Na stadionach Polski i Świata.
wtorek, 31 lipca 2007
Gheorghe Hagi.Zagłębie Lubin wygrało na inaugurację ligi 2:1 z Widzewem Łódź. Ostatni sprawdzian przed walką w eliminacjach Ligi Mistrzów ze Steauą Bukareszt wypadł dość obiecująco. - Momenty były - powiedział po meczu trener Czesław Michniewicz. Trener mistrzów Polski dobrze kombinuje, bo chwilami gra mistrzów Polski wyglądała bardzo dobrze. Niestety nie przez cały mecz. No i rywalem był tylko Widzew, a więc zbiór bardzo przeciętnych, nawet jak na naszą ligę, zawodników. Wciąż zatem próba znalezienia jakiejkolwiek realnej przewagi Zagłębia Steauą nadal przypomina poszukiwanie igły w stogu siana. Trudno opierać się tylko na szczęściu i cudownych zbiegach okoliczności. To za mało, by wierzyć w awans mistrza Polski do kolejnej rundy. Gdzie więc szukać niuansów, które mogą zadecydować o awansie Zagłębia do kolejnej rundy? Na ławce trenerskiej Steauy.

To dość przewrotne rozumowanie - wiadomo przecież, że trzeba liczyć przede wszystkim na siebie. Na szczęście Gheorghe Hagi, który jest od niedawna trenerem Steauy, nie zdradza specjalnych talentów do tej roboty. To potwierdzenie znanej piłkarskiej prawdy, że wybitni zawodnicy przeważnie nie zostają równie dobrymi szkoleniowcami. A graczem Hagi był wielkim. Kiedy był w formie i... miał ochotę do gry, udowadniał, że nieprzypadkowo nazywano go "Maradoną Karpat".

Niewielu piłkarzy grało zarówno dla Realu Madryt, jak i dla Barcelony. Wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, ale grając w tych wielkich klubach, Hagi nie zdobył żadnego mistrzostwa Hiszpanii ani Pucharem Króla. Te niepowodzenia z nawiązką powetował sobie w Galatasaray Stambuł, który powiódł do mistrzostwa (cztery razy), Pucharu (dwa razy) i Superpucharu Turcji (raz) oraz Pucharu UEFA i Superpucharu Europy w 2000 roku.

Pewnie Hagi miałby na koncie znacznie więcej trofeów, gdyby gdyby nie jego trudny charakter, który prowadził do różnych konfliktów w każdym miejscu, w którym się pojawił. Być może właśnie przez osobowość, kariera trenerska "Maradony Karpat" jest pasmem mniejszych lub większych porażek. Jedyny sukces w tej roli Hagi zdobył - a jakże! - z Galatasaray. Puchar Turcji to było jednak zbyt mało na stulecie klubu i Rumunowi podziękowano za współpracę. Ponadto, Hagi z marnym skutkiem prowadził reprezentację Rumunii, turecki Burspaspor oraz rumuńską Politehnicę Timişoara. Teraz wszyscy mamy nadzieję, że swój brak trenerskich kwalifikacji potwierdzi w roli szkoleniowca Steauy Bukareszt i odpadł z gry o Ligę Mistrzów już po dwóch meczach. Oby tak się stało.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11