Na stadionach Polski i Świata.
środa, 21 września 2016

Polscy lekkoatleci do igrzysk w Rio przystąpili na fali entuzjazmu po fantastycznych mistrzostwach Europy w Amsterdamie. Nikt nie wyobrażał sobie scenariusza, żeby na stadionie olimpijskim przynajmniej dwa razy nie wybrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Pewniakami byli Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek. Podstawy żeby tak uważać były, ale życie jak zwykle zweryfikowało nasze oczekiwania. O ile Włodarczyk wypełniła rolę faworytki doskonale, o tyle Fajdek przepadł z kretesem już w eliminacjach. Nie przegrał wcale z rywalami. Przegrał sam ze sobą.

Trzy medale – oprócz Włodarczyk na podium stawali także drugi w rzucie dyskiem Paweł Małachowski oraz trzeci w rzucie młotem Wojciech Nowicki – to najwięcej od fantastycznych igrzysk w Sydney. Cały czas czekamy jednak na jakikolwiek sukces na bieżni. Ostatnim przedstawicielem biegów z olimpijskim medalem był Bronisław Malinowski. Złą passę miał przerwać Adam Kszczot. Aktualny wicemistrz świata na 800m nie wszedł jednak nawet do finału. Najbliżej nawiązania do dawnych sukcesów polskich biegaczy była nieoczekiwanie startująca na tym samym dystansie Joanna Jóźwik. Szkoda tylko, że dobre wrażenie swoim występem popsuła już po starcie dyskredytując rywalki, z którymi przegrała.

Niewątpliwie cieszy, że oprócz starej gwardii coraz śmielej pokazują się wschodzące gwiazdy polskiej lekkoatletyki. Swoboda, Andrejczyk, Ennaoui oraz Bukowiecki to nazwiska sportowców, którzy z niezłej strony pokazali się już teraz, ale w najlepszym sportowo wieku będą za cztery lata w Tokio.

Zawodnicy:
 2004 – 51, 2008 – 66, 2012 – 59, 2016 - 64
Medale: 2004 – 2, 2008 – 2, 2012 – 2, 2016 - 3
Finały: 2004 – 12, 2008 – 13, 2012 – 4, 2016 -  10
Punkty: 2004 – 47, 2008 – 43, 2012 – 21, 2016 – 45 (mężczyźni – 26, kobiety – 19)

Marika Popowicz-Drapała: 100m – 52. miejsce na 80 sklasyfikowanych, 4x100m – 13/14
Indywidualnie pobiegła niemal sekundę wolniej od swojej życiówki. Celem był finał sztafety, a do tego osiągnięcia było daleko.
Ocena: 1,5

Ewa Swoboda: 100m – 15/80, 4x100m – 13/14
Marzyliśmy o finale – ten okazał się jeszcze poza zasięgiem. Ewa cały czas kręciła się wokół swojego rekordu życiowego, co wystarczyło do piętnastego miejsca. Tylko trzy Europejki pobiegły szybciej. Polka była z tego grona zdecydowanie najmłodsza. Jej czas jeszcze nadejdzie.
Ocena: 3,5

Anna Kiełbasińska: 200m – 25/72, 4x100m – 13/14
Wypadła lepiej niż w Londynie, gdy w pokonanym polu pozostawiła głównie lekkoatletyczną egzotykę. Teraz też swój udział w biegu na 200m zakończyła na eliminacjach, ale do półfinału zabrakło jej zaledwie jednej setnej sekundy. Poza tym uzyskała czas poniżej 23 sekund, co dla europejskich sprinterek jest pewnym wyznacznikiem klasy.
Ocena: 2,5

Klaudia Konopko: 4x100m – 13/14
Nieco niespodziewanie to ona, a nie legitymująca się dwie dziesiąte sekundy lepszą życiówką Agata Forkasiewicz, znalazła się w składzie sztafety. Czwórce naszych sprinterek udało się wyprzedzić tylko drużynę Ghany. W Londynie sztafeta sklasyfikowana była aż cztery lokaty wyżej i to pomimo braku sprinterki klasy Swobody.
Ocena: 2

Justyna Święty: 400m – 17/57, 4x400m – 7/16
Małgorzata Hołub: 400m – 19/57, 4x400m – 7/16
Patrycja Wyciszkiewicz: 400m  - 22/57, 4x400m – 7/16
Iga Baumgart: 4x400m – 7/16
Polki w komplecie awansowały do półfinału biegu na jedno okrążenie. Finał to były już zdecydowanie za wysokie progi. Nie da się jednak nie docenić najlepszego wyniku w tym sezonie Wyciszkiewicz oraz rekordu życiowego w wykonaniu Święty. Żal straconej szansy na pobicie rekordu Polski w sztafecie, ale sam awans do finału należy już uznać za mały sukces.
Ocena: 3,5

Joanna Jóźwik: 800m – 5/64
Piąte miejsce, rekord życiowy poprawiony o sekundę oraz miano najlepszej Europejki igrzysk. Takie występy trzeba doceniać nawet jeśli nie kończą się wywalczeniem medalu.
Ocena: 5

Angelika Cichocka: 800m – 20/64, 1500m – 24/41
W Rio była cieniem zawodniczki, która miesiąc wcześniej olśniła na ME w Amsterdamie. Biegi eliminacyjne – zarówno na 800m, jak i na 1500m - napawały nadzieją, półfinały – kończyły się totalną klapą. Zawodniczka tłumaczyła się problemami ze zdrowiem.
Ocena: 2

Sofia Ennaoui: 1500m – 10/41
Pierwsza Polka od czasów Lidii Chojeckiej i Anny Jakubczak, która awansowała do olimpijskiego finału na dystansie 1500m. Tam, choć tempo biegu było bardzo wolne, nie odegrała większej roli finiszując na dziesiątym miejscu. Na następnych igrzyskach będziemy wymagać od niej więcej.
Ocena: 4

Danuta Urbanik: 1500m – 22/41
Wypełniła plan minimum, czyli awans do półfinału. Nikt nie wymagał od niej więcej. Z drugiej jednak strony, kiedy zaskakiwać jeśli nie na igrzyskach?
Ocena: 3

Karolina Kołeczek: 100m ppł – 26/46
Choroba nie pozwoliła jej na rozwinięcie skrzydeł. Mimo kuracji antybiotykowej udało jej się uzyskać niezły czas 13,04s, który nie przyniósł jej jednak promocji do kolejnej fazy eliminacji.
Ocena: 2,5

Emilia Ankiewicz: 400m ppł - 23/48
Jedna z tych zawodniczek, które do Rio przyjechały w życiowej formie. W efekcie po biegu w eliminacjach przy jej nazwisku pojawiły się dwie wielkie litery „PB”. Jak na debiutantkę na imprezie rangi światowej możemy być z niej dumni.
Ocena: 4

Joanna Linkiewicz: 400m ppł – 10/48
Do klasy Anny Jesień jeszcze jej trochę brakuje, ale jest na najlepszej drodze. Stanęła na podium ME, a na igrzyskach otarła się o finał. Żeby zacząć liczyć się na świecie musi zacząć regularnie schodzić poniżej 55s.
Ocena: 4

Matylda Kowal: 3000m z przeszkodami - 26/52
Choć do miejsca w finale było daleko to nie da się tego występu ocenić negatywnie. Biegaczka pobiła swój rekord życiowy o cztery sekundy. Cztery lata wcześniej w Londynie pobiegła ponad pół minuty wolniej!
Ocena: 4

Paulina Buziak: chód na 20km – 28/63
Mała rehabilitacja za Londyn. Wtedy była najgorszą z Polek, teraz uplasowała się najwyżej. Uniknęła wniosków o dyskwalifikację.
Ocena: 2,5

Agnieszka Szwarnóg:
chód na 20km - 44/63
Dystans 20km pokonała w czasie wolniejszym o siedem minut od rekordu życiowego. Trudno traktować to jednak jako punkt odniesienie, bo w Rio żadna z zawodniczek nie ustanowiła swojego osobistego rekordu. To, że stać ją na więcej świadczy wynik sprzed czterech lat. Zajęła wówczas 22. miejsce.
Ocena: 2

Agnieszka Dygacz:
chód na 20km – nie ukończyła
Zeszła z trasy na 14km. Do tego czasu trzymała się końca stawki. Miała na koncie jeden wniosek o dyskwalifikację za brak kontaktu z podłożem.
Ocena: 1,5

Iwona Lewandowska, Monika Stefanowicz: maraton – 21 i 23/133
W tabeli z wynikami biegu maratońskiego nazwiska obu Polek znalazły się na górze. Jedne z wyżej klasyfikowanych Europejek.
Ocena: 3,5

Anna Jagaciak-Michalska:
trójskok – 10/37
W eliminacjach uzyskała dziesiąty rezultat i miejsce to powtórzyła w samym finale. Rozgrywka o medale toczyła się na nieosiągalnym dla niej poziomie. Potwierdziła jednak przynależność do europejskiej czołówki.
Ocena: 3,5

Kamila Lićwinko:
skok wzwyż – 9/32
Zmarnowała niepowtarzalną szansę nawet na mistrzostwo olimpijskie. Poziom konkursu był bowiem najniższy od lat. Wystarczy wspomnieć, że wyżej skakano w konkursie… siedmioboistek. Lićwinko męczyła się już w kwalifikacjach pokonując niższe wysokości w drugich skokach. Podobnie było już w samym finale. Poprzeczką nie do przeskoczenia okazała się ta zawieszona na wysokości 197cm. Pokonanie jej w pierwszej lub drugiej próbie dałoby Polce brąz.
Ocena: 2

Paulina Guba: pchnięcie kulą - 13/36
Zaledwie sześciu centymetrów zabrakło 25-letniej kulomiotce żeby reprezentować nasz kraj w olimpijskim finale. Przyzwoity debiut na igrzyskach.
Ocena: 3,5

Maria Andrejczyk:
rzut oszczepem – 4/31
Autorka najdalszego rzutu na igrzyskach wyjeżdża z nich bez medalu. Oszczep w eliminacjach poleciał aż poza granicę 67m, co oznaczało nowy rekord Polski. W finale już zabrakło nieco pary, ale czwarte miejsce wcześniej mało znanej zawodniczki i tak jest fantastycznym wynikiem. Przez chwilę Polka znajdowała się nawet na medalowej pozycji, ale jeszcze w tej samej kolejce o 2 cm wyprzedziła ją Barbora Spotakova.
Ocena: 5

Żaneta Glanc: rzut dyskiem – 17/32
Jej rekord życiowy dawał w olimpijskim finale brązowy medal. Zawodniczka z Poznania rzucała jednak w tym sezonie prawie 7m krócej. Na igrzyskach również nie udało jej się przekroczyć 60m, co w dysku kobiet oznacza minimum przyzwoitości.
Ocena: 2

Malwina Kopron: rzut młotem – 15/32
Po niezłym szóstym miejscu na lipcowych ME liczyła zapewne przynajmniej na awans do finałowej rozgrywki. Zabrakło niecałego metra. Dla niej to jednak dopiero początek kariery. W czerwcu ustanowiła młodzieżowy rekord Polski. Wyników będziemy wymagać za cztery lata.
Ocena: 2,5

Joanna Fiodorow: rzut młotem – 9/32
Od dwóch sezonów nie widać w jej rzucaniu postępu. W tym kontekście jej występ w Rio nie jest ani niemiłym rozczarowaniem, ani miłym zaskoczeniem. Do Londynu pojechała po naukę i zajęła dziesiąte miejsce. Po czterech latach poprawiła ten wynik tylko o jedną lokatę.
Ocena: 3

Anita Włodarczyk: rzut młotem – 1/32
Drugiej takiej nie ma na całym świecie.
Ocena: 6

Karol Zalewski: 200m - 37/76
Chyba najwyższy czas żeby wydłużył dystans i wzmocnił sztafetę czterystumetrowców. Na dystansach sprinterskich nie ma sobie co prawda równych w kraju, ale na świecie wyraźnie odstaje od czołówki. Tylko wynik w okolicach rekordu życiowego dawał mu nadzieje na awans o półfinału. Pobiegł trzy dziesiąte sekundy wolniej.
Ocena: 2

Rafał Omelko: 400m – 19/50, 4x400m – 7/13
Indywidualnie dotarł do półfinału gdzie uzyskał czas niewiele słabszy od życiówki. Silny punkt sztafety.
Ocena: 4

Łukasz Krawczuk, Michał Pietrzak, Jakub Krzewina: 4x400m – 7/13
Siódme miejsce nie robi wrażenia, ale jeśli zaczniemy się bawić w porównania czasów to występ w Rio zaliczyć należy do udanych. Czas z eliminacji – 2:59.58 – jest najlepszym wynikiem uzyskanym przez polską sztafetę czterystumetrowców od 1999 roku! Wtedy czwórka w składzie Czubak, Maćkowiak, Bocian, Haczek zdobyła mistrzostwo świata. Teraz biega się jednak zdecydowanie szybciej. Polacy w finale już tak szybcy nie byli, ale nawet gdyby powtórzyli ten sam rezultat dzień po dniu to i tak nie poprawiłoby to ich końcowego miejsca.
Ocena: 4

Adam Kszczot: 800m – 9/54
Sprawiał wrażenie pewniaka. Świetnie zaprezentował się na ME w Amsterdamie, jak burza przeszedł przez eliminacje w Rio. Schody zaczęły się w półfinale, a dokładniej rzez ujmując na ostatniej prostej tego biegu, kiedy to niespodziewanie przegrał sprinterski finisz z Claytonem Murphym z USA. Do awansu z czasem zabrakło pięciu setnych. Jedno z większych lekkoatletycznych rozczarowań igrzysk w polskiej ekipie.
Ocena: 2

Marcin Lewandowski: 800m – 6/54
Pierwszy Polak w finale biegu na 800m od 44 lat. Wielu żałowało jednak, że to on, a nie Kszczot znalazł się w medalowej rozgrywce. Lewandowski w walce o podium był bez szans, ale pobiegł najszybciej w tym roku i udało mu się wyprzedzić dwóch rywali.
Ocena: 4

Damian Czykier: 110m ppł – 14/36
Rekord życiowy pobity na ME w Amsterdamie (13,32s) dawał nadzieje, że syn byłego piłkarza Legii Warszawa może awansować do najlepszej ósemki igrzysk. Nie udało się jednak zbudować drugiego szczytu formy w sezonie i skończyło się na trzecim miejscu w pierwszym z półfinałów. Czykier wstydu jednak nie przyniósł. Został sklasyfikowany wyżej od kilku naprawdę niezłych płotkarzy. Jeśli nadal będzie się rozwijał w tym tempie to już za rok, może dwa może należeć do czołówki.
Ocena: 3,5

Patryk Dobek: 400m ppł – 42/46
Tragiczny przykład jak bardzo można zboczyć z ścieżki rozwoju. 22-latek jeszcze przed rokiem był objawieniem polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata w Pekinie, gdzie zajął siódme miejsce. W Rio był cieniem samego siebie.
Ocena: 1

Krystian Zalewski: 3000m z przeszkodami - 27/42
Przed biegiem celował w rekord życiowy i awans do finału. Noga jednak nie podawała i skończyło się na rozczarowującej pozycji ze słabym czasem.
Ocena: 1,5

Artur Kozłowski: maraton - 39/140
Zaczął wolniej i na półmetku plasował się w ósmej dziesiątce. Niezła końcówka pozwoliła mu awansować o kilkadziesiąt pozycji. Niezły występ.
Ocena: 3

Yared Shegumo: maraton – 128/140
Etiopczyk startujący w barwach Polski nie popisał się profesjonalizmem. Do Rio dotarł… kilka godzin przed startem. Miała być walka o czołową dziesiątkę, była walka o uniknięcie miejsca wśród dziesięciu najwolniejszych maratończyków. Szacunek za ukończenie rywalizacji. Niejeden by się pewnie poddał.
Ocena: 1

Henryk Szost: maraton – nie ukończył
Wystartował najlepiej z trójki biało-czerwonych. Na 20km zajmował 33. miejsce, ale później przyszedł kryzys i w efekcie przy jego nazwisku w wynikach widnieją literki DNF.
Ocena: 1

Łukasz Nowak: chód na 20km – dyskwalifikacja
Zdjęty z trasy już przed 6km wyścigu za trzy żółte kartki. Sędziowie mieli pretensje o zgięte kolana.
Ocena: 1

Artur Brzozowski: chód na 20km – 47/63
O mały włos a spotkałby go podobny los co Nowaka. Ostatecznie dotrwał do mety z dwoma ostrzeżeniami. Bardzo długo maszerował na szarym końcu. Rywali wyprzedzać zaczął dopiero w drugiej połowie dystansu. Uzyskany przez niego czas jest trzy minuty gorszy od tegorocznego rekordu życiowego.
Ocena: 1,5

Jakub Jelonek: chód na 20km – 19/63
Trzeci z naszych chodziarzy na dystansie 20km też nie należał do ulubieńców arbitrów oceniających technikę chodu. Sędziowie dwukrotnie wnioskowali o dyskwalifikację za utratę kontaktu stóp z podłożem. Trzeciego wniosku złożyć już nie zdążyli, bo Jelonek z całkiem niezłym czasem zdążył dotrzeć do mety na dziewiętnastym miejscu.
Ocena: 3

Rafał Augustyn: chód na 50km – 22/49
Trzeci raz na igrzyskach i trzeci raz kończy rywalizację w trzeciej dziesiątce. Podziwu godna stabilizacja. W przeszłości zdarzało mu się jednak już osiągać czasy lepsze o ponad 10 minut.
Ocena: 2

Rafał Fedaczyński: chód na 50km – 24/49
Osiem lat temu w Pekinie zajął wysokie ósme miejsce i liczono, że w kolejnych sezonach może nawiąże do sukcesów Korzeniowskiego. Problemy ze zdrowiem zahamowały jego karierę. W Rio zaczął bardzo wolno, ale niezłe ostatnie 15km chodu pozwoliło mu awansować o kilkanaście lokat.
Ocena: 2

Adrian Błocki: chód na 50km – 15/49
Najmłodszy, najmniej doświadczony, z najgorszym rekordem życiowym spośród trójki naszych chodziarzy, a wypadł zdecydowanie najlepiej. Od połowy dystansu cały czas plasował się na początku drugiej dziesiątki. Co warto podkreślić sędziowie nie mieli żadnych obiekcji co do techniki chodu Polaka.
Ocena: 3,5

Karol Hoffmann: trójskok – 12/39
Kolejny z zawodników, który świetnie wypadł w Amsterdamie, ale nie do końca był w stanie potwierdzić formę w Rio. W kwalifikacjach Hoffmann wyglądał jeszcze nieźle. Gdyby skok na 16,79m powtórzył w finale to znalazłby się na punktowanej pozycji. Niestety wicemistrz Europy miał problemy z wymierzeniem rozbiegu. Oddał jedną słabą próbę i zajął ostatnie miejsce. Startem na igrzyskach potwierdził jednak przynależność do czołówki europejskiej. Spośród trójskoczków z Europy wyprzedzili go tylko Nelson Evora i Benjamin Compaore.
Ocena: 3,5

Wojciech Theiner: skok wzwyż - 25/43
Sylwester Bednarek: skok wzwyż – 30/43
Obaj nasi reprezentanci w skoku wzwyż skoczyli na wysokości 2,22m. Theiner przeskoczył poprzeczkę za pierwszym razem, Bednarek za drugim – stąd różnica w miejscach. Nikt nie liczył na niespodziankę, ale żaden nie powalczył o choćby wyrównanie najlepszych rezultatów w tym sezonie. Te dawały by przynajmniej awans do finału.
Ocena: 1,5

Paweł Wojciechowski: skok o tyczce – 16/28
Były mistrz świata nie ma szczęścia do igrzysk. W Londynie nie zaliczył żadnej wysokości, w Rio był w stanie skoczyć tylko 5,45m.
Ocena: 1

Robert Sobera: skok o tyczce – 13/28
Mistrz Europy może mówić o pechu, bo skoczył w pierwszej próbie 5,60m, czyli tyle ile trzech finalistów, a mimo to nie awansował do rozgrywki o medale. O odpadnięciu Polaka zadecydowała zrzutka na wysokości 5,45m, po której przeniósł kolejne próby.
Ocena: 2

Piotr Lisek: skok o tyczce – 4/28
Bez większych problemów przebrnął przez eliminacje. W finale do wysokości 5,75m też szło wszystko zgodnie z planem. Udane skoki dawały mu prowadzenie. Ataki na rekord życiowy (jedna próba na 5,85m i dwie na 5,93m) nie przyniosły powodzenia i Lisek skończył konkurs tuż za podium.
Ocena: 4,5

Michał Haratyk: pchnięcie kulą – 18/34
24-latek był objawieniem tegorocznego sezonu, co udokumentował srebrem na ME. W Rio zapłacił nieco spóźnione frycowe. W kwalifikacjach oddał dwie mierzone próby – w żadnej jednak nie przekroczył nawet 20m.
Ocena: 1,5

Konrad Bukowiecki: pchnięcie kulą – nieklasyfikowany w finale
Trudno jednoznacznie ocenić jego występ. W eliminacjach jako jeden z sześciu zawodników przerzucił odległość dającą automatyczny awans. W samym finale spalił wszystkie trzy próby i nie został sklasyfikowany. Z drugiej strony wszystkie trzy rzuty, które oddał były dalekie. Widać było dobre przygotowanie oraz chęć pójścia na maksa. Sama obecność w finałowej dwunastce go nie zadowalała. Inna sprawa, że Bukowieckiego w Rio mogło już nie być. Już po igrzyskach pojawiła się informacja, że w próbce pobranej podczas lipcowych MŚJ w Bydgoszczy wykryto niedozwolony środek.
Ocena: 2

Tomasz Majewski:
pchnięcie kulą – 6/34
Wielki mistrz pożegnał się z igrzyskami godnie. Do pełni satysfakcji zabrakło pewnie rezultatu powyżej 21m. Wygraną nad Davidem Storlem (Niemiec był siódmy) przed finałem Majewski pewnie brałby w ciemno.
Ocena: 4

Łukasz Grzeszczuk: rzut oszczepem – 31/36
Od sześciu lat najlepszy wynik w sezonie zawsze notuje w maju. Nie inaczej było i w tym roku. W Rio posłał oszczep ponad 7m bliżej niż w maju w Warszawie w efekcie czego wyprzedził tylko czterech rywali.
Ocena: 1

Marcin Krukowski: rzut oszczepem – 15/36
Drugi z naszych oszczepników powalczył o awans do finału. Przekroczył 80m, co dla specjalistów w tej konkurencji jest pewnym minimum przyzwoitości. Żeby znaleźć się w najlepszej dwunastce trzeba było rzucić jednak jeszcze niemal półtora metra dalej.
Ocena: 3

Robert Urbanek: rzut dyskiem – 17/34
Brak awansu do finału brązowego medalisty ME i MŚ był sporym zawodem. I to pomimo, że cały sezon Urbankowi się nie układał.
Ocena: 1,5

Piotr Małachowski: rzut dyskiem – 2/34
Bohater tragiczny. Z jednej strony znów na podium dużej imprezy, z drugiej jednak gdy traci się prowadzenie w ostatniej kolejce to można mówić o porażce.
Ocena: 5

Paweł Fajdek: rzut młotem – 17/30
Największe rozczarowanie igrzysk? Fajdek jest dobitnym przykładzie, że w sporcie nie ma pewniaków. W Rio nie był sobą. Spalił pierwsze dwie próby w eliminacjach, a w trzeciej rzucając w amoku uzyskał ledwie 72m. Konkurs eliminacyjny stał na żenująco niskim poziomie, ale nie na aż takim, żeby taka odległość mogła dać awans.
Ocena: 1

Wojciech Nowicki: rzut młotem – 3/30
Autor brązowego hattricka. Trzeci zawodnik MŚ w Pekinie, ME w Amsterdamie i IO w Rio. Wygrał eliminacje, czym osłodził nieco gorycz po odpadnięciu Fajdka. W finale długo mu nie szło. Medal dała mu dopiero ostatnia próba.
Ocena: 5

Paweł Wiesiołek: dziesięciobój – 21/25
Nie udało mu się przygotować dobrej formy na igrzyska. Ustanowił tylko jeden rekord życiowy – w rzucie dyskiem - i jeden najlepszy wynik w sezonie  - w pchnięciu kulą. W pozostałych konkurencjach wypadał dużo poniżej możliwości.
Ocena: 1,5

Średnia: 2,81

wtorek, 06 września 2016

Polskie podnoszenie ciężarów przeżywa najgorszy okres w swojej historii. Nasi zawodnicy znaczą coraz mniej na światowych pomostach, co przekłada się na liczbę olimpijskich kwalifikacji . W Rio mogliśmy wystawić zaledwie pięciu zawodników. Bilans ich uczestnictwa w igrzyskach jest porażający. Dwóch zawodników jeszcze przed startem zostało zawieszonych za stosowanie dopingów, dwoje nie ukończyło rywalizacji, a jedyny, który został sklasyfikowany, zajął siódme miejsce. Pierwszy raz od 1956 roku nasza reprezentacja wróciła z igrzysk bez medalu.

A wszystko to w cieniu dopingowych afer, które w ostatnich latach dziesiątkują naszą kadrę.  Pęcznieje lista złapanych na koksie. W ostatnich latach zapisaliśmy na nich m.in. braci Zielińskich, Krzysztofa Szramiaka, Krzysztofa Zwarycza, Marcina Dołęgę, czy Marzenę Karpińską, którzy reprezentowali Polskę na największych światowych imprezach. A niewykluczone, że to nie jest koniec, bo przecież cały czas weryfikowane są wyniki z igrzysk w Pekinie.

Polskie podnoszenie ciężarów od lat popełnia samobójstwo. To nie jest jednak tylko nasz problem. Skoro jedna z zawodniczek mówiła po zakończeniu rywalizacji w Rio, że czwarte miejsce nie jest złe, bo za kilka lat może dać medal, to taka zabawa w olimpijskim wydaniu ma rzeczywiście niewielki sens.

Zawodnicy: 2004 – 7, 2008 – 10, 2012 – 9, 2016 – 5.
Medale: 2004 – 1 (brąz), 2008 – 1 (srebro), 2012 – 2 (złoto i brąz), 2016 – 0.
Finały*: 2004 – 3, 2008 – 6, 2012 – 5, 2016 – 1.
Punkty: 2004 – 13, 2008 – 18, 2012 – 20, 2016 – 2.

* – miejsca w czołowej ósemce

Arkadiusz Michalski: 105 kg, 7/14
Jedyny sklasyfikowany reprezentant Polski. W rwaniu o jeden kilogram pobił swój rekord życiowy, ale ogółem osiągnął nieco słabszy wynik niż na tegorocznych mistrzostwach Europy. Był na nich drugi – w Rio też wyprzedził go tylko jeden rywal z Europy. Kto wie, może jeszcze awansuje, gdy powtórnie analizie antydopingowej zostaną poddane próbki pobrane od zawodników.
Ocena: 3

Bartłomiej Bonk: 105 kg, niesklasyfikowany
Kolejny nieudany start brązowego medalisty z Londynu. Na ubiegłorocznych mistrzostwach świata nie zaliczył żadnej próby w rwaniu, teraz przeszarżował w podrzucie, co zdecydowanie obniża jego notę. Po pierwszej części było nieźle - zajmował siódme miejsce. Sporym osiągnięciem w jego przypadku był jednak sam start na igrzyskach.
Ocena: 1,5

Patrycja Piechowiak: 69 kg, niesklasyfikowana
W rwaniu ustanowiła rekord życiowy, co zawsze jest warte podkreślenia, ale do podrzutu nie przystąpiła z powodu kontuzji.
Ocena: 2,5

Tomasz Zieliński: 94 kg, zdyskwalifikowany za doping
Adrian Zieliński: 94 kg, zdyskwalifikowany za doping
Wątpliwości dotyczące obu sztangistów narastały od dłuższego czasu. Już po igrzyskach w Londynie mówiło się, że sposób przygotowań Adriana był podejrzany, ale złoty medal był wystarczającym powodem, by sprawę zamieść pod dywan. Dwa lata później obaj bracia uniknęli kontroli dopingowej, bo – jak twierdził ich trener – nie byli w stanie wprowadzić zmian w informacjach o miejscu pobytu. Teraz maski spadły, a wszystkiemu towarzyszyły żenujące tłumaczenia. Całe szczęście, że nie zdążyli wystartować na igrzyskach, bo wstyd byłby jeszcze większy. 
Oceny: 0

Polskie judo przeżywa potężny kryzys. Nikt nie myśli o medalach – szczytem możliwości jest wywalczenie olimpijskich przepustek. A i to udaje się coraz mniejszej liczbie zawodników. Do Rio wysłaliśmy najmniejszą reprezentację od 1972 roku.

Po jej występie na igrzyskach pozostał niesmak. Reprezentanci Polski byli tylko tłem dla najlepszych, żaden z nich nie miał nawet szans, by przez repasaże awansować do walki o brązowy medal. Fatalne były jednak nie tylko wyniki, ale przede wszystkim styl, w jakim toczyli swoje walki. Czworo naszych zawodników w siedmiu pojedynkach nie wykonało ani jednej akcji technicznej! Jeśli wygrywali, to tylko dlatego, że ich rywale byli jeszcze bardziej pasywni. I to właśnie najlepsze podsumowanie występu polskich judoków na igrzyskach w Rio.

Zawodnicy: 2004 – 6, 2008 – 7, 2012 – 6, 2016 – 4.
Medale: 2004 – 0, 2008 – 0, 2012 – 0, 2016 – 0.
Punkty: 2004 – 5, 2008 – 5, 2012 – 5, 2016 – 0.

Katarzyna Kłys: do 70 kg – 9/21
Niektórzy nieśmiało typowali medal, ale niespodzianki nie było. Kłys dzięki karom shido wygrała z reprezentantką  Uzbekistanu. W taki sam sposób z turnieju wyrzuciła ją Maria Bernabeu z Hiszpanii, która nic wielkiego w Rio nie zwojowała. Bez pomysłu, bez chęci podjęcia jakiegokolwiek ryzyka. Słabizna.
Ocena: 1,5

Arleta Podolak: do 57 kg – 17/23
Odpadła już w pierwszej rundzie z wyżej notowaną rywalką z Tajwanu, która przez repasaże dotarła do przegranej walki o brązowy medal. Po igrzyskach przyznała, że jej sposób przygotowań do igrzysk nie był profesjonalny, co było chyba jeszcze bardziej kompromitujące od startu na igrzyskach.
Ocena: 1

Daria Pogorzelec: do 78 kg, 9/18
Razem z siedmioma innymi zawodniczkami sklasyfikowana 9. miejscu. Z niżej notowaną rywalką wygrała dzięki karom shido, a przegrała z będącą wyżej w światowym rankingu Niemką. Występ do zapomnienia.
Ocena: 1,5

Maciej Sarnacki: powyżej 100 kg, 9/31
Dużym wyczynem był dla niego już sam start w igrzyskach, bo po strasznej kontuzji nogi lekarze nie dawali mu szans na wyjazd do Rio. Ostatecznie z siedmioma innymi zawodnikami zajął dziewiąte miejsce. Najpierw dzięki karom shido wymęczył zwycięstwo ze słabym Islandczykiem, później przegrał ze zdecydowanie wyżej notowanym Orem Sassonem z Izraela, który ostatecznie wywalczył brązowy medal.
Ocena: 2 

W Londynie slalomiści nie zdobyli medalu, ale ich występ był udany. Trzy z czterech osad zameldowały się w finałach, a Mateusz Polaczyk miał medal na wyciągnięcie ręki. W Rio było znacznie słabiej - w walce o medale uczestniczyli tylko kanadyjkarze Marcin Pochwała i Piotr Szczepański. Pozostali Polacy odpadali z rywalizacji w jej wcześniejszych etapach, co chyba wiernie oddało ich pozycję w światowej hierarchii.

Najpoważniejszą szansę medalową straciliśmy jeszcze przed igrzyskami. Polaczyk, który w ostatnich latach regularnie stawał na podium mistrzostw świata, przegrał wewnętrzną rywalizację z Maciejem Okręglakiem. Oczywiście pokpił sprawę, ale należy się też zastanowić nad systemem kwalifikacji. Wydaje się, że swoją dyspozycją w najważniejszych startach czterolecia Polaczyk zapracował na olimpijski paszport i udowodnił, że można na niego stawiać w ciemno. Tym bardziej, że Okręglak mimo sporych postępów rywalizuje jednak w innej lidze niż bardziej doświadczony kolega.

Zawodnicy: 2004 – 6 (5 osad), 2008 – 5 (4 osady), 2012 – 5 (4 osady), 2016 – 5 (4 osady)
Medale: 2004 – 0, 2008 – 0, 2012 – 0, 2016 - 0.
Finały: 2004 – 2, 2008 – 3, 2012 – 3, 2016 – 1.
Punkty: 2004 – 2, 2008 – 7, 2012 – 11, 2016 – 4 (kobiety – 0, mężczyźni – 4).

Maciej Okręglak: K-1 18/21
Na medal nikt nie liczył, wystarczająco ambitnym celem był awans do finału. Naszego zawodnika zjadły jednak nerwy. W eliminacjach popełnił kilka szkolnych błędów, przez które nie dostał się nawet do półfinału.
Ocena: 1

Grzegorz Hedwig: C-1 12/19
Celem był awans do finału. W eliminacjach popłynął bardzo dobrze, uzyskał siódmy czas, ale w półfinale zebrał o dwa punkty karne za dużo. Zajmując dwunaste miejsce powtórzył wynik z ostatnich mistrzostw świata.
Ocena: 2,5

Piotr Szczepański, Marcin Pochwała: C-2 5/12
Jedyna polska osada na miarę olimpijskiego finału. Z tegorocznych mistrzostw w Europy w Liptovskim Mikulaszu przywieźli srebrny medal, który dawał nadzieję na solidny występ podczas igrzysk. Taki też był. Polacy w finale popłynęli bezbłędnie, ale zbyt wolno, by włączyć się do walki o miejsce na podium.
Ocena: 4

Natalia Pacierpnik: K-1, 11/21
Także w jej przypadku celem był awans do finału. Ostatecznie uplasowała się na jedenastym miejscu, które chyba dobrze odzwierciedla miejsce Polki w światowej hierarchii. Spory awans w stosunku do zeszłorocznych mistrzostw świata w Londynie (słabe 23. miejsce), właściwie wyrównanie wyniku z mistrzostw Europy, gdzie była dziesiąta.
Ocena: 2,5

wtorek, 30 sierpnia 2016

Gdzie te czasy, gdy polscy bokserzy z jednych igrzysk wracali z siedmioma medalami? Ostatni medalowy przebłysk miał miejsce w Barcelonie. Od 24 lat pięściarze znad Wisły robią na igrzyskach za chłopców do bicia. Zamiast na wojnę w ringu co cztery lata wyruszają na wycieczkę krajoznawczą. W Rio odpadali pierwszego i czwartego dnia. Nie przeszkadzało to wiecznie uśmiechniętemu trenerowi Zbigniewowi Raubo bawić w Brazylii do ostatniego dnia igrzysk.

Zawodnicy: 2004 – 3, 2008 – 2, 2012 – 1, 2016 - 2
Medale: 2004 – 0, 2008 – 0, 2012 – 0, 2016 - 0
Punkty: 2004 – 2,5, 2008 – 2,5, 2012 – 0, 2016 – 0

Tomasz Jabłoński: waga średnia – 17/28
Miejsce na papierze nie wygląda tragicznie, ale tylko dlatego, że sklasyfikowano na nim dwunastu najgorszych bokserów turnieju olimpijskiego. Jabłoński stoczył wyrównany pojedynek z Danielem Lewisem z Australii. Sędziowie punktowali w nim wyjątkowo niejednogłośnie. Pierwszą rundę 2:1 wygrał Polak, kolejne dwie przegrał stosunkiem głosów 1:2. Po podliczeniu punktów okazało się, że jednym oczkiem lepszy był rywal. Australijczyk w następnej rundzie uległ późniejszemu wicemistrzowi olimpijskiemu.
Ocena: 1,5

Igor Jakubowski: waga ciężka – 17/18
Sklasyfikowany na ostatnim miejscu wraz z Nowozelandczykiem. Obaj odpadli już w rundzie prekwalifikacyjnej. Bokser z Konina bił się z Lawrencem Okolie z Wielkiej Brytanii. Jakubowski boksować zaczął dopiero w trzeciej rundzie, gdy jego rywal wskazaniami sędziów miał już zapewnione zwycięstwo. Pogromca Polaka furory w olimpijskim ringu nie zrobił, bo przegrał już w kolejnej walce.
Ocena: 1

Średnia: 1,25

18:43, seba.krystek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 sierpnia 2016

Po występie kajakarzy na igrzyskach w Rio de Janeiro pozostały mieszane uczucia. Było dobrze, bo nasza reprezentacja zdobyła dwa medale, co jest najlepszym wynikiem od igrzysk w Sydney i lepszym od dorobku z ubiegłorocznych mistrzostw świata. Było też i fatalnie, bo do finału A nie awansowała kobieca czwórka, która miała walczyć o miejsce na podium. Łącznie polskie kajaki wpłynęły tylko do dwóch finałów – to wynik poniżej oczekiwań.

Zapaść przeżywa męskie kajakarstwo. Drugi raz z rzędu żadna polska osada nie wpłynęła do olimpijskiego finału. Na mistrzostwach świata w ostatnim czteroleciu zdobywaliśmy medale głównie w konkurencjach nieolimpijskich. Jedynym wyjątek był brąz kanadyjkarzy Piotra Kulety i Marcina Grzybowskiego z 2015 roku. Oni jednak do Rio de Janeiro nie pojechali, bo minimalnie przegrali krajowe kwalifikacje z Mateuszem Kamińskim i Michałem Kudłą. Być może jedną szansę na podium straciliśmy już w Polsce.

Polscy kajakarze zdobyli na igrzyskach olimpijskich już dwadzieścia medali. Wciąż nie ma wśród nich złotego. Poczekamy, jak zawsze, jeszcze przynajmniej cztery lata.

Zawodnicy: 2004 – 17 (8 osad), 2008 – 16 (10 osad), 2012 – 8 (8 osad), 2016 – 10 (9 osad).
Medale: 2004 – 1 (brąz), 2008 – 1 (srebro), 2012 – 1 (brąz), 2016 – 2 (srebro i brąz).
Finały: 2004 – 6, 2008 – 7*, 2012 – 3, 2016 – 2.
Punkty: 2004 – 21, 2008 – 19, 2012 – 15, 2016 – 13 (kobiety – 13, mężczyźni – 0).

* – nieuwzględniany jest finał zdyskwalifikowanej za doping osady K-2 na 1000m.

Paweł Kaczmarek: K-1 200 m – 18/22
W zeszłym roku był siódmy w tej specjalności na mistrzostwach świata. W Rio de Janeiro odpadł już w eliminacjach i wyprzedził tylko czterech zawodników…
Ocena: 1

Rafał Rosolski: K-1 1000 m – 14/21
Do Rio de Janeiro pojechał tylko dzięki „dzikiej karcie” otrzymanej od światowej federacji. Słabymi startami na igrzyskach nie udowodnił, że należało mu się takie wyróżnienie.
Ocena: 1,5

Tomasz Kaczor: C-1 1000 m – 9/19, C-1 200 m – 22/25
Na 1000 m pływał bardzo regularnie – między jego najlepszym a najgorszym wynikiem było zaledwie 0.6 s różnicy. Nieszczęśliwie startował w zdecydowanie szybszym półfinale – drugi zdecydowanie wygrałby zdecydowanie – i nie awansował do najlepszej ósemki. W finale B potwierdził dobrą dyspozycję – czas z jakim wygrał kilka minut później dałby mu brązowy medal. Awansuje jeszcze o jedną pozycję, gdy oficjalne zdyskwalifikowany zostanie dopingowicz Siergiej Tarnowski, który finiszował jako trzeci.
Ocenę Kaczora obniża fatalny start na na krótszym dystansie – był jednym z czterech zawodników, którzy odpadli już w przedbiegach. I niespecjalnie tłumaczy go fakt, że nie jest sprinterem.
Ocena: 2,5

Mateusz Kamiński, Michał Kudła: C-2 1000 m – 9/11
W Rio zdecydowanie najszybsi w finale B – kolejną osadę wyprzedzili o 17 sekund. Dobre i to.
Ocena: 1,5

Marta Walczykiewicz: K-1 200 m, 2/28, K-4 500 m 9/14
Etatowa medalistka mistrzostw świata nie zawiodła i odkuła się za niepowodzenie z igrzysk w Londynie. Zdobyła oczywiście srebro. Złoto od dawna jest zarezerwowane dla Lisy Carrington – reprezentantka Nowej Zelandii wygrywa na tym dystansie nieprzerwanie od 2011 roku.
Ocena: 5

Ewelina Wojnarowska: K-1 500 m, 12/27
Po udanym 2015 roku – czwarte miejsce na mistrzostwach świata, trzecie na igrzyskach europejskich – przyszło załamanie. Bardzo słaby start w półfinale, niewiele lepszy w finale B.
Ocena: 1

Karolina Naja, Beata Mikołajczyk: K-2  500 m 3/15, K-4 500 m 9/14
W dwójce zaprezentowały bardzo dobrą formę i obroniły brązowy medal wywalczony podczas igrzysk w Londynie. Mikołajczyk na podium tej konkurencji staje nieprzerwanie od igrzysk w Pekinie – nikt nie może się pochwalić taką passą. Po cichu stała się jedną z najbardziej utytułowanych polskich sportsmenek.
Ocena: 5

Marta Walczykiewicz, Karolina Naja, Beata Mikołajczyk, Edyta Dzieniszewska: K-4 500 m, 9/14
Klasyfikujemy osadę w całości, w tym także zawodniczki, które otrzymały noty za indywidualne osiągnięcia. Polki w takim składzie miały walczyć o podium. Brak medalu można by zrozumieć, brak awansu do finału – nie. Wielki zawód.
Ocena: 1

czwartek, 25 sierpnia 2016

Polscy wioślarze w ostatnich latach gwarantują olimpijskie medale – zdobywali je na wszystkich igrzyskach począwszy od Sydney. W Rio de Janeiro ich występ był najjaśniejszym punktem reprezentacji Polski. Nikt nie zawiódł, kolejne osady osiągały życiowe wyniki, a przy okazji obyło się bez organizacyjnych wpadek i kłótni.

W porównaniu z występem w Londynie nasze wioślarstwo dokonało znaczącego postępu. Cztery lata temu igrzyska kończyliśmy z jednym medalem, teraz z dwoma. Wtedy tylko dwie osady awansowały do finału A, teraz mieliśmy ich aż pięć.

Igrzyska w Rio pokazały, że wioślarstwo jest w stanie zapracować na sukces i może być jednym z fundamentów polskiej reprezentacji olimpijskiej. Oby tylko ten kurs został utrzymany do Tokio. 

Zawodnicy: 2004 – 23 (6 osad), 2008 – 22 (5 osad), 2012 – 26 (7 osad), 2016 – 26 (8 osad).
Medale: 2004 – 1 (złoto), 2008 – 2 (złoto i srebro), 2012 – 1 (brąz), 2016 – 2 (złoto i brąz).
Finały: 2004 – 4, 2008 – 4, 2012 – 2, 2016 – 5.
Punkty: 2004 – 20, 2008 – 22, 2012 – 12, 2016 – 30 (kobiety – 16, mężczyźni – 14).

Mateusz Biskup, Dariusz Radosz, Mirosław Ziętarski, Wiktor Chabel: czwórka podwójna – 4/10
Ubiegłoroczne mistrzostwa świata zakończyli jako zwycięzcy finału B. W tym sezonie regularnie plasowali się na podium Pucharów Świata, choć nie zawsze zawody odbywały się w pełnej obsadzie. Na igrzyskach szybko zapewnili sobie awans do finału. Medal przegrali wyraźnie. Skończyło się tylko i aż na potwierdzeniu przynależności do ścisłej światowej czołówki.
Ocena: 4

Artur Mikołajczewski, Miłosz Jankowski: dwójka podwójna wagi lekkiej – 6/20
Jeden z najbardziej wartościowych wyników w historii startów naszego duetu. Polacy ubiegłoroczne mistrzostwa świata zakończyli na siódmej pozycji, w tym roku nie kwalifikowali się do finałów w Pucharach Świata, a w słabiej obsadzonych mistrzostwach Europy zajęli czwarte miejsce. Szczyt formy przypadł zatem na igrzyska - i o to chodzi!
Ocena: 4

Natan Węgrzycki-Szymczyk: jedynka – 7/32
Kolejny bardzo obiecujący występ naszego skiffisty. W zeszłym roku zajął dziewiąte miejsce na mistrzostwach świata, teraz poprawił się o dwie pozycje. Liczymy na dalsze postępy. Węgrzycki-Szymczyk ma na nie czas, bo w jedynkach rządzą doświadczeni wioślarze. Polak był zdecydowanie najmłodszym półfinalistą igrzysk w Rio. Mistrz olimpijski Mahe Drysdale jest od niego o ponad szesnaście lat starszy.
Ocena: 4

Krystian Aranowski, Marcin Brzeziński, Mikołaj Burda, Robert Fuchs, Piotr Juszczak, Zbigniew Schodowski, Michał Szpakowski, Mateusz Wilangowski, Daniel Trojanowski: ósemka ze sternikiem – 5/7
Polacy spokojnie awansowali do finału A, co nie jest przesadnie wielkim wyczynem, bo w półfinałach odpadała tylko jedna osada. Do walki o medal nasza ósemka się nie włączyła, ale też trudno było się tego spodziewać.
Ocena: 3

Anna Wierzbowska, Maria Wierzbowska: dwójka bez sternika  – 10/15
Najsłabszy występ z całej reprezentacji, ale i tak mały postęp w stosunku do wyniku z zeszłorocznych mistrzostw świata.
Ocena: 2,5

Magdalena Fularczyk-Kozłowska, Natalia Madaj: dwójka podwójna – 1/13
Czwarty złoty medal igrzysk olimpijskich dla polskiego wioślarstwa. Jechały na igrzyska jako faworytki do podium i zwyciężyły w w świetnym stylu. Ich występ był potwierdzeniem formy prezentowanej we wcześniejszych tegorocznych startach. Klasa!
Ocena: 6

Weronika Deresz, Martyna Mikołajczak: dwójka podwójna wagi lekkiej – 7/20
Dobry występ w dramatycznych okolicznościach. Pierwotnie na igrzyskach miała wystartować Joanna Dorociak, ale kilka dni przed wylotem do Brazylii zdiagnozowano u niej zakrzepicę. W ostatniej chwili zastąpiła ją Martyna Mikołajczak. Zwycięstwo w olimpijskim finale B po tych perturbacjach jest najbardziej wartościowym wynikiem w historii startów tej osady.
Ocena: 4

Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Joanna Leszczyńska, Maria Springwald; czwórka podwójna – 3/7
Chyba najmniej doceniony polski medal podczas igrzysk w Rio de Janeiro. Polki w tym sezonie wygrywały nawet zawody Pucharu Świata. Szkoda, że nie powtórzyły tego na igrzyskach, ale brązowy medal i tak jest świadectwem ich klasy.
Ocena: 5

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 104