Na stadionach Polski i Świata.
Blog > Komentarze do wpisu

Koniec miesiąca miodowego Warzychy

Górnik wczołgał się do grupy mistrzowskiej, ale oznacza to dla niego przede wszystkim gwarancję utrzymania się w Ekstraklasie, a nie szansę na jakikolwiek sukces. To obecnie najsłabszy zespół czołowej ósemki – drużyna znajduje się w rozsypce, nie ma w niej życia i niewiele zapowiada jej rychłe wyjście z dołka.

Robert Warzycha przyjechał do Zabrza, żeby opanować kryzys, ale zaliczył wyraźny falstart. Nie potrafił odwrócić złego trendu, lecz się w niego wpisał. Górnik pod jego kierunkiem gra źle, uciułał zaledwie trzy punkty w pięciu meczach, a po drodze odpadł z Pucharu Polski.

Warzycha w tym czasie nie przekonał, że potrafi pozbierać rozbitą drużynę i wyprowadzić ją na prostą. Nie widać, żeby jego przyjście do Zabrza tchnęło w piłkarzy nowego ducha, a to przecież zawsze najbardziej banalne uzasadnienie zmiany trenera i stosunkowo najłatwiejszy do osiągnięcia efekt takiego ruchu. Obecnie Górnik wygląda na drużynę, która czeka ma już dość tego sezonu, czeka tylko na jego koniec, reset i nowe otwarcie.

Może to być zbawienie również dla samego Warzychy, który na razie bez powodzenia zmaga się ze spadkiem pozostawionym przez Ryszarda Wieczorka i Adama Nawałkę. Musi na nim bazować, bo pracuje w Zabrzu zbyt krótko, by opierać się wyłącznie na efektach swojej pracy. Nie miał przecież wpływu na kształt drużyny i jej przygotowanie do wiosennej części sezonu, pole manewru ograniczają liczne kontuzje, a w dodatku drużyna wciąż wydaje się wytrącona z równowagi po rozstaniu z Nawałką. Warzycha nie radzi sobie z takim bagażem, sprawia wrażenie zagubionego, a w jego posunięciach trudno dopatrzeć się spójnego pomysłu na poprawę gry Górnika. To raczej szukanie powodzenia rozpaczliwą metodą prób i błędów. Wątpliwości budzą decyzje personalne, spora rotacja w składzie oraz sposób prowadzenia drużyny w trakcie meczów.

Być może Warzychę po prostu przerosły specyficzne warunki, nie jest trenerskim strażakiem, który najlepiej czuje się w gaszeniu pożarów i wyciąganiu ofiar z ognia. Teraz okoliczności trochę się zmieniają – rozpoczyna się nowy etap jego pracy w Zabrzu. Górnik utrzymał się w Ekstraklasie, awans do europejskich pucharów to mrzonka i zadanie ponad obecne siły klubu, więc runda finałowa będzie dla zabrzan pierwszą fazą przygotowań do nowego sezonu. Kilka ligowych meczów o umiarkowanej stawce – premie za wyższe miejsce w lidze – to całkiem niezły dystans, by zacząć układać autorską drużynę na następne rozgrywki, a nie tylko cerować to, co zostawili inni. 

Komfort jest jednak pozorny, bo razem z ewentualnymi eksperymentami musi iść poprawa gry i wyników. Kolejne słabe mecze mogą mocno zachwiać pozycją Warzychy. Jego szefowie zachowują spokój, ale wiadomo, że nie będzie tak w nieskończoność. Potrzebny jest sygnał, że związek Górnika i Warzychy ma sens. Na razie jedynymi pozytywnymi efektami jego przyjścia do Zabrza były krótkotrwałe korzyści wizerunkowe, które nie mają żadnego znaczenia, jeśli towarzyszą im dobre rezultaty. A kadencja Warzychy jest tylko kontynuacją smutnej dla Górnika ery postnawałkowskiej, w której zabrzanie są lepsi w lidze tylko od słabującego Widzewa.

Miesiąc miodowy Górnika i Warzychy – niemal dokładnie tyle trwa ta współpraca – był pasmem nieszczęść. Udało się uniknąć totalnej katastrofy, ale jeśli sprawy nadal będą zmierzać w tym kierunku, to rozwód nastąpi szybciej niż ktokolwiek się spodziewał. 

 

wtorek, 15 kwietnia 2014, bartoszewsky

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2014/04/15 19:41:10
wyprowadzić ją (drużynę) na prostą, a nie "wyprowadzić jej na prostą".
-
2014/04/16 08:57:11
Nie można się było spodziewać chyba niczego innego. W stanach kariery trenerskiej Z Columbus Crew nie zrobił i nagle wszyscy myśleli, że w Polsce z Górnikiem mu będzie szło rewelacyjnie. Może po prostu jest słabym trenerem. 3 punkty w 5 meczach to porażka i niech się cieszy, że właścicielem klubu nie jest Roman Abramowicz bo już 2 tygodnie temu by stracił stołek. PS Fajny artykuł Bartosz.. zaglądnij czasem na nasze blogi :) Mój football blog, Twoje komentarze mile widziane :) Pozdrawiam