|
Blog > Komentarze do wpisu
Zdzichu
"Sporo z Ostrowskim, znakomitym lewym obrońcą, kopaliśmy wtedy na zgrupowaniu kadry piłkę, po zajęciach ordynowanych przez Piechniczka. Chętnie przyłączał się do nas młody pracownik PZPN, dziś sekretarz generalny - Zdzisław Kręcina. Repertuar strzałów ma gość taki, że dziś na stałe fragmenty śmiało mógłby wchodzić nawet i w ekstraklasie". Roman Hurkowski, Piłka Nożna Plus 4/2003. * * * Wiedza o zdzisiowych talentach nie była powszechna. Szerszej publiczności dał się poznać z szerokiego repertuaru, ale już zupełnie innych strzałów… * * * "Kręcina niedawno z dumą opowiadał anegdotę, że kiedyś zasiadł z Leo Beenhakkerem oraz Guusem Hiddinkiem, dwoma Holendrami, którzy prowadzili wówczas reprezentację Polski i Rosji. Beenhakker po kilku godzinach poszedł spać. Hiddink trzymał się jeszcze długo. Kręcina relacjonował: >Kiedy spotkaliśmy się na śniadaniu, Guus powiedział do Leo: Jeśli twoi piłkarze będą mieli taką kondycję, jak twój sekretarz, to będziesz wygrywał wszystko w cuglach Roman Kołtoń w portalu interia.pl. * * * To charakterystyczne – stosunkowo mało mówi się o pracy Kręciny i jego kompetencjach. Ponad dwanaście lat pracy w roli sekretarza generalnego PZPN streszczane jest zwykle do dwóch słów – „dobry urzędnik”. Być może to tylko subiektywna ocena; tak bardzo subiektywna jak ten tekst. Dużo łatwiej trafić na pochwały jego towarzyskich przymiotów. Sympatyczny, miły, otwarty, gościnny, brat-łata… I nawet jedno ze słów, którym go opisują – jowialny – brzmi tak, jakby jego jedynym synonimem i ucieleśnieniem był Zdzisław Kręcina. Nie ma powodu, żeby wątpić w te słowa – w Kręcinie jest coś takiego, że gdy człowiek go widzi, to chce się po prostu uśmiechnąć; taka poczciwina. Nawet kiedy narozrabiał, to z takim komediowym, trochę dziecięcym wdziękiem, że patrząc z dystansu, odpuszczając sobie moralniaki, można było tylko się rozczulić i pogrozić palcem. Nieładnie Zdzisiu, oj nieładnie, taki lunch zrobić… * * * „Wypiłem parę drinków i do tego doszło zmęczenie pomeczowe. Wsiadłem do samolotu, nikt mi tego nie zabronił. A ja natychmiast zasypiam, no i widocznie jakiś drobny element chrapania spowodował, że komuś to przeszkadzało". Zdzisław Kręcina w TVN24. * * * A przecież każdemu może się zdarzyć. Najwyraźniej los tak chciał – złośliwy, chamski los. * * * „Proszę zauważyć, że ostatnio skumulowały się podobne incydenty. Zaraz po mnie wyprowadzono z samolotu aktora Machalicę, a to, co zrobił Gerard Depardieu, przebija wszystko". Zdzisław Kręcina w wywiadzie dla dziennika Polska The Times. * * * Może więc ta afera samolotowa została – nomen omen – rozkręcona tylko z niskich pobudek, z zazdrości. Rzucono się na Kręcinę ze sztylecikami, bo nie potrafiono pogodzić się z jego sukcesami. * * * "Kiedy po losowaniu mistrzostw świata z Jurkiem Engelem wracaliśmy z Tokio do Londynu, pobiłem swój rekord. Spałem bez przerwy 12 godzin i 15 minut. Niektórzy mi zazdroszczą". Zdzisław Kręcina w wywiadzie dla dziennika Polska The Times. * * * Zazdrościli pewnie nie tylko tego. Przez lata Kręcina mościł swoje gniazdko w związku i trzepał dużą kasę. Wydawał się niezatapialny. Nie naruszyła jego pozycji zapomniana już afera biletowa, nie trafił w niego żaden odprysk afery korupcyjnej, afera samolotowa w sumie tylko nieznacznie nadwątliła jego wizerunek, ominęła go afera koszulkowa, nawet zarzuty w aferze związanej z niegospodarnością w PZPN nie zepchnęły go ze stanowiska. Nie zmiotły go też wybory w PZPN, w których bez powodzenia kandydował na prezesa. Chociaż przez moment mogło się wydawać, że to będzie koniec Kręciny w związku. * * * "- Zdzisiek coś kręci i z nim mi nie po drodze - ripostuje Lato. - Albo wezmę pełną pulę i coś zmienię w PZPN, albo wypisuję się z tego związku - zapowiada mocno poirytowany król strzelców mistrzostw świata '74, któremu nagle wyrósł pod bokiem nieoczekiwany konkurent." Jacek Kmiecik w dzienniku Polska The Times. * * * Może to była tylko gra, a może Lato w porę zorientował się, że lepiej dogadać się z Kręciną i jechać z nim na jednym rowerze, a nie puścić go samopas i czekać aż Zdzichu włoży mu kij w szprychy. A może po prostu potrzebował kogoś, kto to wszystko ogarnie, zrobi, przeczyta, podpowie, zakręci – Kręcina uchodził przecież za „dobrego urzędnika”. Sytuację zmieniła dopiero afera taśmowa, w której Kręcina i Lato wesoło bełkoczą sobie o procentach, mieszkaniach i marzeniach. Trzeba było kogoś poświęcić. Lud chciał krwi, dostał na tacy głowę Kręciny – może się tym zadowoli i choć chwilę będzie siedział cicho. Towarzysze pewnie nie dadzą mu zginąć. Taką personę lepiej mieć po swojej stronie. W końcu też może mieć dyktafon w zegarku… A związek został osierocony. W powietrzu czuć pustkę, piłka już nie toczy się po murawie tak jak kiedyś. Bez Kręciny to już nie to samo. Smutno tak jakoś. Działacze w Europie już pytają – „gdzie jest Zdzich?”. * * * "Szkoda mi Zdzisława Kręciny, bo został odwołany poprzez swoją niezręczność i nieostrożność, a był legendarnym sekretarzem w PZPN". Michał Listkiewicz dla PAP. * * * No właśnie. Był. Jaki związek, taka legenda. sobota, 03 grudnia 2011, bartoszewsky
TrackBack
Komentarze
Gość: Zdzisiu, aaxo200.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/03 19:02:09
po pierwsze, zmien system pisania komentarzy, zeby był od razu na stronie pózniejszego jego opublikowania, po drugie Zdzisiek jest postacią nietuzimkową i to wielka strata dla związku.
2011/12/03 20:39:17
@ Zdzisiu
Niestety komentarze muszą zostać w takiej formie, nie idzie tego zmienić (a przynajmniej ja nie potrafię). |
|