|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Sportowo
Ciekawe
Zmieszaj autora z błotem
Tagi
|
środa, 17 marca 2010
Maciej Skorża odszedł z Wisły jako trener, w pewnym sensie, niepokonany na własnym podwórku. Oba pełne sezony swojej pracy w Krakowie kończył jako mistrz Polski, w trzecim - już niecałym - też pozostawił drużynę na pierwszym miejscu w tabeli. * * * Sławomir Peszko to najlepszy skrzydłowy naszej ekstraklasy - za dobry, za szybki i zbyt cwany dla większości obrońców. Dla Lecha piłkarz bezcenny - 7 goli i 8 asyst w 20 meczach to wystarczająca rekomendacja, chociaż i tak nie oddaje w pełni jego pozytywnej pracy na boisku. Kartki Peszki to jednak nie efekt brutalności, ale charakteru i trudnych do wyjaśnienia zaćmień. Takich choćby jak to z wiosennego meczu z Polonią Warszawa - Peszko dostał żółtko za blokowanie ręką wyrzutu z autu na środku boiska... Kartkowa pauza Peszki w meczu z Jagiellonią, pewnie nie ostatnia w tym sezonie, to dla Lecha spory problem, a przecież wkrótce mogą być kolejne. Odpoczywać za czerwień musi już Grzegorz Wojtkowiak, a zagrożeni karencją są Robert Lewandowski, Semir Stilić, Dimitrije Injac, Seweryn Gancarczyk i Ivan Djurdjević - piłkarze bardzo ważni lub niezbędni. Jacek Zieliński oprócz szykowania taktyki na kolejne mecze musi też sporządzić harmonogram łapania kartek, tak by nie rozsadziło mu drużyny... * * * Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Ryszard Wieczorek ma papiery, by zostać solidnym ligowym trenerem. Wprawdzie dość nisko należało oceniać jego szanse na zatrudnienie w klubach z najwyższej półki, ale można było się spodziewać, że te z trochę niższej na długo staną się środowiskiem pracy dla takiego rzemieślnika. * * * Arka Gdynia na starcie ligowej wiosny ustrzeliła najdziwniejszy hat-trick w historii polskiej piłki: trzy razy z rzędu - zarówno w Gdyni, jak i Krakowie - grała mecze bez udziału publiczności! * * * Marek Bajor nie ma licencji niezbędnej do prowadzenia zespołu w ekstraklasie, ale Zagłębie Lubin może mu ją na jakiś czas kupić. Kosztowało to tylko 10 tysięcy złotych, ale oczywiście pieniądze to nie wszystko. Ogromnie ważny jest również kontekst: Bajor zastąpił przecież na ławce Franciszka Smudę, który przed końcem kontraktu z klubem został porwany przez PZPN do pracy z reprezentacją. Gdyby nie wystąpiła tak jaskrawa konieczność zadośćuczynienia szkodzie Zagłębia, jego działacze musieliby pewnie poprosić Jana Żurka albo Mirosława Jabłońskiego o podparcie całej konstrkucji wymaganymi papierami.
środa, 03 marca 2010
Zima obficie uraczyła nas w tym roku śniegiem, więc ekstraklasowi trenerzy mieli wreszcie okazję do zastosowania w praktyce metod proponowanych przez nestora polskiej myśli szkoleniowej Jerzego Talagę. Mieli, ale nie skorzystali - nie słychać bowiem, by któryś z trenerów w ramach treningu zaordynował drużynowe lepienie bałwana. To lekceważenie dorobku rodzimej futbolowej nauki daje się jednak obronić daleko posuniętą troską o zdrowie piłkarzy. Istnieje przecież duże prawdopodobieństwo, że podczas śnieżnych zabaw kilku naszych ligowców odmroziłoby sobie palce; łatwo też wskazać takich, którzy instalując bałwankowi marchewkę tam gdzie trzeba, mogliby sobie naciągnąć dwójkę lub uszkodzić więzadła poboczne. * * * Nie wiem, co zrobiłby sobie Dawid Nowak, ale na pewno stałoby się jakieś nieszczęście. Pech go przecież nie opuszcza; ostatnio pojechali razem nawet na turniej do dalekiej Tajlandii. Nowak nie mógł zagrać tam w jednym z meczów, bo z palca u nogi zszedł mu paznokieć. * * * Przewaga Wisły nad resztą stawki trochę stopniała - teraz to już tylko dwa punkty zapasu nad Legią oraz pięć nad Lechem i Ruchem. Niewiele, teoretycznie wszystko bardzo szybko może przewrócić się do góry nogami. Pytania na wiosnę: czy Wisła nadal będzie tak regularna? Jak bardzo jej rywale poprawią skuteczność? Czy w Krakowie nie zdarzy się coś, co przekreśli szanse na obronę mistrzostwa? * * * 3:0 Lecha z Polonią Warszawa to wynik, który świetnie wygląda na papierze; znacznie gorzej wyglądała gra, która Kolejorzowi dała to zwycięstwo. Problem w niej był z grubsza ten sam co jesienią: Lech z mozołem zawiązywał akcje ofensywne. Brakowało w nich płynności, często się rwały, zbyt dużo było w nich chaosu, by przejąć kontrolę nad grą. Oczywiście trudno wyciągać ostateczne wnioski po ledwie jednym ligowym meczu, ale musi to dziwić, a wielu też niepokoić, w przypadku drużyny o tak wielkim potencjale ofensywnym. Ich próbkę było widać nawet na warszawskim błotnisku (bo przecież nie boisku...) - być może świetne bramkowe akcje i cudne asysty Semira Stilicia zwiastują więcej polotu w grze Lecha. Może lokomotywa musi tylko nabrać rozpędu. * * * Słówko o Polonii, o której tak dużo mówiło się zimą. Były ku temu pewne powody: dawna piłkarska gwiazda na ławce, gwiazda prezesem, wygrana z Zenitem St. Petersburg, remis z Valencią, kilku nowych piłkarzy... A w lidze falstart. Może wtedy w końcu uzna, że najlepiej będzie jeśli to on poprowadzi Polonię. Czekamy! |