|
Blog > Komentarze do wpisu
O LechuTo oczywiste - ten tekst nie będzie obiektywny. Może za to być chaotyczny, tak jak gra Lecha, a i banału w nim nie zabraknie. I jeszcze jedno: kto wie, czy w momencie postawienia ostatniej kropki jego część będzie jeszcze aktualna. Sytuacja jest napięta, do zmian może dojść w każdej chwili. 1. 2. Teksty o Lechu nastrojem przypominają nekrologi, a patrząc na grę człowiekowi udziela się atmosfera cokolwiek pogrzebowa. Fakty są bezlitosne: Kolejorz przegrał w tym sezonie już pięć meczów, z czego cztery z rzędu, w trzech ostatnich nie potrafił strzelić gola, w tabeli zsunął się na czternaste miejsce i wygląda na drużynę w fazie zaawansowanego rozkładu. 3. Ostatni raz równie paskudną serię w lidze Lech zanotował na przełomie lata i jesieni 2004 roku. Kolejorz, wtedy jeszcze biedny jak kościelna mysz, przegrał aż pięć meczów z rzędu i na długo osiadł na dole tabeli. 4. Mówią, że Zieliński to "wuefista", że brakuje mu charyzmy, nie ma wizji, nie ten kaliber i Bóg tylko raczy wiedzieć co jeszcze. A przecież wystarczy przypomnieć, że Zieliński w półtora roku osiągnął z Lechem więcej niż przez trzy sezony jego poprzednik, który - jak sam z dumą podkreśla - nie był miękkim ch... robiony. 5. Lech zagra w tej rundzie 30 meczów na różnych frontach, czyli o jeden mniej, niż niektórzy ligowi rywale w całym sezonie. Nic dziwnego, że wniosków i wątpliwości już pod koniec października jest tyle, co po całych rozgrywkach. Pisać można bez końca - o braku stabilnego bramkarza; o tym, że Manuel Arboleda na boisku zbyt często zamienia się w bombę zegarową; o Marcinie Kikucie, który chyba jest najrówniej i najlepiej grającym piłkarzem Kolejorza. O Joelu Tshibambie napisać trudniej, bo na samą myśl człowiek mimowolnie łapie się za głowę. Można też pisać o tych meczach w europejskich pucharach. Świadomie je pomijam, bo w zestawieniu z ligowymi problemami Lecha to inna, lepsza i ładniejsza bajka. Chociaż kiedy oglądałem mecz z Manchesterem City miałem zupełnie inne skojarzenia - z uczniem, którego ktoś wywlókł za uszy z podstawówki czy innego gimnazjum i zainstalował na studiach. Przepaść spora, doświadczenia bezcenne. Teraz trzeba zrobić wszystko, by w przyszłym sezonie można je było wykorzystać na europejskich boiskach. 6. Lech rozbił Cracovię w Pucharze Polski, czyli zrobił dokładnie to, co powinien. Nie można tego wyniku w żaden sposób przeceniać - jedna jaskółka nie czyni wiosny. Zwłaszcza, że obrońcy Pasów urządzali sobie kabaret, a drużyna - zgodnie ze słowami jej byłego trenera - zagrała poniżej godności. W takich okolicznościach nawet retoryczne pytanie, czy Lech wychodzi z kryzysu, wydaje się niestosowne. To zwycięstwo Lech musi potwierdzić w lidze. Wcale nie dlatego, że czołówka jest daleko, ale dlatego, że od dna należy się odbić. Kikut, który wyrósł ostatnio na nieformalnego rzecznika drużyny, trzeźwo zauważył, że Kolejorz walczy teraz o utrzymanie. Potencjał ma taki, że byt powinien sobie zapewnić jeszcze w tym roku, ale takie postawienie priorytetów jest bardzo ważne i świadczy o kondycji zespołu. Chociaż nie można jeszcze wykluczyć tego, że Lech skończy sezon na podium, nie ma co się tym na razie zajmować. Trzeba po prostu zacząć grać na miarę możliwości i kosić punkty. Tylko tyle i aż tyle. czwartek, 28 października 2010, bartoszewsky
TrackBack
Komentarze
2010/10/29 00:13:19
Wyniki Lecha nie są jakieś bardzo niespodziewane. Przede wszystkim brakuje Lewandowskiego, który razem z Peszką ciągnął grę w zeszłym sezonie. Pomijając nawet strzelanie bramek, Lewandowski bardzo dobrze się zastawiał i przepychał z obrońcami, tracił mało piłek nawet w trudnych sytuacjach i brał grę na siebie, a tego u Rudnevsa na razie brakuje. Do tego kontuzje paru zawodników, z których najbardziej odczuwalny jest brak Bandrowskiego. Jak się dołoży grę na trzech frontach, wkładanie wszystkich sił w mecze LE, rozegranie większości ligowych meczów na wyjeździe, krótką ławkę i małą rywalizację o miejsce w składzie oraz trenera, który nie jest raczej wybitnym motywatorem, to pozycja Lecha nie dziwi. Ale będzie lepiej, tylko że...
Trenerem, jak powiadają, zostaje Bakero. To jest wg mnie wybór bardzo zły (dla Poznaniaków:). OK, w Polonii wyniki miał niezłe, ale gość sprawia wrażenie, eee.... no jakby był miękkim chujem robiony, wszak dawał się, on, były piłkarzy Barcy, poniżać i wodzić za nos byle wsiurowatemu głupkowi. Może to po części dlatego, że ponoć pilno trzeba mu pieniędzy, ale tak czy owak o charakterze dobrze to nie świadczy. Przy braku charyzmu jego autorytet byłego wybitnego piłkarza może na kopaczy Amiki na dłuższą metę nie wystarczyć. A poza wszystkim umiejętności trenerskie Hiszpana budzą jednak wątpliwości. Ja generalnie oceniałem, że Kolejorz ma spokojnie szanse na podium, a nawet na mistrza. Decydujący byłby tu najbliższy mecz obu drużyn, w którym zwycięstwo Lecha przywracałoby nadzieje na mistrzostwo, ale z Bakero na ławce tego nie widzę, więc wg mnie zostają puchary. Jeśli jednak Lech przegra, nawet o te puchary będzie ciężko, przynajmniej drogą ligową. Z kolei jeśli wygra Wisła, wtedy to chyba ona stanie się głównym faworytem do tytułu. Cholernie ważny mecz w niedzielę. A, jeszcze jedno. Fatalnie ta decyzja (oczywiście o ile pismaki znowu nie nawaliły i tym razem dali prawdziwą informację) świadczy o działaczach Lecha. ZERO rozeznania na rynku, to samo z trenerami, co z piłkarzami. Bakero to dla mnie transfer tego kalibru, co Czibamba. 2010/10/29 13:35:32
zagdzam sie z wiekszoscia tez. Tylko o co chodzi z Bakero? To jest pomysl na Mistrzostwo Polski? Znow dzialacze do poprawki!
bicyclehot.blox.pl 2010/11/01 16:47:09
Jak Wołkowski z Roberto Carlosem oszukują nas
oprawca.blox.pl/2010/11/Jak-Wolkowski-z-Robero-Carlosem-Oszukuja-nas.html 2010/11/02 00:48:05
wychodzi na to, ze jednak renesans Lecha ;) i moze spokojniej sie zrobi dookola. chociaz juz widze, ze dziennikarze zlapali trop... przepychanka na stadionie. istna jatka i zamieszki. kto byl, ten wie jak wygladalo.
Gość: HRE, cpc1-scun5-0-0-cust338.12-3.cable.virginmedia.com
2010/12/02 00:58:23
Gość: k., 87-205-237-58.adsl.inetia.pl
2011/06/22 22:42:08
dobra rada - rusz wreszcie dupsko i zacznij znowu pisać! ;)
|
|
a) piłkarzy. Jak to jest, że Lech - jak na warunki - prezentuje się nienajgorzej (choć przegrywa) w Manchesterze, by trzy dni później bezdyskusyjnie zgarnąć w pędzel w Zabrzu? Czyli co, Zieliński jest dobrym trenerem na puchary, a słabym na ligę? Czy też raczej zawodnicy potrafią się spiąć na Juve, Salzburg i Man City, ale na Górnika, Zagłębie, czy Bełchatów już niespecjalnie? Za tą drugą wersją przemawia naprawdę sporo. Zwłaszcza, gdy wziąć pod uwagę, że i w LE Lech gra znacznie lepiej z tymi wyżej notowanymi rywalami.
Może zatem, zamiast wymieniać szkoleniowca, należałoby przypomnieć gwiazdorom Kolejorza, że to wcale a wcale nie jest tak, że oni są do lepszych rzeczy stworzeni? Że występy w Europie to jedynie wisienka na torcie, który to tort należy uprzednio upiec w lidze, co się wiąże dość ściśle ze znacznie mniej spektakularnymi meczami, które po prostu trzeba wygrywać i harówą, za którą po prostu trzeba się wziąć?
Poza tym, wbrew niedawnym wypałom entuzjazmu Romana Kołtonia, jak patrzę na skład Lecha, to wcale nie mam wrażenia, że jest to ekipa przygotowana liczebnie do grania co trzy dni. I tu dochodzimy do...
b) działaczy. Trenera zwolnić jest łatwo. Znacznie trudniej spojrzeć krytycznie na własną działalność, która często w co najmniej takim samym stopniu, jak szkoleniowiec, wpływa na postawę drużyny. Powiedzmy sobie otwarcie - poprzedni sezon, choć mistrzowski, nie był w wykonaniu Lecha jakiś przewspaniały. Tytuł zawdzięcza Kolejorz tyle własnej grze, co pokracznej formie Legii i - zwłaszcza - "bezdomności" Wisły. A także, co równie istotne, niedomaganiom pozostałych ligowych przeciwników. Łatwo było się domyślić, że w nadchodzącym sezonie 2010/1 tak łatwo może nie być. Tymczasem władze Lecha kompletnie przespały transferowe lato. O tej ich drzemce napisano już tomy, więc nie ma co się szerzej rozpisywać. Dorzucę tylko tyle, że ów marazm spowodował nie tylko stratę szansy na LM, ale także - jak widać - pokaźne kłopoty w Ekstraklasie. Bo, niestety dla Lecha, choć Legia i Wisła nadal nie lśnią, to reszta wyraźnie poszła do przodu. W zeszłym sezonie różnica pomiędzy Lechem, a ekipami z Białegostoku, Gdańska, czy Kielc była wyraźna. W tym nadal jest. Tyle, że w drugą stronę.
No i wreszcie...
c) trener. Zwolennikiem Zielińskiego nigdy nie byłem. brakuje mu charyzmy, nie ma wizji, nie ten kaliber - o, to-to właśnie. Może wuefistą bym go nie nazwał (choć uparcie nie rozumiem, dlaczego to określenie ma pejoratywny wydźwięk), aczkolwiek uważałem - i nadal uważam! - że ekipę o aspiracjach i możliwościach powinien prowadzić szkoleniowiec o nieco lepszym profilu. Tymi sukcesami J.Z. też bym się przesadnie nie ekscytował. Jak pisałem wyżej, tyle w nich jego zasługi, co i przeciwników. Niemniej, trzeba facetowi oddać, że robi, co może, stara się i w miarę mu wychodzi. Jedyne, co wg. mnie można mu obecnie zarzucić, to to, że nie potrafi porwać podopiecznych do walki w lidze. Ale tu, powtarzam, czepiałbym się zdecydowanie podopiecznych.
Twierdzenie "gorzej być nie może" jest, moim zdaniem, bezdennie głupie. Zawsze może być gorzej. A jeśli Zielińskiego zastąpi człowiek z łapanki - tu w pełni zgadzam się z tekstem - niemal pewne jest, że nie będzie lepiej.
Co robić? Ja bym zdecydowanie poczekał do zimy. Jeśli już Zieliński musi odejść, niech idzie, ale z honorami - było nie było mu się należą - a nie jak jakiś chłystek, przepędzany po paru porażkach. W zimie będzie czas na poszukiwania trenera. Może nawet takiego, który do tej pory się wokół Ekstraklasy nie obracał. A przede wszystkim, będzie czas na wzmocnienia składu.