Na stadionach Polski i Świata.
niedziela, 31 grudnia 2006

Wszyscy już odliczają godziny dzielące nas od 2007 roku, nie pozostaje więc nic innego jak życzyć wszystkim Czytelnikom szczęśliwego, obfitującego w sukcesy polskich sportowców, Nowego Roku i spełnienia w nim wszystkich marzeń.

Wszystkim piszącym sportowe blogi życzę, żeby mieli sporo chęci, tematów i jeszcze więcej czytelników niż w minionych 12 miesiącach. I oczywiście, żeby jak najwięcej tych wpisów głosiła o sukcesach naszych sportowców. Te życzenia kieruję także do zaprzyjaźnionych serwisów - Biathlon.pl i Premiership Stats.

Szczęśliwego Nowego Roku!

18:56, bartoszewsky , Takie tam...
Link Komentarze (5) »
Klasa międzynarodowa
1. Euzebiusz Smolarek
1981, Borussia Dortmund
Klasa reprezentacyjna
2. Łukasz Garguła
1981, GKS Bełchatów
Klasa krajowa
3. Jacek Krzynówek
1976, Bayer Leverkusen/VfL Wolfsburg
4. Rafał Grzelak
1982, Pogoń Szczecin/Boavista Porto
5. Marcin Kaczmarek
1979, Korona Kielce
6. Robert Kolendowicz
1980, Korona Kielce/Łódzki KS
7. Kamil Kosowski
1977, Southampton FC/Chievo Werona
8. Marek Zieńczuk
1978, Wisła Kraków
9. Łukasz Piszczek
1985, Zagłębie Lubin
10. Jakub Wilk
1985, Lech Poznań
11. Zbigniew Grzybowski
1976, Amica Wronki/Górnik Łęczna/Zagłębie Lubin
12. Dariusz Pawlusiński
1977, Cracovia
Ciekawa stawka, z kilkoma dobrze rokującymi zawodnikami.

Z Euzebiuszem Smolarkiem jest problem, bo na dobrą sprawę nie za bardzo wiadomo, gdzie go sklasyfikować. W minionym roku piłkarz Borussii Dortmund grał przecież i jako napastnik, i jako skrzydłowy po obu stronach boiska. Decydujemy się na lewą pomoc, bo właśnie na tej pozycji Smolarek występował w drugiej połowie roku w reprezentacji. To był udany, okraszony dwoma golami z Portugalią, rok Smolarka w kadrze. Spośród wszystkich reprezentantów to właśnie chyba on grał najrówniej. Oby tylko zawirowania w Borussi nie odbiły się negatywnie na dyspozycji Smolarka w przyszłym roku, bo wciąż stać go na dużą, międzynarodową karierę.

Łukasz Garguła został sklasyfikowany na tej pozycji głównie dlatego, że Orest Lenczyk ustawiał go blisko lewej strony boiska. Piłkarz GKS Bełchatów nie jest jednak klasycznym skrzydłowym, lecz piłkarzem, który w akcjach ofensywnych swojego zespołu operuje w środku boiska. Na boisku wszędobylski, dobrze wyszkolony technicznie. Przypomina trochę – zachowując proporcje – Joe Cole’a.

Jacek Krzynówek zanotował spory spadek formy – mało grał w Leverkusen, teraz nie błyszczy w VfL Wolfsburg. I ciężko się spodziewać, by nawiązał jeszcze do formy choćby z roku 2005. Wydaje się, że jego pozycja w reprezentacji będzie już tylko słabnąć.

Z kolei rosnąć powinny notowania kolejnej trójki w zestawieniu: Rafała Grzelaka, Marcina Kaczmarka i Roberta Kolendowicza. Grzelak miniony rok miał podobny do swojego kompana z Boavisty – przeciętny w Pogoni i całkiem niezły w Boaviście. Marcin Kaczmarek gra na równym poziomie, ale po okresie dynamicznego rozwoju stanął w miejscu. Największy postęp w tym roku poczynił Kolendowicz, jednak na ocenę niekorzystnie wpływa zupełnie nieudana wiosna.

Kamil Kosowski, po nieudanej przygodzie z Southampton, zupełnie przyzwoicie prezentuje się w Chievo. Jeśli popracuje nad przygotowaniem fizycznym, to może być z niego jeszcze sporo pożytku. Marek Zieńczuk notorycznie zawodzi pokładane nadzieje i patrząc na jego grę nie wydaje się, by jeszcze cokolwiek poważnego mógł osiągnąć. Spore nadzieje należy wiązać z młodymi: Łukaszem Piszczkiem i Jakubem Wilkiem, którzy w tym roku przedarli się do wyjściowych jedenastek swoich zespołów i znaleźli się w kręgu zainteresowań Leo Beenhakkera. Przed nimi spora przyszłość, choć przed Piszczkiem chyba w roli napastnika. Zbigniew Grzybowski miał świetną wiosnę w barwach Amiki i kompletnie nieudaną jesień – szybko rozwiązał kontrakt z Górnikiem Łęczna. Honorujemy więc postawę w pierwszej połowie roku. Grzybowski to wciąż wartościowy piłkarz i powinien być wzmocnieniem Zagłębia Lubin. Na końcu stawki Dariusz Pawlusiński, który w tym roku rozczarował, tak jak i cała Cracovia.
sobota, 30 grudnia 2006
Klasa reprezentacyjna
1. Maciej Iwański
1981, Zagłębie Lubin
Klasa krajowa
2. Piotr Giza
1980, Cracovia
3. Mariusz Zganiacz
1984, Korona Kielce
4. Mirosław Szymkowiak
1976, Trabzonspor
5. Marcin Burkhardt
1983, Legia Warszawa
6. Olgierd Moskalewicz
1974, Arka Gdynia
7. Rafał Niżnik
1974, Łódzki KS
Problemy z ofensywnie usposobionymi środkowymi pomocnikami mamy od dawna. W ostatnim czasie pojawiło się jednak kilku ciekawych zawodników. Gdyby jeszcze wszyscy grali na miarę swoich możliwości...

Maciej Iwański prezentował się w tym roku na tyle dobrze, że dziwi, iż w reprezentacji szansy doczekał się dopiero w starciu z tak egzotycznym rywalem jak Zjednoczone Emiraty Arabskie. W Zagłębiu człowiek-orkiestra. Można tylko dziękować Bogu, że nie wypalił transfer Iwańskiego do tureckiego Antalyasporu. W Zagłębiu rozwinie się lepiej niż na tureckiej riwierze. 2007 roku powinien stać się pełnoprawnym reprezentantem Polski.

Gdyby Piotr Giza grał na miarę swoich olbrzymich możliwości to reprezentacja nie mogłaby się obejść bez piłkarza Cracovii. Giza jest naprawdę wybitnie utalentowanym zawodnikiem, problem w tym, że nie potrafi sprzedać swoich umiejętności. Powinien zmienić klub, bo w Cracovii żadnego postępu już nie zrobi.

Działacze Legii Warszawa powinni sobie pluć w brodę, że lekką ręką pozbyli się takiego zawodnika jak Mariusz Zganiacz. Pod okiem Ryszarda Wieczorka w Koronie rozwija się pięknie i gdy nabierze ostatecznych szlifów także powinien zapukać do reprezentacji Polski.

Olbrzymi regres formy zanotował Mirosław Szymkowiak, który ostatnio przebąkuje nawet o zakończeniu kariery. Ten rok dla Szymkowiaka, w porównaniu do poprzednich, rzeczywiście był fatalny, ale jeśli zdecyduje się zawiesić buty na kołku, świadczyć to będzie tylko o słabości jego charakteru.

Wiosną Marcin Burkhardt był motorem napędowym Legii, choć noty, jakie mu wystawiano, były jednak ciut za wysokie. Jesienią zupełnie się pogubił, jakby ciążyła mu kwota 600 tysięcy euro, którą wyłożył za niego Dariusz Wdowczyk. Najbliższe 12 miesięcy dla piłkarza Legii może być przełomowe. Już stanowczo za długo tylko dobrze się zapowiada, nie robiąc spodziewanych postępów. A konkurencja ucieka.

Na końcu zestawienia dwóch doświadczonych ligowców. Cieszy, że po słabszym okresie odnalazł się Olgierd Moskalewicz, bo to wciąż jest klasowy piłkarz. Ten rok dla piłkarza Arki był na tyle udany, że można było sobie przypomnieć, jak kilka lat temu był jednym z najlepszych piłkarzy naszej ligi. Rafał Niżnik sprawnie kierował grą ŁKS i bardzo przyczynił się do wysokiej pozycji swojego klubu na półmetku rozgrywek.
Klasa reprezentacyjna
1. Radosław Sobolewski
1976, Wisła Kraków 
Klasa krajowa
2. Tomasz Zdebel
1973, VfL Bochum
3. Rafał Murawski
1981, Amica Wronki/Lech Poznań
4. Przemysław Kaźmierczak
1982, Pogoń Szczecin/Boavista Porto
5. Łukasz Surma
1977, Legia Warszawa
6. Mariusz Kukiełka
1976, Dynamo Drezno/Energie Cottbus
7. Piotr Świerczewski
1972, Lech Poznań/Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
8. Adam Ledwoń
1974, Sturm Graz
9. Tomasz Jarzębowski
1978, GKS Bełchatów
10. Krzysztof Przytuła
1979, Cracovia/Arka Gdynia
11. Andrzej Szczypkowski
1971, Zagłębie Lubin
Środkowy pomocników klasyfikujemy na dwóch listach – defensywnych i ofensywnych. Mimo zacierających się różnic, takie rozróżnienie jeszcze oczywiście istnieje. Wrzucenie do jednego wora zawodników najczęściej o zupełnie odmiennych walorach i predyspozycjach byłoby dla nich dość krzywdzące.

Radosław Sobolewski kiepsko wypadł na Mistrzostwach Świata, lecz przez cały rok grał bardzo solidnie i reprezentacji był raczej niezastąpiony. Pozostał w jej podstawowym składzie także po zmianie selekcjonera. Sobolewski był także filarem grającej ze zmiennym szczęściem drugiej linii Wisły Kraków. W przyszłym roku jego pozycja nie powinna ulec osłabieniu.

Na drugim miejscu weteran z Bundesligi – Tomasz Zdebel, który jest kapitanem i podporą VfL Bochum. Wiosną znakomicie spisywał się w 2. Bundeslidze i był w tak świetnej dyspozycji, że podobno Paweł Janas chciał go namówić do powrotu do reprezentacji. Teraz przyzwoicie radzi sobie na najwyższym szczeblu.

Rafałowi Murawskiemu bardzo dobrze zrobiła zamiana Amiki na Lecha. Już wiosną pokazywał spore możliwości, jednak formę ustabilizował dopiero po przejściu do Poznania. Piłkarz zupełnie innego rodzaju niż Sobolewski czy choćby Kaźmierczak. Dobry technicznie, wybiegany, pomysłowy, potrafiący ładnie rozegrać piłkę.

Do czwartego Przemysława Kaźmierczaka autor jakoś nie może się przekonać. Zupełnie przeciętna wiosna w Pogoni, jednak całkiem niezła dyspozycja w portugalskiej Boaviście. W reprezentacji na razie nie może się odnaleźć, wygląda zagubionego niczym dziecko we mgle.

Gdyby Łukasz Surma utrzymał znakomitą dyspozycję z rundy wiosennej także jesienią to pozycja Radosława Sobolewskiego byłaby zagrożona. Jesienią jednak kapitan Legii zdecydowanie spuścił z tonu, co odbiło się w rankingu. Mariusz Kukiełka jesienią był ważnym ogniwem Energie Cottbus, jednak negatywny wpływ na jego notowania miała kiepska w gruncie rzeczy wiosna i spadek z Dynamem Drezno z niemieckiej 2. Bundesligi. Piotr Świerczewski wiosną był filarem drugiej linii Lecha Poznań, a jesienią najlepszym piłkarzem przeciętnej Dyskobolii. Postępów już od Świerczewskiego nie należy oczekiwać, ale bardzo prawdopodobne, że dalej będzie grał równie solidnie, jak w minionych 12 miesiącach. Dla swojego zespołu jest nieoceniony. Mimo upływających lat wciąż solidnie prezentuje się w austriackim Sturmie Graz Adam Ledwoń. Ostatnie miesiące dla byłego reprezentanta Polski były na tyle udane, że zaczęto spekulować, że zmieni klub na silniejszy. Wreszcie odżył Tomasz Jarzębowski, którego od lat prześladowały kontuzje. Bardzo szkoda, bo to gracz o sporym potencjale. I oby zdążył go jeszcze wykorzystać. Równie ciekawym piłkarzem jest Krzysztof Przytuła, który stylem gry przypomina Murawskiego. Przytuła był wiosną prześladowany w Cracovii, a jesienią niezbędny Arce. Z tego nietuzinkowego pomocnika może być jeszcze sporo pożytku. Listę zamyka weteran Andrzej Szczypkowski, który jest już u schyłku kariery, jednak jego wkładu w dobre wyniki Zagłębia nie da się przecenić.
piątek, 29 grudnia 2006
Klasa międzynarodowa
1. Jakub Błaszczykowski
1985, Wisła Kraków
Klasa krajowa
2. Wojciech Łobodziński
1982, Zagłębie Lubin
3. Zbigniew Zakrzewski
1981, Lech Poznań
4. Sebastian Szałachowski
1984, Legia Warszawa
5. Tomasz Wróbel
1982, GKS Bełchatów
6. Marcin Bojarski
1977, Cracovia
7. Paweł Sasin
1983, Korona Kielce
8. Grzegorz Bonin
1983, Korona Kielce
9. Adrian Budka
1980, Widzew Łódź
10. Piotr Piechniak
1977, Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
11. Łukasz Madej
1982, Łódzki KS

Ciekawa i co ważne dość młoda stawka.

Najlepszym polskim prawym pomocnikiem w minionym roku był bez wątpienia Jakub Błaszczykowski. Rok zaczął co prawda dość przeciętnie, lecz z każdym miesiącem zaczął dystansować konkurentów. Prawdziwym popisem wiślaka były pojedynki z Portugalią, Belgią i Feyenoordem Rotterdam, w których momentami – jakkolwiek to nie zabrzmi – ocierał się o geniusz. Powinien jednak jak najszybciej czmychać z Krakowa, bo w pogrążonej w chaosie Wiśle niczego więcej już zyskać nie może.

Chyba trochę więcej należało się w minionym roku spodziewać po Wojciechu Łobodzińskim. Wiosną nie ustępował Błaszczykowskiemu, później jednak zdecydowanie spuścił z tonu – chyba zabrakło mu konkurencji w Zagłębiu Lubin. W przyszłym roku musi być jednak lepiej, bo miedziowy klub zapowiada walkę o mistrzostwo Polski, a sam Łobodziński powinien częściej dostawać powołania na zbiórki kadry narodowej.

Coraz lepiej spisuje się w barwach Lecha Zbigniew Zakrzewski, który podobnie jak Szałachowski może grać również w ataku. Nie jest możetak błyskotliwy jak Błaszczykowski czy Łobodziński, ale stał się bardzo silnym punktem Lecha, mimo że wielu powątpiewało, iż tak się stanie. Tymczasem Zakrzewski jest z roku na rok coraz lepszym piłkarzem, który czyni stałe postępy. Tych nie widać u Sebastiana Szałachowskiego, który od dwóch sezonów prezentuje podobny poziom. Może jego kariera dozna przyspieszenia, gdy piłkarz Legii regularnie będzie występował w ataku, gdzie coraz częściej wystawia go Dariusz Wdowczyk?

O Tomaszu Wróblu można napisać to, co o wszystkich jego kolegach z GKS Bełchatów – pod okiem Oresta Lenczyka poczynił błyskawiczne postępy i jeśli dalej będzie się rozwijał w takim tempie, to być może i on dostanie szansę gry w drużynie narodowej. Warto przecież pamiętać, że ten filigranowy pomocnik dopiero w tym roku zadebutował w ekstraklasie.

 Trochę rozczarował w minionym roku nietuzinkowy Marcin Bojarski, ale trzeba przyznać, że cała Cracovia spisywała się bardzo przeciętnie. Zmorą Pawła Sasina jest jego... wszechstronność. Piłkarz Korony może grać na wielu pozycjach, ale to paradoksalnie mu szkodzi, bo traktowany jest trochę jako zapchajdziura w przypadku kontuzji innych zawodników. A szkoda, bo to bardzo interesujący zawodnik. Podobnie jak jego partner z zespołu Grzegorz Bonin, który nawet zdążył zaliczyć debiut w reprezentacji. Powinien jednak ustabilizować formę, bo znakomite spotkania za często przeplata fatalnymi. Nieźle do ekstraklasy wprowadził się Adrian Budka, czego efektem debiut w reprezentacji. Pomocnik Widzewa tego zaszczytu dostąpił jednak na wyrost, bo to zwyczajnie nie jest zawodnik na miarę drużyny narodowej.

Są kluby, z których piłkarze mający ambicje nie mogą przebywać zbyt długo, bo ich kariera ulegnie zahamowaniu. Mimo wszystko jednym z nich jest Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Piotr Piechniak to całkiem ciekawy zawodnik, jednak w klubie Zbigniewa Drzymały pozostaje już stanowczo zbyt długo i przerodził się w przeciętnego ligowca. Stawkę zamyka Łukasz Madej. Już najwyższy czas, żeby ten piłkarz skupił się na własnej grze, a nie na narzekaniu na otoczenie, bo jego dotychczasowa postawa może tylko żenować obserwatorów. Ja już na Madeju postawiłem krzyżyk. Może jeszcze udowodni, że zrobiłem to za szybko?

Klasa reprezentacyjna
1. Grzegorz Bronowicki
1980, Legia Warszawa
Klasa krajowa
2. Mirosław Sznaucner
1979, Iraklis Saloniki
3. Jacek Popek
1978, GKS Bełchatów
4. Robert Bednarek
1979, Korona Kielce
5. Grzegorz Wojtkowiak
1984, Amica Wronki/Lech Poznań
6. Błażej Telichowski
1984, Lech Poznań/Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
7. Tomasz Rząsa
1973, ADO Den Haag/SV Ried
8. Seweryn Gancarczyk
1981, Metalist Charków
9. Tomasz Sokołowski II
1977, Legia II Warszawa/Arka Gdynia
Posucha. Gdyby Leo Beenhakker nie przestawił z prawej flanki na lewą Grzegorza Bronowickiego byłoby wprost tragicznie, a tak jest tylko bardzo źle.

Bronowicki swoich rywali wyprzedza o kilka długości, jego dominacja nie podlega żadnej dyskusji. Szkoda, że jego walory zauważono tak późno. Może nie trzeba by było się katować z Sewerynem Gancarczykiem? Wydaje się – patrząc na konkurencję – że Bronowicki objął rządy na lewej obronie reprezentacji na długie lata.

W oddali za Bronowickim trochę zapomniany Mirosław Sznaucner, który przypomniał o sobie kibicom w kraju w meczach Iraklisu Saloniki z Wisłą Kraków. Widać, że od czasu gry w GKS Katowice zdecydowanie się rozwinął. Powinien jednak zmienić klub na lepszy, bo pozostawanie w przeciętniaku ligi greckiej na dłuższą metę nie wróży nic dobrego.

Za Sznaucnerem silna grupa z rodzimej ekstraklasy. Cieszy, że Jacek Popek gra w Bełchatowie dobrze jak nigdy wcześniej, ale raczej ponad dobry ligowy poziom się już nie wzbije. Wygląda na to, że on też za późno trafił pod skrzydła Oresta Lenczyka. Jak wszyscy zawodnicy lidera tabeli. Podobne słowa można napisać o Robercie Bednarku. Solidny, czyniący stałe postępy, ale prochu już raczej nie wymyśli. Też za późno trafił pod opiekę swojego obecnego szkoleniowca – Ryszarda Wieczorka.

Niejakie nadzieje można wiązać z duetem z wielkopolskich klubów. Zarówno Grzegorz Wojtkowiak, jak i Błażej Telichowski są jeszcze stosunkowo młodzi, a ich możliwości pozwalają wierzyć, że kiedyś zamieszają w czołówce rankingu, co akurat na tej pozycji nie powinno być szczególnie kłopotliwe. Obaj chętnie uczestniczą w grze ofensywnej, na czym cierpi gra w defensywie – obaj w obronie poczynają sobie dość niefrasobliwie. Ciekawsza przyszłość chyba jednak przed Wojtkowiakiem, który z tego tandemu sprawia lepsze wrażenie, choć być może na przeciwległej stronie boiska.

Tomasz Rząsa stopniowo schodzi ze sceny i już żadnych rewelacji z jego strony nie można się spodziewać. Jego niewątpliwym atutem w porównaniu z zawodnikami, którzy go wyprzedzają, jest ogranie na miedzynarodowej arenie i kilka sukcesów na koncie. Ale obecnie chyba już tylko to. Ani jednym, ani drugim nie może się pochwalić usilnie lansowany przed Mundialem Seweryn Gancarczyk, który okazał się piłkarzem bardzo przeciętnym i do kadry awansował na zdedycowanie wyrost. Ciężko co prawda stwierdzić, jak radzi sobie na ukraińskiej prowincji, ale po tym co zaprezentował w reprezentacji ciężko się spodziewać czegoś nadzwyczajnego.

Gdyby Tomasz Sokołowski II nie spędził pierwszej połowy roku w rezerwach Legii Warszawa, ale grał w ekstraklasie tak jak jesienią w Arce, byłby znacznie wyżej. To też świadczy o słabości tej pozycji. A wielkich widoków na poprawę sytuacji raczej nie ma.
Klasa reprezentacyjna
1. Mariusz Lewandowski
1979, Szachtar Donieck
2. Arkadiusz Radomski
1977, Austria Wiedeń
3. Jacek Bąk
1973, Al-Rayyan Doha
Klasa krajowa
4. Bartosz Bosacki
1975, Lech Poznań
5. Mariusz Jop
1978, FK Moskwa
6. Dariusz Pietrasiak
1980, GKS Bełchatów
7. Dariusz Dudka
1983, Wisła Kraków
8. Dariusz Żuraw
1972, Hannover 96
9. Jarosław Bieniuk
1979, Amica Wronki/Antalyaspor
10. Tomasz Hajto
1972, Derby County/Łódzki KS
11. Michał Stasiak
1981, Zagłębie Lubin
12. Edward Cecot
1974, GKS Bełchatów
13. Krzysztof Łągiewka
1983, Szinnik Jarosławl/Krylia Sowietow Samara
14. Paweł Magdoń
1979, Wisła Płock
15. Piotr Dziewicki
1979, Amica Wronki/Antalyaspor
16. Arkadiusz Głowacki
1979, Wisła Kraków
Bardzo licznie, ale i przeciętnie, obsadzona pozycja.

Liderem Mariusz Lewandowski, który z powodzeniem mógłby zostać sklasyfikowany wśród defensywnych pomocników. Skoro jednak przez większą część roku w klubie grał jako środkowy obrońca, a na tej pozycji w Polsce rywalizacja taka sobie, umieszczamy go właśnie na tej pozycji. Dobrze spisuje się w barwach niezłego przecież Szachtara Donieck, którego od kilku lat jest podporą. Jego notowania wzmacniają też popisowe partie przeciw Serbii i Portugalii. I nie szkodzi, że na innej pozycji.

Arkadiusz Radomski długo ustawiany był w reprezentacji w środku pola i bardzo długo na tej pozycji nie zachwycał. Dopiero Leo Beenhakker ustawił piłkarza Austrii Wiedeń tak jak ten na co dzień gra w klubie – w centrum defensywy. Ten ruch okazał się strzałem w dziesiątkę, bo w kadrze na tej pozycji spisał się bez zarzutu, dobrze uzupełniając się z Jackiem Bąkiem. Wygląda na to, że para Bąk-Radomski na dłużej zagości w pierwszej jedenastce naszej reprezentacji.

Z trzecim Bąkiem jest problem, bo w poważnych grach uczestniczy tylko przy okazji meczów reprezentacji. I spisuje się w niej całkiem dobrze, choć nie można zapominać o wpadce na Mundialu. Na niekorzyść Bąka wpływa jeszcze gra w - prawdę mówiąc - dość zabawnej lidze Kataru. Tak czy inaczej, zapowiada się, że Bąk w drużynie narodowej jeszcze przez jakiś czas będzie miał niepodważalne miejsce, bo nie zapowiada się, żeby Lewandowski miał zostać ustawiony przez Beenhakkera w obronie.

Po czołowej trójce... długo, długo nikt i dopiero Bartosz Bosacki. Wysoką pozycję obrońca Lecha zawdzięcza w głównej mierze dobrej grze i bramkom na Mundialu oraz dobrej grze wiosną. Jesienią w lidze było już źle, ale nikt na pozycję Lechity nie naciskał. Po udanym ubiegłym roku z tonu spuścił zdecydowanie Mariusz Jop i wypadł z kadry narodowej.

Ciekawą postacią jest szósty w naszym rankingu Dariusz Pietrasiak. Wspaniale rozwinął się pod okiem Oresta Lenczyka i jesienią był chyba najlepszym polskim środkowym obrońcą w naszej lidze. Aż szkoda, że nie dostał szansy w meczu reprezentacji ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi zamiast przeciętnego rzemieślnika Pawła Magdonia (14. na naszej liście). Jednak jeśli dalej będzie się rozwijał w takim tempie, to zaszczyt debiutu w drużynie narodowej z pewnością go nie ominie.

Całkiem przyzwoicie w lidze spisywał się Dariusz Dudka, który jednak dobre wrażenie skutecznie zacierał występami na arenie międzynarodowej. Może już za rok będzie umieszczony wśród defensywnych pomocników? Pewne miejsce w średnim Hannoverze ma wciąż weteran Dariusz Żuraw, za co wyróżniamy go ósmym miejscem, bo jednak Bundesliga wciąż cieszy się sporą renomą. Tomasz Hajto byłby wyżej, gdyby nie stracił pierwszej połowy roku na ławce rezerwowych i trybunach angielskiego Derby County. Po długotrwałym marazmie przebudził się jakby Michał Stasiak. I całe szczęście, tylko dlaczego tak późno? Tuż za nim niedoceniany weteran ligowych bojów – Edward Cecot, który dopiero w Bełchatowie znalazł spokojną przystań i zadziwiał obserwatorów solidną formą.

Miejsca dla Jarosława Bieniuka i Piotra Dziewickiego głównie w uznaniu za dobrą dyspozycję w wiosennych potyczkach Amiki Wronki, bo od połowy roku ich dyspozycja – podobnie jak forma Krzysztofa Łągiewki – okryta jest pilnie strzeżoną tajemnicą.

Ostatni ze sklasyfikowanych to Arkadiusz Głowacki. Na kredyt. I w nadziei, że jeszcze pokaże, że naprawdę potrafi bardzo dobrze grać w piłkę...
 
1 , 2 , 3 , 4