Na stadionach Polski i Świata.
piątek, 20 września 2013

Legia zaczęła fazę grupową Ligi Europy nijako – ani dobrze, ani też szczególnie źle. Porażkę z Lazio można było zakładać już po losowaniu, ale po tym letnim meczu pozostaje niedosyt i wrażenie, że w Rzymie nie trzeba było dużo, by ugrać coś konkretnego.

Ciąg dalszy.

czwartek, 19 września 2013

Nie robię.

Nad wyjściem z tunelu na Anfield Road wisi jeden z symboli Liverpoolu – tablica z herbem klubu i napisem "This is Anfield". Proste słowa, ale podkreślają, że nie jest to zwykłe miejsce.

W Lubinie, a może też na kilku innych stadionach, powinna wisieć tablica z ilustracją do tego tekstu i kojarzącym się z nią napisem. Też prosta i z adekwatnym, trafiającym w punkt przesłaniem.

Czytaj także na portalu "Krótka Piłka".

poniedziałek, 16 września 2013

Półmaraton w Newcastle – drugi największy bieg uliczny na dystansie nieco ponad 21 km z 33-letnią historią. Od niedzieli 15 września 2013 roku jest to historia pisana wielkimi literami. Prawdopodobnie był to przedsmak (oby!) tego co będziemy mogli zobaczyć za trzy lata w Rio de Janeiro podczas olimpijskiego maratonu.

Haile Gebrselassie, Kenenisa Bekele, Mohammad Farah – trzy żywe legendy światowej lekkoatletyki, które łącznie zgromadziły w swej kolekcji siedem złotych medali olimpijskich oraz dwanaście tytułów mistrza świata na dystansach 5000m i 10000m spotkały się po raz pierwszy na starcie biegu ulicznego. Najstarszy w tym gronie, 40-letni Gebreselassie, od kilku lat nie pojawia się już na bieżni specjalizując się w maratonach i półmaratonach właśnie. Dziewięć lat młodszy Bekele od trzech lat zmagał się z kontuzjami, w związku z którymi przegrał Mistrzostwa Świata w Daegu oraz Igrzyska Olimpijskie w Londynie, a do Moskwy w ogóle nie zawitał. Trzy wymienione w poprzednim zdaniu imprezy były za to popisem 30-letniego Faraha, który na sześć startów wywalczył pięć złotych medali.

Pojedynek tej trójki nie mógł zatem wyglądać inaczej niż w rzeczywistości wyglądał. Finisz niemal tak samo urzekający jak pojedynek Bekele-El Guerrouj z igrzysk w Atenach, o którym wspominałem już kiedyś. Kto nie widział, ten gapa. Na szczęście Internet daje wszystkim możliwość nadrobienia zaległości.

piątek, 13 września 2013

Kadra Waldemara Fornalika wygrała z San Marino, ale na razie – parafrazując klasyka – to nie ma żadnego znaczenia, że wygrała. Scenariusz końcówki eliminacji jest rozpisany, brakuje w nim miejsca na happy end, a dni selekcjonera są już policzone bardzo dokładnie. Szybko zbliża się ulubiony czas wielu dziennikarzy i kibiców. Wreszcie można rozkręcić karuzelę kandydatów i poprzerzucać się nazwiskami swoich faworytów. Często wszystko jest oderwane od rzeczywistości, tak jak papierowe składy i mecze, które w dzieciństwie rozgrywało się na kartkach zeszytu w kratkę.

Cały tekst na portalu "Krótka Piłka".

sobota, 07 września 2013

Reprezentacja Fornalika kojarzy mi się ze zdjęciem, które niedawno pojawiło się na jednym z portali. Grupka kadrowiczów idzie do hotelu, każdy jest inaczej ubrany – Eugen Polanski chyba w ciążowej bluzce – każdy patrzy w swoją stroną i chyba łączą ich tylko posępne twarze. To oczywiście przypadek, moment zatrzymany w kadrze, ale myślę sobie, że jest w tej scence coś symbolicznego. Kadrę Fornalika lepiej ilustruje zdjęcie piłkarzy ciągnących te swoje wielkie walizki niż jakiekolwiek zrobione na boisku. Na ciągnięcie bagaży starczyło umiejętności, na ciągnięcie drużyny na mistrzostwa świata już nie.

Tutaj przeczytasz cały tekst.

piątek, 06 września 2013

Można oskarżać selekcjonera o lenistwo lub tchórzostwo, ale trudno mu zarzucić, że pominął piłkarza bezwzględnie lepszego. Można uderzać w inne tony i krzyczeć, że powołanie dla Pawła Brożka było demoralizujące, niepotrzebne i zrobiło z kadry pośmiewisko. Nie ma wątpliwości, że tak było – nie pierwszy i nie ostatni raz. Kadra pod tym względem już dawno straciła dziewictwo. Dużo trudniej znaleźć pominiętą przez Fornalika jakość. 

Czytaj więcej.