Na stadionach Polski i Świata.
Blog > Komentarze do wpisu

Niemcy, zapowiedź dominacji

Niemcy z Pucharem Świata / fot. skysports.com

Trudno znaleźć odpowiednie słowo do opisania obecnej pozycji reprezentacji Niemiec w światowej czołówce. Powiedzieć, że jest mocna, to tak naprawdę nie powiedzieć nic. Że się w niej liczy – też za mało. Że będzie głównym faworytem kolejnych turniejów – już bliżej, ale nie do końca o to chodzi. Nie można też jeszcze mówić o dominacji Niemców, ta przecież wymaga stworzenia złotej dynastii, choćby takiej jak ta hiszpańska, którą obalono na mundialu w Brazylii. Na razie mamy jej zapowiedź. Tylko albo aż – zależy jak się na to spojrzy.

Tylko, bo Niemcy ciągle mają mocarstwowe ambicje, od lat kończą wielkie turnieje w strefie medalowej, ciągle są blisko trofeów, ale na razie musieli się zadowalać – z ich punktu widzenia – zaledwie czymś w rodzaju nagród pocieszenia. Kilkanaście lat temu, na początku tego serialu, to jeszcze cieszyło, lecz z biegiem czasu stało się niewystarczające. Radość zaczęła przegrywać z rozczarowaniem. Po kolejnych turniejach pozostawała zadra, że znów było blisko, ale jeszcze raz nie udało się wziąć pełnej puli.

Aż, bo reprezentacja wreszcie wdrapała się na szczyt świata i ma przed sobą wspaniałe perspektywy. Niemcy doczekali się młodej, ale już bardzo doświadczonej drużyny, na której sukcesy pracuje mądry trener, silna liga i wydajne szkolenie młodzieży. To nie musi być gwarancja kolejnych zwycięstw – takich w sporcie nikt nie udziela. Niemieckie sukcesy mają jednak bardzo silne podstawy, są efektem działania całego systemu, a nie przypadku. Ordung muss sein. To uprawdopodabnia kolejne triumfy.

Jedno jest pewne – w ostatnich latach nie było drugiej tak regularnej reprezentacji. Francuzi kończyli XX wiek jako mistrzowie świata i Europy, a dosłownie przed chwilą zakończyła się złota epoka reprezentacji Hiszpanii, jednak te sukcesy skumulowały się w najwyżej trzech turniejach i były pozbawione medalowej obstawy.

Niemcy na podium wielkich turniejów stoją od kilkunastu lat. W XXI wieku nie dostali się do strefy medalowej tylko raz – podczas fatalnych dla nich mistrzostw Europy w 2004 roku. Pozostałe sześć startów kończyli na podium. Przy okazji zwycięstwa na mundialu w Brazylii ustanowili nowy rekord – zdobyli medal na czwartych mistrzostwach świata z rzędu. Bez kontekstu to osiągnięcie jest może mało istotne, sucha statystyka ginie w radości z sukcesu, lecz bardzo dobrze pokazuje na jak wysokim poziomie Niemcy ustabilizowali się w ostatnich latach. Tak długa obecność w czołówce to wydarzenie bez precedensu. Nikt wcześniej nie mógł pochwalić się tak efektowną passą.

Ta seria to historia zmian. Z pierwszego z czterech mundialowych medali, wicemistrzostwa świata w 2002 roku, pozostał już tylko szyld, barwy i Oliver Bierhoff, który wtedy był rezerwowym napastnikiem reprezentacji, a dzisiaj jest jej menedżerem. (Oraz Miroslav Klose, wtedy i teraz podstawowy napastnik, dopisek dzięki obywatelskiej korekcie z komentarzy). Poza tym zmieniło się wszystko – od trenera, przez zawodników i styl gry, po atmosferę wokół reprezentacji. Siermiężni kiedyś Niemcy zyskali atrakcyjne oblicze. Może dlatego kadrę z mundialu w 2002 roku traktuje się jako osobny byt, nie łączy z obecnymi sukcesami, nawet jako prolog i tło tej opowieści. Rewolucja zaczęła się dwa lata później, kiedy selekcjonerem został Jürgen Klinsmann. To punkt zwrotny w dziejach reprezentacji Niemiec. Kadencja Klinsmanna trwała tylko dwa lata, ale jest powszechnie uznawana za zaczyn jej obecnych sukcesów.

Ewolucja trwa cały czas. Na różnych płaszczyznach. Z reprezentacji, która zajęła trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 2010 roku na mundial do Brazylii pojechało tylko 11 piłkarzy. Od Euro 2012 zmieniło się trochę mniej – w kadrze zostało 16 zawodników. Niektórzy wypadli z niej na skutek kontuzji, innych wyparli lepsi, dzięki czemu w drużynie ciągle pojawiała się świeża krew. Hierarchia była ustalona, lecz skład nie był zaimpregnowany na zmiany. I tak będzie nadal. Kilku zawodników zechce wrócić do reprezentacji, pojawią się nowi kandydaci do gry, a ktoś przestanie w niej grać. Stagnacja raczej jej nie zabije.

Ruch w drużynie było też widać w trakcie samych mistrzostw. Joachim Löw mieszał w składzie, przestawiał zawodników na inne pozycje i zmieniał ustawienie. Wszystko przyniosło pożądany efekt. Niemcy byli najbardziej kompletną drużyną na całym turnieju. Świetnie ułożony zespół z kilkoma wiodącymi indywidualnościami – Manuelem Neuerem, Philippem Lahmem, Tonim Kroosem, czy Thomasem Müllerem. A jeśli już pojawiały się braki, to Löw dobrze je klajstrował. Nie miał lewego obrońcy, postawił w tym miejscu stopera Benedikta Höwedesa, który odwdzięczył się dość bezpieczną, ale solidną grą.

I jeśli w futbolu naprawdę można mówić o zasłużonych zwycięstwach, to taka właśnie była wygrana Niemców. Byli najlepsi na przestrzeni całego turnieju, byli też lepsi w finale. Kilka razy zagrali imponująco – 7:1 z Brazylią to nie tylko historia wielkiej hańby, ale również popis umiejętności, demonstracja siły i trudnego do pojęcia zwycięstwa, które będzie przypominane do końca świata.

A przecież z Niemcami znowu miało być coś nie tak: nie potrafili wygrywać w najważniejszych próbach, nie byli zwycięzcami, a ich moment przeminął gdzieś między mundialem w RPA a polsko-ukraińskimi mistrzostwami Europy. Nic z tych rzeczy.

Zwycięstwo na mundialu może być początkiem złotej epoki Niemiec. Gdy Joachim Loew mówił, że jego drużyna zdominuje reprezentacyjny futbol nawet w przypadku porażki z Argentyną, brzmiało to jeszcze jako szykowanie gruntu pod ewentualne niepowodzenie. Kolejne pocieszenie na wypadek porażki. Po finale mówi o tym już z dużą pewnością, ale ze złotym medalem na szyi podobne deklaracje łatwiej przechodzą przez gardło, a człowiek jest bardziej  przekonywający. Zwłaszcza że koniunktura jest sprzyjająca i za panowaniem Niemców w najbliższych latach przemawia bardzo dużo.

 

fot. skysports.com

piątek, 18 lipca 2014, bartoszewsky

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/18 23:44:43
Jest coś co może zahamować ewentualną dominację niemiecką - mianowicie ich niezwykła chimeryczność. Nawet w przeciągu ostatnich medalowych lat, nie wygrali więcej niż 5 spotkań z rzędu, a nie wszystkie wpadki można tłumaczyć rezerwowym składem. Dużo lepsze serie zaliczały Hiszpania, Holandia czy Brazylia, i to tylko w ostatnich latach.

Teraz mają okazję zbudować historię, jak wygrają najbliższy mecz (rewanż z Argentyną), to te 6 wygranych z rzędu będzie najdłuższą serią zwycięstw od... 1995 r.!(wtedy zaliczyli 7) Tak, tak, prawie 20 lat minęło.

Ta chimeryczność rzutuje na turnieje - na każdym kadra Lowa miała 1-2 wyraźnie słabsze spotkania. Tyle że w 2014 udało się słabsze mecze wygrywać.

Dla mnie tym który wyciągnął Niemców z poziomu podium do złota jest Kroos(od 2006 medaliści Mś i ME zawsze mieli wybitnych rozgrywających) i od jego formy uzależniałbym triumf w 2016.

Niemcy będą groźni. Ale czy przestaną być chimeryczni?
-
Gość: uruguayo, *.dynamic.chello.pl
2014/07/19 10:07:16
W 1990 Franz mający coś do ukrycia przed komisją Beckenbauer też mówił, że po zjednoczeniu z NRD na Niemców przez wiele lat nie będzie mocnych. I przez 24 lata wygrali "tylko" Euro w Anglii. Może więc i tym razem nie będzie tak źle dla świata?
-
2014/07/19 12:53:44
Pominąłeś chyba najistotniejszy czynnik, który decyduje o dominacji niemieckiej reprezentacji. Niemcy mają silną ligę i drużyny (nie tylko Bayern i Borussia), które regularnie grają w europejskich pucharach. Do kadry nie trafiają "młodzi, utalentowani, przyszłościowi", ale młodzi zawodnicy, których umiejętności zostały zweryfikowane w dorosłej piłce najpierw w lidze a następnie na poziomie międzynarodowym w LM i LE. Wypadnięcie z kadry w wyniku kontuzji, czy normalnej okresowej słabszej dyspozycji, też nie jest dramatem dla kariery zawodników, bo na co dzień w klubie mają możliwość rywalizowania z zawodnikami, czy drużynami na najwyższym europejskim poziomie. To niewątpliwie ułatwia Leowowi selekcję opartą na obiektywnych kryteriach - indywidualnych umiejętnościach i przydatności dla drużyny. Duża i wyrównana konkurencja do każdej pozycji w składzie też ułatwia doskonalenie organizacji gry, poszukiwanie optymalnych założeń taktycznych, schematów gry...
-
2014/07/19 16:25:23
@przecinek
Dorabianie ideologii na siłę. Raz, że inne drużyny w Brazylii zagrały więcej słabych/przeciętnych/nieprzekonujących meczów, dwa że innym mistrzom też w drodze po tytuł zdarzały się męczarnie.

@alp61
Chyba nie przeczytałeś dokładnie. W tekście jest odniesienie do silnej ligi. Natomiast z grą w pucharach różnie bywa - nie zawsze różowo.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/19 20:24:12
@bartoszewsky
Mówimy nie tylko o mundialu 2014, tylko o całości ich występów XXIw. Ograniczając się do kadencji Lowa, tam były nie tylko "słabsze mecze", ale bardzo konkretne wpadki, jak z Serbią. Lepszy występ ostatnio, utożsamiam z zadomowieniem się Kroosa w pierwszym składzie, co zresztą wcześniej zaznaczyłem.

Problemy jednak są i to widoczne. Głównym jest Loew. Swoją "taktyką" prawie przegrał finał - cały świat widział jak broni się w turnieju Argentyna, jak zagęszcza pole. Zatem nakazał piłkarzom przebić się krótkimi podaniami przez ten gąszcz nóg - konsekwentnie przez dwie godziny. Aż zęby bolały gdy na drugim skrzydle oglądało się 1-2 absolutnie nieobstawionych Niemców, do których podania nie wędrowały NIGDY. Bramka też nic wspólnego z taktyką Lowa nie miała - wręcz przeciwnie. Sorry, ale pomysłowy Joachim, to nie jest ten kaliber.

A dorabianie ideologi, to ci rzekomi wychowankowie, których jest tylu co niemiara i pociągną kadrę dalej. Zachwyt na młodzieżówkę niemiecką przypadł na 2009 rok, gdy faktycznie wygrali niemal wszystko, na każdym szczeblu. Tyle że potem posucha, tytułu żadnego, a większość wyróżnionych medalem Friz Waltera karier nie robi, z nowych naprawdę interesujący jest tylko Marc-André ter Stegen którego właśnie kupiła Barca, reszta potencjału Goze, Kroosa, Mullera, Hummelsa, Reusa, czy nawet Ozila nie przedstawia. No, może jeszcze wystrzeli Emre Can, ale wątpię.

Nawet Bakero rozumiał jak to jest z tymi talentami, raz się lepszy rok uda, raz gorszy. Sinusoida. Gwarancji nie daje żadnej.

Poza tym, obawiam się że przedwcześnie pochował Pan Hiszpanię, jak gdyby to nie ona miała najwięcej zdolnej młodzieży. Oraz najmocniejszą ligę. Tak, wszyscy mamy już dość Iberyjskiej dominacji, najchętniej na tronie widzielibyśmy kogoś innego. Niestety, obawiam się, że na najbliższym Euro, Espania znowu będzie The Real Deal.

Niemców widzę w strefie medalowej. Na dziś dzień są też głównym faworytem. Ale murowanym faworytem nie są dla mnie na pewno.
-
Gość: gp, *.inet-siec.pl
2014/07/21 15:22:16
Przecinek - oni dadzą radę nawet bez kolejnych młodych talentów, przecież oprócz Lahma i Schweinsteigera każdy pogra jeszcze co najmniej 5 lat na swoim max. poziomie, a tacy jak Goetze czy Draxler jeszcze nie zaczęli go osiągać.
-
Gość: abdd27, *.pkol.pl
2014/07/25 13:10:34
Nic nie zostało z 2002 oprócz Bierhoffa na ławce??? A Klose???
-
2014/07/25 15:00:27
@przecinek
No dobra, wykazujesz słabe mecze Niemców w XXI wieku, "konkretne wpadki" jak to nazwałeś, a kto niby takich nie miał na przestrzeni tych kilku turniejów? Znajdziesz taką reprezentację?

Nie pochowałem reprezentacji Hiszpanii, całej tamtejszej piłki, tylko złotą epokę z lat '08-'12. To różnica.

Nigdy nie dojdzie się do zgody w tym, jaka liga jest najsilniejsza; mam wrażenie, że pokazałyby to dopiero mecze średniaków, a nie sukcesy pojedynczych klubów, ale to już inna historia.

@gp
Komentarz nr 1700 w historii tego bloga, gratuluję. ;)

@abdd27
O ja głupi! Pewnie, że tak... Dziękuję za czujność, przepraszam za niewytłumaczalny błąd.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/26 20:52:40
@bartoszewsky
Dla domniemanego dominatora, takie 3-5 ze Szwajcarami, grając w 90%pierwszym garniturem, to wstyd. Zresztą, podobnych wpadek mogę wyliczać więcej.
A przez dominację, rozumiem sukcesy na poziomie właśnie Hiszpanii 08-12. Zaliczyła wtedy wpadkę. Jedną. Z USA. Bo porażki z Argentyną czy Portugalią ciężko w kategorii wpadki klasyfikować.
Bo jeśli w kategorii "dominacji" rozpatrujemy to, że ktoś regularnie przez dłuższy czas melduje się 2-3, to Fernando Alonso może czuć dumę. Albo ten Chiński ping-pongista, który w Londynie wygrał 3 z rzędu srebrny medal. Dla mnie dominator WYGRYWA.

I jest różnica między meczem, gdzie nie możesz z 25 okazji strzelić wreszcie tej bramki, a takim w którym tracisz masę goli. Co nierzadko się Niemcom zdarzało.

A wykazuję słabe mecze, przede wszystkim za kadencji Lowa. Wcześniej normalne, że mogło nie iść. Ale teraz przecież wielki dominator powinien te 6 spotkań z rzędu jednak wygrać, a nie dawać sobie zapakować 5 goli przez Szwajcarów, czy innych Boliwijczyków.

A rozpatrywanie Bundesligi jako potencjalnie najsilniejszej, to już śmiech na sali. Argumenty jeszcze jakieś może wymyślać angielska, choć jej największe gwiazdy(Bale, Suarez) przechodzą do Hiszpanii, a do Anglii idą odrzuty z La liga i robią za gwiazdy(Michu, Fabregas, Ozil).
Porównywanie La liga i Bundesligi na poziomie LM można se darować, liczba tytułów, zespołów w czołówce, jest w oczywisty sposób korzystna w jedną stronę. Jako wisienka na torcie Królewscy, którzy w tym sezonie wyrznęli Niemcom w dupie wielką schizmę.
Na poziomie LE, kluby z Bundesligi wypadają jeszcze bladziej. I to najlepiej obrazuję dysproporcję między obiema ligami. Ostatnim dobrze grającym w tych rozgrywkach zespołem, był Werder Brama w 2009. Parę ładnych lat temu. Dziś z tamtego klubu, już nic nie zostało, a szkoda.
Co do średniaków, jednej i drugiej ligi, to Hiszpańscy mieli spory udział w wyborze mistrza w tym sezonie.

Od paru lat najmocniejszą ligą jest Hiszpańska, przed 2008/09 była to Angielska, wcześniej jeszcze w XXI w. najsilniejsza była Włoska. Niemiecka, jak jej repa przez ten czas - druga, trzecia, lub czwarta.

A jeśli chodzi o EURO 2016, które Niemcy muszą wygrać, by uznać ich za dominatora, to poza odradzająca się Hiszpanią, mogą mieć poważnego rywala we Francji, która, w przeciwieństwie do Niemców, roczniki 93/94 ma bardzo udane i może liczyć na napływ świeżej krwi.

-
2014/07/27 22:29:12
@przecinek
A ta Hiszpania nie przegrała przypadkiem ze Szwajcarią na mundialu w RPA? Czy to akurat nie wpadka? A biorąc pod uwagę, że Szwajcarzy wtedy nie wyszli z grupy, to czy to nie wstyd?

Nabzdyczasz się strasznie, ale chyba nie przeczytałeś tekstu. Nie napisałem, że Niemcy już dominują, jak chyba myślisz pisząc o domniemanych dominatorach, tylko że turniej w Brazylii może być POCZĄTKIEM dominacji. Napisałem, że są najbardziej regularni, bo nikt tak długo nie stoi na podium. I to chyba nie jest błąd, hę? Czy jakimś magicznym sposobem Hiszpania zdobywała medale w 2006 i 2014 roku? Nie napisałem też, że mają najsilniejszą ligę w Europie.

Wymyślasz na własny użytek tezy, które nie padły, przypisujesz je innym i sam z nimi walczysz. Śmieszne.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/28 20:23:19
"A ta Hiszpania nie przegrała przypadkiem ze Szwajcarią na mundialu w RPA?..."

No to wyliczyliśmy dwie. Brawo. Nie żeby mijała się z wcześniejszym opisem: "Hiszpanie nieskuteczni, Niemcy gówniani w obronie."

"Nabzdyczasz się strasznie"

Puszczę mimo uszu.

Dla Pana są regularni, bo medale zdobywają(choć każdy kolejny witano w kraju z coraz większym rozczarowaniem), dla mnie są chimeryczni, bo nie są w stanie wygrać 6 meczy z rzędu. Istnieje jakiś turniej, w którym można nie zagrać 6 meczy z rzędu na poziomie i triumfować?

"Wymyślasz na własny użytek tezy, które nie padły, przypisujesz je innym i sam z nimi walczysz. Śmieszne."

Rzuciłem tezę o najsilniejsze lidze hiszpańskiej. Pan stwierdził że "Nigdy nie dojdzie się do zgody w tym, jaka liga jest najsilniejsza" więc podałem argumenty na obronę mojej tezy, omawiając 3 ligi, o których mówi się obecnie jako najsilniejszych: Hiszpańskiej, Angielskie i Niemieckiej. Podjąłem dyskusję. Głupio jak widać zrobiłem, bo po co dyskutować.

Po drugie - omawiając wcześniejsze lata, szukał Pan argumenty na siłę Niemiec. Ja we wcześniejszych porażkach, znajdowałem argumenty na ich słabość.

Doceniłem wyżej Niemców, szczególnie Kroosa, bez którego złota by nie było. Ale nie zacznę patrzeć na sąsiadów przez różowe okulary i nie dostrzegać ich wad. Z brakiem wychowanków milcząco się Pan zgodził, a są pozycję, gdzie braki należy uzupełnić - atak i prawa obrona. Bastian też już nie musi być w najwyższej formie - swoje lata ma.

Dwa że szczęście na tym mundialu Niemców nie opuszczało, mimo że bezapelacyjnie byli najlepsi, nie zapomnę nagle że Francja grała bez najlepszego piłkarza, Holandia też w krajowym składzie i przebudowywana, Messi i CR7 po kontuzjach(lub w trakcie) kompletnie bez formy(serio, tak grającym Niemcom w finale normalny Messi 2-3 gole by zapakował) Brazylia najsłabsza w historii(kiedyś Brazylijczycy z Szachtara byli do niej za słabi) Włochów wywalił morderczy klimat + sędzia, a Hiszpanie opici winem sukcesu.

Na EURO takie ferii cudów nie będzie, to przyzwoity turniej. Niemcy silniejsi raczej nie będą(no chyba że znikąd pojawi się ze 2 dobrych obrońców i E.Can wystrzeli), ale Francuzi, Włosi, Anglicy, Belgowie, Hiszpanie będą bez wątpienia.


-
2014/07/28 21:11:05
@przecinek
"Istnieje jakiś turniej, w którym można nie zagrać 6 meczy z rzędu na poziomie i triumfować?"

Hmm, mistrzostwa świata?

Nie rozumiem, skąd wzięło się kryterium akurat sześciu meczów i to z rzędu? Mało to mistrzów zagrało poniżej swojego poziomu z turnieju np. mecz w 1/8 finału? Zmierza pan przecież do tego, że tych wymyślonych sześciu meczów nie udało się to również Niemcom... Czyli można. Zresztą można się zastanawiać, czy wszyscy mistrzowie ostatnich lat grali tyle dobrych meczów z rzędu, bez zakończonych zwycięstwem męczarni z Paragwajem albo inną Australią.

* ligi *

Uważam, że nigdy nie dojdzie się do zgody, która liga jest najsilniejsza, bo nie ma dobrego kryterium do ich porównania. Nie uważam, żeby były nią wyniki w europejskich pucharach, przecież w teorii wystarczy mieć trzy-cztery wyrastające (sportowo i finansowo) ponad resztę kluby, które będą punktować i przykryją nie wiadomo jaką resztę. To ważne, ale chyba zbyt ubogie, by decydować na tej podstawie, która liga jest najsilniejsza. Można wskazać kluby, nawet trzy z jednego kraju, ale to jeszcze nie cała liga.

* słabość Niemiec *

A dlaczego porażki świadczą tylko o słabości Niemiec? Pytam, bo podając sukcesy z poprzednich lat wskazałem, że tak regularnej drużyny nie było. Pan wybiera porażki tylko i wyłącznie Niemców, tak jakby inni w tym czasie nie przegrywali... A przecież właściwie wszystkie reprezentacji poza Hiszpanią (chociaż w omawianym okresie przytrafiły się jej dwa słabe turnieje) przegrywały w eliminacjach, meczach towarzyskich i na turniejach, odnosiły mniej sukcesów, czasami nawet nie kwalifikowały się do finałów. Więc dziwne są tezy o słabości, chimeryczności, pisanie o mało istotnych, nie mających przełożenia na trofea meczach towarzyskich, gdy w ostatnich latach nie ma tak regularnej i utytułowanej na turniejach reprezentacji.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/29 00:51:40
@bartoszewsky
te 6 meczy to nie jest żaden fetysz, zwyczajnie wskazanie faktu. Nie czepiałbym się tego, gdyby wpadki Niemców były jak te Hiszpanów - w każdym aspekcie dominowali, poza skutecznością.

Niemcy za to lubią stracić sporo bramek, niekoniecznie z przeciwnikiem, którzy by takie wpadki usprawiedliwiali. Obrońcy to ich najsłabsza formacja, bez Lahma będzie jeszcze słabsza.

W sumie nie wiedziałem sam wcześniej, że tak dawno Niemcy nie wygrali tych kilku spotkań pod rząd(sprawdziłem na potrzeby komenta). Ogarnąłem to wcześniej tylko od Lowa, o którego kadrze mówili, jako "Niemieckiej Maszynie", która mimochodem się zacina.

Z najmocniejszą ligą nie będę się upierał. Możemy zostać każdy przy swoim.

"Pytam, bo podając sukcesy z poprzednich lat wskazałem, że tak regularnej drużyny nie było."
Niemcy z lat 86-92. Im też wieszczyłby Pan wielkość na lata? ;)

Niemcy zresztą często są w czołówce. Takim kryterium są najbardziej regularni ze wszystkich rep - nie tylko ta dzisiejsza, ale w ogóle. Mimo tego, nie tak często zajmują najwyższe lokaty.

"Pan wybiera porażki tylko i wyłącznie Niemców, tak jakby inni w tym czasie nie przegrywali..."

Ale przecież Niemcy mają być kimś więcej niż inni, dominatorem. Przecież nie wskazałem żadnego innego, kto mógłby nim teraz zostać.

"pisanie o mało istotnych, nie mających przełożenia na trofea meczach towarzyskich,"

Rzecz w tym, że te wpadki rzutują na turnieje - Niemcy ZAWSZE mają jeden przynajmniej wyraźnie słabszy mecz. Holandia van Marwajka dla przykładu, była niezwykle regularna przed turniejem, i w RPA też taka była. Hiszpania podobnie.

Last but not least - Nie odbieram siły Niemcom, dla mnie, jak pisałem na początku, są jednym z kandydatów do EURO 2016. Ale nie uważam by byli tak daleko przed wszystkimi jak Hiszpania niedawno, ani że na ostatnim Mundialu wskoczyli na wyraźnie wyższy poziom od tego, który do tej pory prezentowali.

To super kadra obecnie jest, i pięknie potrafi grać. Ale nie jest omnipotentna.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/07/29 00:54:32
Edit: " o którego kadrze mówili, jako "Niemieckiej Maszynie". Która, okazało się, mimochodem się zacina.