Na stadionach Polski i Świata.
Blog > Komentarze do wpisu

Skorża, Peszko i trzy inne mgnienia ekstraklasy

Maciej Skorża

Maciej Skorża odszedł z Wisły jako trener, w pewnym sensie, niepokonany na własnym podwórku. Oba pełne sezony swojej pracy w Krakowie kończył jako mistrz Polski, w trzecim - już niecałym - też pozostawił drużynę na pierwszym miejscu w tabeli.

To statystyczne fakty, wrażenie było z rundy na rundę coraz gorsze. Wisła grała przeciętnie, męcząco, wygrywała głównie dzięki kilku indywidualnościom oraz zabójczej, godnej podziwu konsekwencji. Dzisiaj nawet to jest wspomnieniem. Oznaką kryzysu jest gra Marcelo - jesienią najlepszego obrońcy ligi, dziś piłkarza ociężałego i nieporadnego prawie jak Wojciech Łobodziński.

Było oczywiste, że za słabą grę lidera posadą zapłaci Skorża. Moment na zmianę trenera - dotyczy to również Legii - wybrano jednak przedziwny, akurat w okresie największego nasycenia meczami jakie znają polskie kluby. Henryk Kasperczak ma teraz bardzo mało czasu na wdrożenie swoich pomysłów i pogmeranie przy drużynie. Akcja ratunkowa może na razie nie przynieść poprawy, a jedynie chaos.

Zwolnienie Skorży było rozwiązaniem najłatwiejszym, ale nie powinno być końcem zmian. Jeśli przyjmiemy, że zużył się trener, musimy zauważyć też, że zużyli się również niektórzy piłkarze. Przydałoby się trochę świeżości w tej kompozycji.

Świeżości złapał też sam Skorża. Nie wygląda na przygnębionego zwolnieniem z pracy; wręcz przeciwnie - zdaje się, że poczuł ulgę...

* * *

Sławomir Peszko to najlepszy skrzydłowy naszej ekstraklasy - za dobry, za szybki i zbyt cwany dla większości obrońców. Dla Lecha piłkarz bezcenny - 7 goli i 8 asyst w 20 meczach to wystarczająca rekomendacja, chociaż i tak nie oddaje w pełni jego pozytywnej pracy na boisku.

Zawsze musi być jednak jakieś ale.

Ale Peszki to kartki - w lidze dostał już osiem żółtych, a dwa razy wylatywał z boiska przed końcem meczu. Zbierał je także na wszystkich innych frontach: w Lidze Europy (dwie żółte), w Pucharze Polski (dwie żółte, w efekcie czerwona) i w reprezentacji (trzy żółte, dwie z nich zamieniły się w czerwień). Łącznie daje to wynik godny boiskowego rzeźnika - w 30 meczach aż 15 żółtych kartek i 4 czerwone!

Kartki Peszki to jednak nie efekt brutalności, ale charakteru i trudnych do wyjaśnienia zaćmień. Takich choćby jak to z wiosennego meczu z Polonią Warszawa - Peszko dostał żółtko za blokowanie ręką wyrzutu z autu na środku boiska...

Kartkowa pauza Peszki w meczu z Jagiellonią, pewnie nie ostatnia w tym sezonie, to dla Lecha spory problem, a przecież wkrótce mogą być kolejne. Odpoczywać za czerwień musi już Grzegorz Wojtkowiak, a zagrożeni karencją są Robert Lewandowski, Semir Stilić, Dimitrije Injac, Seweryn Gancarczyk i Ivan Djurdjević - piłkarze bardzo ważni lub niezbędni. Jacek Zieliński oprócz szykowania taktyki na kolejne mecze musi też sporządzić harmonogram łapania kartek, tak by nie rozsadziło mu drużyny...

* * *

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Ryszard Wieczorek ma papiery, by zostać solidnym ligowym trenerem. Wprawdzie dość nisko należało oceniać jego szanse na zatrudnienie w klubach z najwyższej półki, ale można było się spodziewać, że te z trochę niższej na długo staną się środowiskiem pracy dla takiego rzemieślnika.

Figa z makiem. Nie dał rady Wieczorek w Koronie, błędy z Kielc powielił w Górniku Zabrze i przyłożył rękę do spadku drużyny z ligi. Ciut lepiej było w Wodzisławiu - uratowana ekstraklasa w zeszłym sezonie - ale też na krótko, bo już w bieżącej edycji razem z Odrą roztrzaskał się o dno tabeli.

Teraz Wieczorek pojawił się w Piaście Gliwice i można powiedzieć, że trafił swój na swego: rękę tonącemu trenerowi podali ludzie z solidnie przeciekającej łodzi. Dziwny to związek, podszyty rozpaczliwym szukaniem szczęścia przez obie strony. I chyba z marnymi szansami na pozytywny los - Piast po marnym początku stał się głównym kandydatem do spadku.

* * *

Arka Gdynia na starcie ligowej wiosny ustrzeliła najdziwniejszy hat-trick w historii polskiej piłki: trzy razy z rzędu - zarówno w Gdyni, jak i Krakowie - grała mecze bez udziału publiczności!

Karanie klubów zamykaniem ich stadionów to nie jest polski pomysł, ale polska prymitywna specjalność. W minionych latach przybierała ona różne formy - zamykano całe obiekty, a nawet poszczególne trybuny, ograniczano również liczbę widzów mogących na nie wejść. To banał, ale wart nieustannego powtarzania: mecze bez publiczności nie mają sensu, a zamykanie stadionów jest zwykłą głupotą. Na stosowaniu tego reliktu odpowiedzialności zbiorowej tracą wszyscy (od klubu, przez kibiców, po piłkarzy), ale najmniej akurat winowajcy.

Korekta karomierza byłaby wskazana (czy za rozbój dokonany przez pseudoprzechodnia zamyka się całą ulicę?!), ale nie można na nią liczyć, bo wymagałaby od członków Komisji Ligi Ekstraklasy pewnego wysiłku intelektualnego i przełamania własnych przyzwyczajeń. Dla większości z nich to nadmierny trud.

* * *

Marek Bajor nie ma licencji niezbędnej do prowadzenia zespołu w ekstraklasie, ale Zagłębie Lubin może mu ją na jakiś czas kupić. Kosztowało to tylko 10 tysięcy złotych, ale oczywiście pieniądze to nie wszystko. Ogromnie ważny jest również kontekst: Bajor zastąpił przecież na ławce Franciszka Smudę, który przed końcem kontraktu z klubem został porwany przez PZPN do pracy z reprezentacją. Gdyby nie wystąpiła tak jaskrawa konieczność zadośćuczynienia szkodzie Zagłębia, jego działacze musieliby pewnie poprosić Jana Żurka albo Mirosława Jabłońskiego o podparcie całej konstrkucji wymaganymi papierami.

Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to wyjątek podyktowany okolicznościami, ale nowy sposób działania w podobnych sytuacjach. Choć trenerzy powinni się dokształcać, byłoby to całkiem logiczne - sam fakt posiadania licencji UEFA Pro nie świadczy o niczym, a na pewno nie o umiejętnościach jej posiadacza. Przy okazji zakończyłaby się też żałosna działalność objazdowych trenerzyn z papierem do wynajęcia.

środa, 17 marca 2010, bartoszewsky

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/17 15:22:16
trzymam za niego kciuki

pozdrawiam serdecznie :)
---
[ www.deton.blox.pl ]
-
Gość: qwerty, public2399.xdsl.centertel.pl
2010/03/27 17:44:52
Z tą konsekwencją z jakiś żart? Nie licząc jesieni ub. roku Wisła meczyła sie ze średniakami i outsiderami niemiłosiernie, czesto nie potrafiąc wygrać mimo miażdżącej przewagi. W ogóle poza jesienią 2007, gdy niesamowicie grali Kosowski, Zieńczuk i Brożek, najwiekszym mankamentem Wisły była chroniczna nieskuteczność. To było przyczyną jesiennych porażek z Levadią, Lechem, Legią i Cracovią, tegoroczne przegrane z Bełchatowem i Arką to już co innego, beznadziejna gra, człapanie po boisku i w konsekwencji zasłużony wylot Skorży.
-
2010/03/29 21:05:30
Jakoś mi ten tekścik umknął. Fajny, podobnie jak poprzedni. :-)
-
2010/03/30 20:25:46
@ Qwerty Z konsekwencją to nie żart - pisałem o niej właśnie w konteście wygrywania z średniakami i ogonem tabeli. Co z tego, że Wisła się meczyła, często grała topornie (sam Skorża powiedział, że jesienią zagrała tylko jeden naprawdę dobry mecz), skoro w końcu udawało się jej wcisnąć tego gola i wygrać. Nie tylko w tym sezonie, także wiosną poprzedniego. Ani Legia, ani Lech tego nie potrafiły; w zeszłym sezonie straciły przez to mistrzostwo, teraz historia może się powtórzyć.
-
Gość: posener, adid90.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/01 01:03:23
Wpis przedni jak zwykle, ale co zrobić. Należy być konsekwentnym, poświęcić pewne przyzwyczajenia, upodobania dla wyższych idei :). Nie myślał kolega nad przeniesieniem bloga na bardziej "neutralny" blogowy serwis? Blogspot?
-
Gość: Ibrakadabra, host-79.173.26.215.tesatnet.pl
2010/04/01 14:18:43
Przydałoby się wyświęcenie Bajora. Tak patrząc wstecz to te 10.000PLN to chyba najlepiej wydane pieniądze w Zagłębiu od dawna. Póki co idą na mistrza jesieni i grają piłkę z czuba tabeli. Zawsze byłem i będe zwolennikiem niemiecko-reprezentacyjnego modelu trenerskiego tzn. następcą zostaje asystent trenera. Prowadzenie drużyny to proces złożony asam z doświadczenia wiem, że piłkarz drużyna nie lubi zmian (chyba, że jest ona nieodzowna) . Drugi trener, którego znają piłkarze a co ważniejsze trener ich. Nie ma drastycznego przejścia, trener oczywiście może i wprowadza swoją wizję jednak jest ona w pewien sposób ukształtowana po przedniku. Ten jakże nie polski schemat strasznie zaskarbił sobie moją sympatię, ldateog pochwała dla władz Zagłębia.
-
2010/04/01 15:56:43
@ Ibrakadabra
Może zamiast od razu wyświęcać Bajora, trzeba raczej zmienić przepisy i tryb nabywania licencji, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych sytuacji? Na razie Bajor i tak nie będzie mógł uczestniczyć w kursie UEFA Pro, bo nie ma odpowiedniego stażu pracy jako pierwszy trener. Mamy więc kolejny idiotyzm: trener taki jak Bajor aby zdobyć wszystkie dokumenty zgodnie z wymaganiami, musi najpierw zrobić kilka kroków wstecz...
-
Gość: Ibrakadabra, host-79.173.26.215.tesatnet.pl
2010/04/01 17:05:54
Zgadzam się. Przepisy wymagają zmiany, z tym, że nie potrzebujemy rewolucji. Wydaje mi się, że czasami aretykuły powinny zawierać złagodzenia pewnych sytuacji - i nie koniecznie ze względu na osoby, ich dokonania w karierze piłkarskiej a na CV na konkretnym stanowisku. O ile się nie myle kurs UEFA Pro przewiduje konieczność zrobienia stażu w jakimś klubie o międzynarodowym poziomie. Nie wiem czy Bajor owy staż posiada lecz warto postawić pytanie, kimże jest trener z takim stażem (niczym student po 2 tygodniowych praktykach) w porównaniu z trenerem, który na ławce trenerskiej spędził 4 lata i to w asyście trenera Smudy co chyba jest jednym z najlepszych stażów jaki młody trener (kolejne kryterium) może zaliczyć.
Szkoda tylko, że z przepisami nic się nie robi, czyli jak w polskiej piłce - beton zalany betonem.