Na stadionach Polski i Świata.
niedziela, 17 sierpnia 2014

Najlepszy występ polskich lekkoatletów na Mistrzostwach Europy od 1966 roku – i to zarówno pod względem liczby medali, jak i liczby punktów - stał się faktem. Naprawdę mało było występów biało-czerwonych w Zurychu, po których moglibyśmy mieć poczucie niedosytu. Mamy bardzo równą, zgraną drużynę, pojawiło się wiele nowych postaci, a te doświadczone w większości nie schodziły poniżej swojego poziomu. W dalszym ciągu uparcie będę forsował o rozszerzenie pojęcia Wunderteam o obecne pokolenie lekkoatletów. Zasługują na to.

Nie można jednak spoczywać na laurach, lecz cały czas równać w górę. A kto przed nami? Przede wszystkim Brytyjczycy, których zastrzyk finansowy przed igrzyskami w Londynie, doprowadził do zdecydowanego zwycięstwa w klasyfikacji medalowej. Tuż za nimi Francuzi – dla obu tych reprezentacji były to najlepsze mistrzostwa Europy w historii.

Na przeciwnym biegunie Rosjanie - nigdy wcześniej, ani w startach pod wspólną flagą radziecką, ani po rozpadzie ZSRR, nie zeszli poniżej czterech tytułów mistrzowskich na jednej imprezie. W Zurychu flaga rosyjska na środkowy maszt wciągana była zaledwie trzykrotnie. Na pocieszenie Rosjanom pozostaje triumf w klasyfikacji punktowej.

Co zapamiętamy z tych mistrzostw? Niedoścignionego Mo Faraha, latającą po bieżni z wdziękiem gazeli Dafne Schippers, przegranego Christophe’a Lemaitre’a, rekord świata Yohana Diniza, fenomenalny rzut Sandry Perkowić, skandalistę Mahiedine Mekhissi-Benabbada…

…oraz, że narodził się nowy Wunderteam!

20:37, seba.krystek , Z innych aren
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5