Na stadionach Polski i Świata.
czwartek, 31 sierpnia 2006
Ledwo co poświęciłem kilka słów wątpliwością związanym z osobą Jana de Zeeuwa, a już sprawa znalazła coś na kształt rozwiązania. Ale tylko coś na kształt, bowiem to co uczyniono, to zdecydowanie za mało.

Prezes Michał Listkiewicz twierdzi, że wystarczy kwit napisany przez de Zeeuwa, w którym ten zapewnia, iż nie jest menedżerem żadnego polskiego piłkarza i nie będzie nim, co najmniej do grudnia 2007 roku. Otóż nie - moim zdaniem - nie wystarczy. Ciężko puścić w niepamięć menedżerską opiekę, którą de Zeeuw sprawował nad Jerzym Dudkiem czy Euzebiuszem Smolarkiem.

Ciężko Holendrowi zarzucać nieuczciwość. Ale należy zrobić wszystko, żeby reprezentacja cieszyła się nieskazitelną opinią. Sytuacja - mimo wspomnianego oświadczenia - jest dwuznaczna i pozostaje niesmak. I tak będzie do momentu, w którym Jan de Zeeuw nie rozstanie się z pracą przy reprezentacji.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17