Na stadionach Polski i Świata.
środa, 31 sierpnia 2011

Czwarte miejsca nie od dziś uchodzące za te najgorsze. Tak się nieszczęśliwie składa, że w tegorocznych Mistrzostwach Świata w lekkoatletyce ze sportowców wszystkich nacji tuż za podium najczęściej plasują się biało-czerwoni. O medal w Daegu otarli się Żaneta Glanc w rzucie dyskiem, Marcin Lewandowski w biegu na 800m, Karolina Tymińska w siedmioboju oraz Łukasz Michalski w skoku o tyczce. Okazuje się, że po rozegraniu 21 konkurencji nie ma kraju z większą liczbą pechowców. Polska mistrzem czwartych miejsc AD 2011?

Mistrzowie czwartych miejsc:
2011: Polska (4) – po pięciu dniach zawodów
2009: Rosja i Ukraina (4)
2007: Rosja (7)
2005: Rosja (6)
2003: Rosja (9)
2001: USA (5)
1999: USA (7)
1997: Rosja (6)
1995: Niemcy (8)
1993: USA, Niemcy, Kuba (5)
1991: ZSRR (9)
1987: ZSRR, RFN, USA (5)
1983: ZSRR (8)

Do rekordowego wyniku osiągniętego przez ZSRR i po dwunastu latach powtórzonego przez Rosję brakuje nam pięciu czwartych lokat. Polakom trudno będzie zbliżyć się do tego osiągnięcia – wcale im zresztą tego nie życzę! W dwunastu i pół mistrzostwach świata biało-czerwoni dziewiętnastokrotnie ocierali się o podium – trochę dużo. W tabeli wszech czasów daje nam to wysoką siódmą lokatę. Dla porównania w klasyfikacji medalowej wszystkich mistrzostw jesteśmy na miejscu czternastym.

Czwarte miejsca – tabela wszech czasów:
1. Rosja/ZSRR 72
2. RFN/NRD 58
3. USA 47
4. Wielka Brytania 29
5. Kenia 24
6. Kuba 22
7. Polska 19
8. Jamajka 17
9. Francja 16
10. Ukraina 15

Czwarte miejsca są domeną zwłaszcza naszych pań. Z dziewiętnastu punktów dla Polski aż dwanaście zdobyły kobiety. O największym pechu mogą mówić Żaneta Glanc i Kamila Skolimowska. Obie miotaczki dwukrotnie zajmowały te najmniej wdzięczne lokaty. Podobnie zresztą jak Monika Pyrek i Anna Jesień, z tym zastrzeżeniem, że obie w innych swoich startach sięgały jednak po medale. Łukasz Michalski powtórzył wyniki Tadeusza Ślusarskiego i Mariana Kolasy, Marcin Lewandowski zaprezentował się na równi z Ryszardem Ostrowskim, a Karolina Tymińska powtórzyła osiągnięcie Urszuli Włodarczyk z Aten.

Polskie czwarte miejsca:
2011: Żaneta Glanc (rzut dyskiem), Łukasz Michalski (skok o tyczce), Marcin Lewandowski (800m), Karolina Tymińska (siedmiobój)
2009: Żaneta Glanc (rzut dyskiem), Grzegorz Sudoł (chód na 50km)
2007: Monika Pyrek (skok o tyczce), Kamila Skolimowska (rzut młotem)
2005: Anna Jesień (400m ppł), sztafeta 4x400m kobiet
2003: Monika Pyrek (skok o tyczce)
2001: Kamila Skolimowska (rzut młotem)
1999: -
1997: Urszula Włodarczyk (siedmiobój)
1995: Małgorzata Sobańska (maraton)
1993: -
1991: Jan Huruk (maraton), Beata Hołub (skok wzwyż)
1987: Ryszard Ostrowski (800m), Marian Kolasa (skok o tyczce)
1983: Tadeusz Ślusarski (skok o tyczce)

Półmetek rywalizacji w Daegu za nami. Pierwsze miejsce Pawła Wojciechowskiego daje nam ósmą pozycję w klasyfikacji medalowej. Część ekspertów za bardziej miarodajną uważa jednak klasyfikację punktową. Jak w takim razie wygląda nasza pozycja w tym rankingu?

Jesteśmy na szóstym miejscu za USA, Rosją, Kenią, Chinami i Niemcami, ale przed m. in. Jamajką, Etiopią, Wielką Brytanią, Francją czy Kubą. Trzy ostatnie państwa nie wywalczyły jeszcze w tych mistrzostwach złotego medalu. Czesi, do których tak bardzo lubimy się porównywać na swoim koncie mają tylko jedno siódme miejsce i dwa punkty w klasyfikacji.

Nasi lekkoatleci wywalczyli już 35 punktów. W Berlinie w całych mistrzostwach było ich 73, co dawało łącznie ósmą lokatę. Jeszcze dwa lata wstecz punktów było 43, co przekładało się z kolei na dziewiąte miejsce. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny wynik punktowy będzie gdzieś po środku - między Osaką a Berlinem.

wtorek, 30 sierpnia 2011

+3 David Rudisha
Murowanym faworytom startuje się w Korei póki co bardzo ciężko, dzięki czemu zawody obfitują w wiele niespodzianek. Ci, którzy liczyli na taką w biegu na 800m mogą czuć się zawiedzeni. Rekordzista świata nie dał rywalom najmniejszych szans i pobiegł po pierwszy w swej karierze tytuł mistrzowski.
+2 Robert Harting
Jeden z pięciu mistrzów świata z Berlina, któremu do tej pory udało się obronić swój tytuł. Tym razem przyjął jednak inny wariant – zamiast na prowadzenie wysunąć się ostatnim rzutem na pierwsze miejsce wskoczył już po pierwszej kolejce. Nad drugim Gerdem Kanterem wygrał nieco ponad dwoma metrami. Na tym poziomie rywalizacji to przepaść.
+1 Jekaterina Zarudniewa
Każde zwycięstwo białej zawodniczki w biegu długodystansowym jest warte uwagi. Wygrana nad plejadą Afrykanek z trzecim rezultatem w historii biegu przeszkodowego warte jest wyróżnienia w naszym rankingu.

-1 Kerron Clement
W półfinałowym biegu na 400m przez płotki pobiegł jak nie on. Dwukrotny mistrz świata w tej specjalności biegł jakby ktoś rozładował mu akumulator. Clement nie był w stanie włączyć się do walki o awans i zajął ostatnie miejsce w swoim biegu.
-2 Jelena Isinbajewa
Bezkrólewie w skoku o tyczce pań trwa już trzeci sezon. Ostatni tytuł caryca wywalczyła podczas igrzysk w Pekinie. Od tego czasu przegrała pamiętne dla nas mistrzostwa na stadionie w Berlinie oraz halowe mistrzostwa świata w Dausze, po których zrobiła sobie roczną przerwę. Powrót pod okiem nowego-starego trenera Trofimowa okazał się jednak równie bolesny co ostatnie starty.
-3 Realizatorzy transmisji telewizyjnej
Wszystko na ten temat zostało już napisane wcześniej.

+3 Karolina Tymińska
Zrobiła wszystko co tylko mogła by zdobyć medal – niestety rywalki były silniejsze. Tymińska pobiła rekordy życiowe w trzech konkurencjach, w pozostałych prezentując się równie dobrze. W efekcie dało to najlepszy wynik punktowy w siedmioboju w całej karierze Polki. W Berlinie wynik 6544 dawałby srebro, w Daegu starczył tylko do czwartego miejsca.
+2 Marcin Lewandowski
Mistrz Europy tym razem tylko otarł się o podium. Inni byli szybsi (albo bardziej bojowi), ale za rok na igrzyskach wcale nie musi już być podobnie.
+1 Adam Kszczot
Z roku na rok w świecie znaczy coraz więcej, co przy jego nastawieniu na sukces w końcu musi zaowocować medalem. Możemy być z naszych ośmiusetmetrowców bardzo dumni.

-1 Anna Jagaciak
Młodej Polce nie można odmówić talentu i urody, ale w Daegu zaprezentowała się bardzo słabo odpadając w eliminacjach. Nikt nie wymagał od niej awansu do finału, ale Jagaciak nie zbliżyła się nawet do odległości 14m, która w jej konkurencji jest minimum przyzwoitości.
-2 Anna Rogowska, Monika Pyrek
Kobieta zmienną jest – przed dwoma laty złoto i srebro, w tym roku dwie ostatnie lokaty w finale. Po występie Pyrek nie obiecywaliśmy sobie co prawda zbyt wiele, ale Rogowska jako obrończyni tytułu miała zawalczyć. Niestety Polki z rywalizacji odpadły jako pierwsze. Wszystkiemu winne kontuzje.
-3 Piotr Małachowski
Pierwszy rzut poniżej 60m, drugi spalony, dopiero w trzecim udaje się rzucić 63m, co dawało wówczas Małachowskiemu miejsce w wąskim finale. Z ósemki już w następnym rzucie wypchnął go jednak Gowda z Indii. Po trzech tłustych latach przyszedł dołek. W ostateczności lepiej jednak teraz, niż za rok w Londynie.

Tak fatalnie realizowanego przekazu telewizyjnego podczas zawodów lekkoatletycznych rangi mistrzowskiej jeszcze nie widziałem. Decydujący o doborze obrazków na siłę chcą zachować chronologię wydarzeń czym utrudniają śledzenie mistrzostw wszystkim znajdującym się poza stadionem w Daegu.

Już wczoraj narzekałem na realizację konkurencji technicznych, ale dzisiaj - choć trudno w to uwierzyć - było jeszcze gorzej. Owszem, widzieliśmy wszystkie najważniejsze próby zarówno w skoku o tyczce kobiet, jak i w rzucie dyskiem mężczyzn. Problem leży w tym, że tylko dwa skoki spośród kilkudziesięciu pokazywanych w dzisiejszej transmisji były w czasie rzeczywistym. Żaden z oglądanych w telewizji rzutów dyskiem nie był na żywo! Gdy zawodnicy rozpoczynali czwartą kolejkę realizator skupiał się na powtórkach z pierwszej serii. Gdy tyczkarki atakowały już 4,80m telewizja serwowała nam skoki na wysokości o 10cm niższej. Istny dramat i zabijanie emocji!

Nie wiem jak czytelnicy bloga, ale ja osobiście wolę czasem nawet nie widzieć paru skoków, a o rezultatach dowiadywać się od komentatorów tylko po to by być na żywo i co do sekundy oglądać przekaz ze stadionu. Dzisiaj za każdym razem gdy na ekranie telewizora pojawiała się zawodniczka z tyczką to w ciemno byłem w stanie przewidzieć czy skok był udany, gdy za szybą odbiornika pojawiał się dyskobol to co do centymetra byłem w stanie zgadnąć na jaką odległość poleciał dysk. Nie wiedzących co się dzieje współtowarzyszy z foteli obok wprawiałem tym samym w niemałe zakłopotanie. Śledząc jednak wyniki live na stronie mistrzostw zawsze znałem wyniki około dwadzieścia minut wcześniej.

Priorytetem przy realizacji zawodów lekkoatletycznych powinno być pokazywanie jak największej liczby wydarzeń na żywo. Gdyby wczorajszy konkurs pchnięcia kulą pań był pokazywany w miarę możliwości na bieżąco to nie trzeba by piętnaście minut po jego zakończeniu pokazywać powtórek najdalszych rzutów i złoty skok Pawła Wojciechowskiego moglibyśmy obejrzeć na żywo. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

+3 Paweł Wojciechowski, Łukasz Michalski, Mateusz Didenkow
O konkursie tyczkarzy pisałem już wcześniej. Choć po medal sięgnął tylko Wojciechowski to na wyróżnienie zasługuje cała trójka biało-czerwonych. Michalski brąz przegrał tylko ilością zrzutek na wcześniejszych wysokościach.
+2 Karolina Tymińska
Nasz czarny koń w wyścigu po medale w siedmioboju póki co nie zawodzi. Tymińska ustanowiła nowy świetny rekord życiowy w biegu na 100m przez płotki. Straciła co prawda jak zawsze trochę punktów w skoku wzwyż, ale niezłe występy w pchnięciu kulą i biegu na 200m dają jej póki co piątą lokatę. Jest to świetna pozycja do ataku, zwłaszcza, że drugi dzień to dwie ulubione konkurencje Polki: skok w dal i bieg na 800m. Obie te konkurencje przedziela jeszcze rzut oszczepem, który jest piętą achillesową Tymińskiej. Siódma zawodniczka igrzysk w Pekinie rozpoczęła ostatnio współpracę z trenerem rzutu oszczepu Hieronimem Głogowskim i jutro liczy na rzuty w granicach 45m.
+1 Piotr Małachowski
Poranne eliminacje nie okazały się dostatecznym bodźcem dla dyskoboli, którzy w kole prezentowali się wyjątkowo ospale. Żaden z zawodników nie przekroczył minimum kwalifikacyjnego 65,5m. Najbliżej tego był Małachowski, któremu zabrakło jedynie dwóch centymetrów. Czy pierwszy w kwalifikacjach będzie pierwszy w finale?

-1 Paweł Fajdek, Szymon Ziółkowski
Po starcie naszych młociarzy spodziewaliśmy się nieco więcej. Paweł Fajdek zapłacił zwyczajowe frycowe, ale siódme miejsce dla Szymona Ziółkowskiego to lekkie rozczarowanie. Miejsce jak miejsce, ale sam wynik bardzo słaby. I nie ma co się tłumaczyć zaawansowanym wiekiem polskiego mistrza, bo złoto wywalczył jeszcze dwa lata starszy Murofushi.
-2 Marcin Marciniszyn
Nie trzeba było wcale pobiec poniżej 45 sekund by zakwalifikować się do finału. Gdyby Marciniszyn pobiegł w czasie, w którym wywalczył w tym roku w Bydgoszczy swój szósty tytuł mistrza Polski to byłby w gronie ośmiu najszybszych czterystumetrowców świata. Tak jak Robert Maćkowiak w Edmonton. Szkoda straconej szansy.
-3 Łukasz Parszczyński
Zajął ostatnie miejsce w swoim biegu eliminacyjnym z czasem o pół minuty gorszym od rekordu życiowego z tego roku. Jeśli nie ma na swoją obronę jakiejś dobrej wymówki to jego występ uznać należy za kompromitujący.

+3 Valerie Adams
Nowozelandka znana wcześniej pod nazwiskiem Vili nadal pisze historię swojej konkurencji. Właśnie odniosła trzecie kolejne zwycięstwo w mistrzostwach świata wyrównując osiągnięcie triumfującej w latach 1995-1999 Astrid Kumbernuss. W Daegu Adams zwycięstwo okrasiła rekordem mistrzostw (21,24m), który może przetrwać lata.
+2 Koji Murofushi
Murofushi również zrównał się osiągnięciami z inną wielką postacią swej konkurencji – Szymonem Ziółkowskim. Od dzisiaj Japończyk, podobnie jak Polak, ma w swoim dorobku tytuł mistrza olimpijskiego oraz komplet medali z mistrzostw świata. Dokonał tego w wielku 37 lat, co czyni go póki co najstarszym mistrzem świata z Daegu.
+1 Carmelita Jeter
Po dwóch brązowych medalach w Osace i Berlinie w końcu ta legitymująca się drugim wynikiem na setkę w historii Amerykanka sięgnęła po złoto. Wynik ten jest na tyle ważny, że jest to pierwsze zwycięstwo zawodniczki z tego kraju na dużej imprezie od mistrzostw w Helsinkach. Złota passa Jamajek przerwana.
-1 Oscar Pistorious
Finał mistrzostw świata okazał się dla tego (nie bójmy się słów) jednego z większych oszustów w historii lekkoatletyki za wysokimi progami. Wybitny paraolimpijczyk uzyskał 22. czas spośród 24 półfinalistów.
-2 Zoltan Kovago, Robert Fazekas
Dwóch utytułowanych węgierskich dyskoboli pożegnało się z mistrzostwami świata na etapie kwalifikacji. Lider list światowych Kovago oraz znany dopingowicz Fazekas nie zmieścili się wśród dwunastu najlepszych miotaczy dyskiem dzisiejszego przedpołudnia. Tym lepiej dla Piotra Małachowskiego.
-3 Dayron Robles
Rekordzista świata i mistrz olimpijski z Pekinu w swoim czwartym starcie na mistrzostwach świata w końcu miał wywalczyć złoty medal i zostać pierwszym mistrzem świata w biegu na 110m przez płotki z Kuby. I praktycznie mu się to udało, bo na mecie biegu finałowego wyprzedził o jedną setną Jasona Richardsona i o dwanaście setnych Xianga Liu. Godzinę po biegu sędziowie zdyskwalifikowali jednak Roblesa za rozpychanie się w trakcie biegu i wybicie z rytmu biegnącego obok Chińczyka.

 
1 , 2 , 3