Na stadionach Polski i Świata.
wtorek, 26 lutego 2008
Na Bałkanach rodzi się w bólach nowe państwo – Kosowo. Porzućmy na moment wszystkie polityczne, prawne oraz historyczne kontrowersje i zajmijmy się piłką nożną. W końcu Kosowarzy od lat mają swoją reprezentację, a ich związek piłkarski zapewne w niedalekiej przyszłości zostanie członkiem UEFA i FIFA.

Swój pierwszy mecz reprezentacja Kosowa rozegrała już 15 lat temu. Rywal w premierowej grze mógł być tylko jeden – Albania. Na stadionie w Tiranie wyraźnie lepsi byli gospodarze, którzy wygrali 3:1. Do rewanżu doszło dziewięć lat później. Znów wygrali Albańczycy, ale już tylko 1:0. Do dziś piłkarze z Kosowa rozegrali siedem – rzecz jasna nieoficjalnych - spotkań. Ich największy sukces to bez wątpienia zeszłoroczna wygrana z Arabią Saudyjską. Ponadto Kosowarzy mierzyli się z bardzo egzotycznymi, również niezrzeszonymi w FIFA, rywalami: zespołem Albańczyków zamieszkujących w Macedonii oraz reprezentacjami Laponii, Cypru Północnego i Monako.

Tuż po proklamowaniu niepodległości przez kosowski parlament selekcjonerem reprezentacji został Chorwat Kujtim Shala. Co ciekawe, sporą chrapkę na to stanowisko miał jego rodak Miroslav Blażević, który w 1998 roku doprowadził Chorwację do brązowego medalu mistrzostw świata.

Shalę czeka teraz trudna misja skompletowania drużyny narodowej. Jej naturalnym zapleczem jest Kosovar Ekstraliga, ale w kręgu zainteresowań nowego selekcjonera będzie też zapewne kilku zawodników, którzy obecnie grają w reprezentacji Albanii. Ot, choćby defensywny pomocnik Olympique Marsylia Lorik Cana, który przyszedł na świat w Prisztinie, albo grający w belgijskim Lokeren Besnik Hasi, który przed laty zapisał ładną kartę w barwach Anderlechtu Bruksela. W Kosowskiej Mitrovicy urodził się również piłkarz Lazio Rzym Valon Behrami, ale trudno przypuszczać, by porzucił reprezentację Szwajcarii na rzecz zespołu Kosowa. Kandydata do gry w kosowskich barwach mamy też w naszej ekstraklasie – to Labinot Haliti z Łódzkiego KS.

Przystąpienie Kosowa do UEFA i FIFA jeszcze bardziej skomplikowałoby życie działaczom obu organizacji. Można sobie wyobrazić, że złośliwy los wpycha do jednej grupy Chorwatów, Serbów, Bośniaków, Czarnogórców, Kosowarów oraz Albańczyków lub Macedończyków. (Zresztą wystarczyłaby obecność w jednej grupie Serbii i dowolnego innego państwa z tej listy). Aż strach pomyśleć jak zabulgotałoby w kotle bałkańskim za sprawą takiej mieszanki nacjonalistycznych nastrojów, napięć pomiędzy wyznawcami różnych religii, historycznych zadrażnień, doprawionych jeszcze futbolowym fanatyzmem…
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9