Na stadionach Polski i Świata.
sobota, 30 sierpnia 2008
Lolo Jones po zwycięstwie w Zurychu. W tle Dawn Harper - mistrzyni olimpijska była zaledwie szósta.

Wiele lekkoatletycznych konkurencji podczas zakończonych w niedzielę igrzysk olimpijskich kończyło się niespodziankami. Najlepszą, bo najszybszą okazją do ponownego zweryfikowania swoich sił był piątkowy mityng Złotej Ligi w Zurychu. Mityng Weltklasse dał okazję kilku światowym gwiazdom do rewanżu. I choć Bolt, Bekele, Isinbajewa, Robles i Jelimo potwierdzili swą dominację to trzech wielkich przegranych igrzysk wykorzystało szansę do odegrania się za Pekin.

Pierwszym, który odbił sobie porażkę na igrzyskach był Jeremy Wariner. Mistrz olimpijski z Aten, który po drodze do Pekinu zebrał jeszcze złote medale Mistrzostw Świata w Helsinkach i Osace w Chinach odniósł spektakularną porażkę ze swoim rodakiem LeShawnem Merittem. Dominator ‘jednego okrążenia’ przegrał z młodszym od siebie o dwa lata Merittem aż o sekundę. W Zurychu sytuacja się odwróciła lub też jak kto woli wróciła do normy. Wariner, który uczestniczył już w podziale głównej nagrody Złotej Ligi dwa lata temu wygrał zdecydowanie i pokazał, że Pekin to tylko wypadek przy pracy.

Kolejną wielką przegraną lekkoatletycznego widowiska w Pekinie, która wygrała w Zurychu jest Lolo Jones. Amerykańska płotkarka, która legitymuje się najlepszym tegorocznym czasem, w olimpijskim finale zajęła tylko siódme miejsce. Jeszcze na 70m prowadziła, ale wtedy to niczym Gail Devers w Barcelonie zahaczyła o płotek, straciła równowagę, wyhamowała i tym samym oddała pewny złoty medal swej rodaczce Dawn Harper. W piątkowy wieczór to jednak znów Jones pierwsza przekroczyła linię mety, podczas gdy Harper ukończyła bieg dopiero na szóstym miejscu.

Przed igrzyskami skacząca wzwyż chorwacka piękność Blanka Vlasić biła rekordy seryjnych zwycięstw w mityngach. Jej dobra passa zakończyła się niespodziewanie w Pekinie gdzie pokonała ją Tia Hellebaut. Okularnica z Belgii, była wieloboistka, która jest aktualną mistrzynią Europy z Goeteborga w Zurychu skakała całe piętnaście centymetrów mniej niż podczas konkursu olimpijskiego! Vlasić skoczyła 2,01, wygrała i wciąż liczy się w walce o uczestnictwo w podziale głównej nagrody za sześć zwycięstw. Na pytanie kto jest obecnie najlepszą skoczkinią wzwyż na świecie odpowiedź może być tylko jedna: Vlasić. A, że mistrzynią olimpijską została Hellebault – igrzyska stwarzają mnóstwo takich paradoksów.
poniedziałek, 25 sierpnia 2008

I po igrzyskach - na podsumowania pekińskich zmagań, także na tym blogu, pewnie przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem...

Dziękuję polskim sportowcom za wiele emocji – radości ze zwycięstw i przełamywania własnych barier, złości po przegranych szansach – bez nich sport wiele traci na wartości.

Za wspólne przeżywanie tych dni dziękuję także wszystkim odwiedzającym tego bloga. Za liczne komentarze, za prostowanie naszych pomyłek oraz za to, że czytaliście, choć nikt Was do tego nie zmuszał :)

niedziela, 24 sierpnia 2008
+3 Amerykańscy koszykarze i siatkarze
Koszykarze w pełni odkupili niepowodzenia na poziomie reprezentacyjnym z kilku ostatnich lat. Wygrali komplet spotkań, zawsze przekonywująco, nie pozostawiając złudzeń rywalowi kto jest lepszy. Z olimpijskiego złota cieszyli się niemniej niż ze zdobycia mistrzostwa NBA. Również siatkarze na swojej drodze nie spotkali zespołu, który byłby w stanie zatrzymać ich w drodze po trzecie w historii złoto.

+2 Węgierscy waterpoliści
Piłkarze wodni Węgier po raz trzeci z rzędu i dziewiąty w historii zostali mistrzami olimpijskimi. W pekińskim finale Madziarzy pokonali Amerykanów 14:10.

+1 Samuel Kamaru Wansiru
Zaledwie 21-letni Kenijczyk w fantastycznym stylu wygrał, w czasie nowego rekordu olimpijskiego 2:06.32, maraton w Pekinie. Wansiru jako pierwszy biegacz z Kenii sięgnął po zwycięstwie w maratonie otrzymując tym samym zwyczajowy tytuł ‘króla igrzysk’.

-1 Islandzcy piłkarze ręczni
Rewelacji olimpijskiego turnieju szczypiorniaka zabrakło chyba już sił na finał. Islandczycy ani na chwilę nie przejęli inicjatywy i przegrali mecz z Francuzami. Ich postawa zadecydowała o tym, że mecz ten był najbardziej jednostronnym finałem męskich zmagań drużynowych tych igrzysk.

-2 Kubańscy bokserzy
Niegdyś reprezentanci Kuby z igrzysk wracali ozłoceni po pachy. Pekińskich zmagań nie będą jednak dobrze wspominać. Do finałów doszło tylko czterech przedstawicieli kubańskiej szkoły boksu. Cała czwórka, bez wyjątku, poległa w starciach z Brytyjczykiem, Tajem, Mongołem oraz Kazachem.

-3 Brazylijscy siatkarze
Era sukcesów brazylijskiej siatkówki wydaje się być jeśli nie definitywnie zakończona to przynajmniej przerwana. Mistrzowie olimpijscy z Aten nie poradzili sobie z Amerykanami w półfinale tegorocznej Ligi Światowej, nie poradzili sobie również w finale olimpijskim.
+3 Amerykańskie sztafety 4x400m
Zwycięstwa amerykańskich sztafet 4x400m mężczyzn i kobiet pozwoliły zmazać plamę po porażkach sztafet sprinterskich oraz wygrać klasyfikację medalową w lekkoatletyce. Amerykanie zgromadzili siedem krążków – o jeden więcej niż Rosjanie i Jamajczycy.

+2 Francuscy kolarze MTB
Dzielni Francuzi Julien Absalon oraz Jean Christophe Peraud zdominowali kolarskie zawody MTB zdobywając złoto i srebro. Dla tego pierwszego jest to już drugie mistrzostwo olimpijskie w karierze.

+1 Belgijscy lekkoatleci
Oba medale zdobyte przez Belgię na tych igrzyskach były dziełem lekkoatletów. Jeszcze w piątek na drugim miejscu uplasowała się sztafeta 4x100m kobiet z kończącą karierę gwiazdą europejskiego sprintu Kim Gevaert. Wczoraj sprawczynią niemałej niespodzianki została Tia Hellebault, która w pierwszej próbie wyrównując rekord życiowy 2,05 sięgnęła po olimpijskie złoto. Warto wspomnieć również o sztafecie mężczyzn 4x400m, która nadzwyczaj dobrze poczynała sobie w Pekinie zajmując piąte miejsce i dwukrotnie bijąc rekord kraju. Jej opoką są bracia Kevin i Jonathan Borlee, ich siostra Olivia jest zaś członkinią srebrnej sztafety pań.

-1 Maryam Yusuf Jamal
Etiopka biegająca w barwach Bahrajnu pod nieobecność zdyskwalifikowanych za doping Rosjanek była zdecydowaną faworytką. Mistrzyni świata jeszcze 100m przed metą była blisko powtórzenia wyniku z Osaki. Nie wytrzymała jednak narzuconego przez siebie tempa, niemal stanęła w miejscu i spadła poza podium.

-2 Blanka Vlasić
Chorwacka piękność w tym roku nie miała sobie równych wygrywając mityng za mityngiem. Również w Pekinie mistrzyni świata sprzed roku miała nie mieć sobie równych. Vlasić skoczyła tyle co zwyciężczyni, wspomniana już powyżej Tia Hellebaut, ale dopiero w drugiej próbie i musiała zadowolić się srebrem

-3 Angel Valodia Matos
Matos prowadził z Chilmanowem w walce o brązowy medal turnieju taekwondo w wadze 91kg, gdy po ciosie rywala padł na matę i przez ponad minutę czekał na interwencję medyczną. Zamiast tego został zdyskwalifikowany, bo według przepisów taka przerwa nie może być dłuższa niż 60 sekund. Gdy czas upłynął sędziowie uznali zwycięstwo Kazacha. To rozwścieczyło Kubańczyka, który wyładowywał swoją frustrację na asystencie sędziego głównego, którego potężnym kopniakiem w twarz położył na deski.
sobota, 23 sierpnia 2008

Maja Włoszczowska.

+3 Maja Włoszczowska
Maja i jej trener Andrzej Piątek przed startem tonowali nastroje i oczekiwania, zapowiadając jednak atak z drugiej linii. I to był srebrny atak!

Piękna walka, piękny sukces, piękny uśmiech na mecie - czegóż można chcieć więcej?

Wybaczcie chaos, lakoniczność i charakterystyczne już banały: najbardziej na igrzyskach ucieszyły mnie medale Szymona Kołeckiego i właśnie Mai. A radość czasami trudno przekuć w jakieś sensowne słowa, wystarczy ją przeżywać...

Wielkie dzięki Maju!

+2 Beata Mikołajczyk i Aneta Konieczna
Po raz drugi z rzędu osada K-2 kobiet ratuje - mówiąc górnolotnie - honor polskiego kajakarstwa. Polki popłynęły świetnie i przegrały jedynie ze świetnym węgierskim duetem Katalin Kovacs-Natasza Janic. Mikołajczyk i Konieczna zrekompensowały sobie tym samym minimalnie przegrany brązowy medal w wyścigu K-4 - do trzeciego stopnia podium biało-czerwonej osadzie zabrakło tylko 0,048 s. Teraz karta się odwróciła i Polki wyprzedziły trzecie na mecie Francuzki o... 0,032 s.

Dla Anety Koniecznej to już trzeci medal olimpijski (hat-trick!) - po dwóch brązowych w duecie z Beatą Sokołowską przyszedł czas na srebro. Na igrzyskach nikt nie wygrał więcej dla polskich kajaków. 

+1 Aleksandra Dawidowicz
W cieniu fantastycznego sukcesu Mai Włoszczowskiej pozostała trochę miła niespodzianka, którą sprawiła druga Polka na trasie crossu. Dawidowicz w swoim olimpijskim debiucie zajęła w mocnej i wyrównanej stawce dobre, dziesiąte miejsce. A przecież mogło być trochę lepiej - Ola zaliczyła na trasie dwa upadki.

-1 Paweł Baraszkiewicz
Po wicemistrzu olimpijskim z Sydney nikt nie spodziewał się cudów, ale chyba można było oczekiwać trochę bardziej wyrazistego startu. Sił Baraszkiewiczowi starczyło na ósme miejsce.

-2 Marek Twardowski i Adam Wysocki
Piąta osada z Sydney oraz czwarta z Aten spotkała się w jednej łódce w Pekinie z przypadku i wystartowała... bez rewelacji, zajmując w wyścigu dwójek na 500 metrów ósme miejsce.

Na minus składa się także ogólne wrażenie startów Twardowskiego - przed igrzyskami wydawało się, że w Pekinie stanie na podium, a okazało się, że znów zadziałała klątwa chorążego i "Twardy" wrócił bez medalu.

-3 Daniel Jędraszko i Roman Rynkiewicz
Przed igrzyskami niektórzy widzieli ich nawet na olimpijskim podium. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te oczekiwania - nasi kanadyjkarze w finale szybko odpadli z bezpośredniej walki z czołówką i przypłynęli na ostatnim, dziewiątym miejscu.

 Od lewej: Powell, Carter, Bolt i Frater - nowi rekordziści świata w sztafecie 4x100

+3 Jamajska sztafeta 4x100m mężczyzn
Usain Bolt całkowicie zdominował indywidualne zmagania sprinterskie. Swój występ w Pekinie przypieczętował złotem w sztafecie. Nesta Carter, Michael Frater, Usain Bolt oraz Asafa Powell pobili rekord świata o 0,3s.

Bolt czy Phelps? Kto jest największym bohaterem tych igrzysk?

+2 Tirunesh Dibaba
Etiopka jako pierwsza zawodniczka w historii igrzysk olimpijskich sięgnęła po złoto na dwóch najdłuższych dystansach rozgrywanych na bieżni: 5000m i 10000m.

+1 Bryan Clay
Amerykanin wykorzystał słabość wracającego po kontuzji obrońcy tytułu Romana Sebrle z Czech i sięgnął po złotym medal w lekkoatletycznym dziesięcioboju. Zawalił tylko skok wzwyż oraz kończący rywalizacje bieg na 1500m. Nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu największej przewagi nad drugim zawodnikiem od 36 lat!

-1 Shanaze Reade
Liderka światowego rankingu, dwukrotna mistrzyni świata w kolarskich wyścigach BMX poza podium igrzysk olimpijskich. Niespełna 20-letnia Brytyjka w finałowym przejeździe długo jechała na drugim miejscu, lecz na ostatnim nawrocie wywróciła się i nie ukończyła konkurencji.

-2 Carolina Kluft

Zamieniła złoto w siedmioboju na niepewny byt skoczkini w dal. Żal patrzeć jak megagwiazda światowej lekkoatletyki rozmienia swój talent na drobne. W Pekinie nie zakwalifikowała się do finału w trójskoku, a w skoku w dal zajęła tylko dziewiąte miejsce.

-3 Jamajska sztafeta 4x100m kobiet
Mając w składzie trzy medalistki biegu na 100m i zwyciężczynię biegu na 200m wystarczyło tylko dobiec do mety. Zmiana między Sherone Simpson a Kerron Stewart była jednak na tyle niefortunna, że pozbawiła szans medalowych nie tylko sztafetę Jamajki, ale też Wielkiej Brytanii.

Szukamy tego upragnionego dziesiątego medalu na igrzyskach w Pekinie. Mój typ: Beata Mikołajczyk i Aneta Pastuszka. Mam nadzieję, że nie przemieni się to w klątwę i Polki znów nie przegrają o 20 centymetrów.

Niech za dobrą wróżbę posłużą dwa brązowe medale, która Pastuszka zdobyła w Sydney i Atenach. Pierwszy wywalczyła dzień po czwatym miejscu w K-4, drugi kilka dni po fatalnej przygodzie ze zbyt lekkim kajakiem.

Wczoraj Pastuszka znów była czwarta w K-4, więc może ustrzeli medalowy hat-trick...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10