią.

Chyba, że znów zrobi jakieś głupstwo i przegra sama ze sobą. Tak jak w ubiegłorocznym biegu masowym w Anterselwie. Prowadziła wtedy Neuner zdecydowanie, ostatnie pięć pocisków miała wystrzelić spokojnie i przypieczętować pewne – wydawało się – zwycięstwo. Chybiła wszystkie. Niemiecki trener rwał włosy z głowy, kibice - jak zapewne rzekłby klasyk - przecierali oczy ze zdumienia, a sprawczyni zamieszania biła się z myślami podczas biegania karnych rund. Zamiast wygrać, była szósta.

Każdy czasami bywa gapą, to takie ludzkie. Kibice wybaczą. Trener też. W końcu taka złota gapa to prawdziwy skarb.

środa, 17 lutego 2010, bartoszewsky

TrackBack
TrackBack URL wpisu: