Na stadionach Polski i Świata.
poniedziałek, 31 grudnia 2007
W 2008 roku chcielibyśmy jak najczęściej oglądać cieszących się polskich piłkarzy.

Druga i ostatnia część alfabetu 2007 roku w polskiej piłce.

Polski futbol od A do K. 

Lato Grzegorz. Kiedyś wybitny piłkarz, w minionym roku ośmieszał się swoimi medialnymi występami. Stał się jednym z najważniejszych działaczy PZPN i – o zgrozo! - betonowym kandydatem na prezesa związku. To powód do strachu.

Lewandowski Mariusz. Uciekając w metafory i literackie porównania, można by napisać, że z brzydkiego kaczątka przeistoczył się w pięknego łabędzia. Kiedyś nieporadny w biało-czerwonych barwach, w 2007 roku ostoja drugiej linii reprezentacji Leo Beenhakkera i podstawowy piłkarz środka pola Szachtara Donieck. Niesamowite, niesamowite, jaką metamorfozę przeszedł ten piłkarz. Ingerencja sił nadprzyrodzonych?

L.(ipiec) Tomasz. Sportowy hipokryta roku. Kreował się na sprawiedliwego szeryfa, który oczyści polski futbol z korupcyjnego szlamu, a pod koniec roku sam wpadł na ciemnych interesach. Przytulny ministerialny gabinet zamienił na twardą pryczę w areszcie.

Listkiewicz Michał. Ma się znakomicie, mimo że przez cały mijający rok był bombardowany ze wszystkich możliwych stron. Pomimo nieustających ataków jego pozycja nie ucierpiała ani trochę, a dzięki sprytowi i talentowi do dyplomatycznych gierek może nawet uległa wzmocnieniu. Ciągle trwa. I trwa mać?

Łódź. Tonie? ŁKS klepie biedę materialną i sportową, a Widzew spisuje się w lidze dość kiepsko, a w dodatku dobiera się do niego Wydział Dyscypliny PZPN.

Michniewicz Czesław. Pierwsza połowa roku, okraszona mistrzostwem Polski, była dlań świetna. Druga, naznaczona zwolnieniem z pracy, już fatalna. Powtórka z rozrywki? Dowód na to, jak łatwo i boleśnie można spaść ze szczytu. Boleśnie tym bardziej, że również na własne życzenie.

Niecka. W raz z błoniami przedmiot gorącej dyskusji o tym, gdzie powinien zostać wybudowany Stadion Narodowy. Ostatecznie padło właśnie na nieckę, ale...

Ormianie. Zaleźli nam za skórę w kończącym się roku wyjątkowo. Na szczęście meczach z Portugalią i Serbią zrehabilitowali się za to, w jak bezczelny sposób wcześniej nam nabroili.

Platini Michel. To on w kwietniu wydłubał z koperty kartkę z napisem „Polska i Ukraina”, obwieszczając światu, kto zorganizuje mistrzostwa Europy w 2012 roku. To pewnie on stał za korzystną również dla polskich zespołów reformą europejskich pucharów. Kierowana przez Platiniego UEFA dała nam w 2007 roku dwie olbrzymie szanse. Teraz trzeba je wykorzystać.

Płatek Artur. Bardzo dobry trener, ale licencji nie ma. Sam jest sobie winny. By dostać odpowiednie papiery trzeba bowiem – w myśl głupawych przepisów – przepracować pełny sezon w drugiej lidze. A Płatek zupełnie niefrasobliwie awansował z Jagiellonią do ekstraklasy już po kilku tygodniach pracy. Krótko mówiąc – pogrążył się sam.

Reiss Piotr. Najlepszy strzelec sezonu 2006/2007, najskuteczniejszy piłkarz grający obecnie w ekstraklasie. Jego setnej bramki nie widziałem na żywo. Wciąż nie mogę sobie tego wybaczyć. Mimo upływających lat człowiek-orkiestra w Lechu Poznań, żywa legenda „Kolejorza” i chyba całej ligi.

Romb. Kryptonim rewolucyjnej strategii Czesława Michniewicza, która miała dać Zagłębiu awans do Ligi Mistrzów. Skończyło się klapą. Niekoniecznie z winy rombu.

Siejewicz Hubert. Całkiem niezły sędzia, który jednak zbyt często miewa na boisku chwile słabości. To dlatego został głównym bohaterem meczu, który zadecydował o tym, że mistrzostwo zdobyło Zagłębie Lubin i sprowadził na siebie mnóstwo podejrzeń.

Skorża Maciej. Zdecydowanie najlepszy polski trener w mijającym roku. Zdobywca Pucharu Polski i Pucharu Ekstraklasy z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, architekt cudownego odrodzenia Wisły Kraków. Biała Gwiazda pod wodzą Skorży w lidze góruje nad resztą stawki tak wyraźnie, że trudno sobie wyobrazić, by nie odzyskała mistrzowskiego tytułu. Mistrzu, jak to się robi?

Surkis Hrihorij. Ukraiński oligarcha, który ponoć załatwił nam Euro 2012. Niechaj życie rozpustnie obdarowuje go wszelkimi pomyślnościami za to co dla nas zrobił.

Światło. Drugi – oprócz Euzebiusza Smolarka – bohater warszawskiego meczu z Kazachstanem. Gdyby nie włączyło się do gry, mogłoby być źle. Bardzo źle.

Tomczak Michał. Szef Wydziału Dyscypliny PZPN, Jedna z najważniejszych osób w polskiej piłce w 2007 roku. Specjalista od degradowania, odejmowania, zawieszania i kar wlepiania. Szkoda, że często mieczem sprawiedliwości machał na oślep. Ale przecież Temida też ma opaskę na oczach.

Urban Jan. Po wielu latach spędzonych w Osasunie Pampeluna, powrócił do Polski i okazało się, że wieści o tym, że może być z niego znakomity trener, może kiedyś selekcjoner reprezentacji, nie są przesadzone. Wraz z jego przyjściem do Legii powiało w naszej piłce świeżością.

Wisła Kraków. Odrodzona. W jesienią grała jak za czasów Henryka Kasperczaka.

Wydział Szkolenia. Grono mędrców, w skład którego wchodzą byli selekcjonerzy reprezentacji, nieudani trenerzy ligowi oraz zgorzkniali teoretycy. W 2007 roku rzuciło na kolana swoich krytyków, publikując błyskotliwy raport o rozgrywkach ligowych w sezonie 2006/2007. Można się z niego dowiedzieć m.in. tego, że polscy trenerzy coraz częściej rezygnują z dresów na rzecz garniturów.

Zagłębie Lubin. Niespodziewany mistrz sezonu 2006/2007 przechodził w kończącym się roku niesamowitą huśtawkę nastrojów. Najpierw było świetnie (mistrzostwo), potem fatalnie (koniec przygody z europejskimi pucharami, ligowy kryzys), całkiem dobrze (ligowe odrodzenie) i mało przyjemnie (wieści o rychłej degradacji). Ale przynajmniej w miejscu tamtejszego krateru powstanie stadion z prawdziwego zdarzenia.

Zieńczuk Marek. Kolejna cudowna metamorfoza, która dokonała się w minionym. Cudowna także dlatego, że nikt do końca nie wie z jakiego powodu. W każdym razie Zieńczuk w drugiej połowie roku zadziwiał i zachwycał. Oby robił to jak najdłużej.

Żurawski Maciej. O 2007 roku kapitan reprezentacji Polski chciałby zapewne jak najszybciej zapomnieć. Słabo wiodło mu się w Celticu Glasgow, niewiele lepiej w drużynie narodowej – choć, gwoli sprawiedliwości, miewał w niej przebłyski i zapewnił biało-czerwonym zwycięstwo z Armenią. 2008 rok powinien rozpocząć od zmiany barw klubowych. W obrębie Europy, rzecz jasna.

Życzenia. Dla Czytelników – by Nowy Rok szastał na lewo i prawo tym co najlepsze, a marzenia spełniały się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dla polskich sportowców – by mieli wiele powodów do takiej radości, jak ta na zdjęciu ilustrującym ten tekst. Wszystkiego dobrego.

Polski futbol od A do K.  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7