Wpisy z tagiem: euro 2012
piątek, 02 grudnia 2011
Chaotycznie, mydło i powidło. A co! 1. Rzadko zdarza się, żeby wszystkie drużyny mogły być zadowolone, że los spiknął je w jednej grupie. Cieszymy się, że oszczędzono nam potęg i trafiliśmy na potencjalnie najsłabsze drużyny z każdego koszyka; z takich samych pozycji losowanie mogą oceniać nasi rywale. Ostrzymy sobie już pazury na Rosjan, Greków i Czechów, a oni dziękują niebiosom, że nie będą musieli brać na warsztat Hiszpanii albo Holandii. 2. Nie oszukujmy się - grupa A jest niegodna mistrzostw, chociaż zagrają w niej medaliści dwóch ostatnich turniejów. Zdecydowanie odstaje poziomem od pozostałych, jest nijaka, bez wyrazu; to grupa brzydkiej śmierci dla przegranych. Ciekawsze, bardziej barwne zestawienia można ułożyć z udziałem drużyn, które na Euro nie zagrają. Ale już nie wybrzydzajmy, bierzmy co mamy... 3. Na poprzednich wielkich imprezach mecze z Niemcami pompowano kontekstami pozasportowymi. Tym razem w roli Niemców wystąpi zapewne Rosja; już słychać gdzieniegdzie, że "choć już to nie te czasy, kiedy pojedynki z wielkim sąsiadem ze Wschodu były bataliami nie tylko sportowymi, to gra o punkty z Rosją w czasie, gdy Moskwa próbuje odbudowywać swoją strefę wpływów będzie miał dodatkowy smak". 4. Franciszek Smuda na pewno odetchnął z ulgą, że jego drużyna nie trafiła na wielkich, ale jest też druga strona medalu - wyjście z takiej grupy będzie uznane za obowiązek. Nie będzie usprawiedliwienia i litości; jeśli reprezentacja nie awansuje do ćwierćfinału, a to i tak wielkie zadanie, Smuda szybko zostanie pogoniony ze stanowiska. W trudniejszej grupie mógłby się uchować nawet mimo porażek. 5. Na ochłodę, ostatnie mecze z rywalami z grupy: Grecja - Polska 0:0, Czechy - Polska 2:0, Rosja - Polska 2:2... 6. - Czasami z tej trudnej grupy jest ciężej wyjść, niż z tej teoretycznie łatwiejszej - komentuje losowanie Franciszek Smuda. Święte słowa. 7. - Można być zadowolonym, choć najważniejsze, że wszystko odbyło się demokratycznie - powiedział po losowaniu Grzegorz Lato. Czasami odnosze wrażenie, że przy związku trzeba zatrudnić egzegetów... I przy okazji specjalistów od savoir-vivre - dyrektor kadry Konrad Paśniewski mógłby przy następnej okazji żuć gumę nieco dyskretniej. 8. Wielu niezadowolonych, niekoniecznie sportowo. Holendrzy, Duńczycy, Niemcy, Portugalczycy, Szwedzi, Francuzi i Anglicy pewnie ze zgrzytaniem zębów przyjęli to, że będą musieli grać na Ukrainie. A przecież gniazdka w Polsce już wybrane, już umoszczone... 9. Na najbardziej zadowolonego selekcjonera wyglądał Cesare Prandelli. Może już się cieszy na mecz ze swoim wielkim nauczycielem Giovannim Trapattonim. Los jest złośliwy - "Trap" wolał uniknąć rodaków. 10. Środek ciężkości turnieju przesunął się na Ukrainę; wyemigrowały tam prawie wszystkie hity fazy grupowej i najbardziej medialne drużyny. Tam Holendrzy będą się tłuc z Niemcami i Portugalczykami, Francuzi powalcza z Anglią. U nas z meczów podobnego kalibru tylko pojedynek Hiszpanii z Włochami. Jeśli przyjąć terminologię z innych dyscyplin, to wygląda to trochę tak, jakby w Polsce rozgrywano mistrzostwa grupy B, mniej kolorowe, z gościnnym tylko udziałem mistrzów Starego Kontynentu i świata.
czwartek, 01 grudnia 2011
Trwa tradycyjny przed każdym piłkarskim losowaniem koncert życzeń. Wszyscy święci przestali balować w niebie i układają swoje grupy marzeń: ten chce Anglię, tamten woli Niemców, ktoś chce Szwedów, inny jest gotów na ustępstwa - skoro nie ma zgody na Danię, to niech już będzie ta Irlandia. W całym tym szaleństwie zapomina się o kwestii podstawowej. Może na początek należałoby sobie życzyć, żeby prezes Lato i pezetpeenowscy aparatczycy nie narobili w Kijowie poruty. Tak na wszelki wypadek... Przepis na moją grupę marzeń jest dość prosty: należy tak wyciągać kulki z misek, żeby w grupie C spotkały się Hiszpania, Niemcy, Portugalia i Francja. Możliwe jest drobne ustępstwo - zamiast Hiszpanii może być Holandia, też będzie dobrze. Nie jest to może danie szczególnie wymyślne, przychodzi do głowy natychmiast po zapoznaniu się z dostępnymi składnikami, ale smakowite jest, że ho, ho i każdy o tym wie. Mielibyśmy fascynującą grupę i sześć wielkich bitew. Nawet jeśli skończyłoby się bez sensacji i faworyci (w wersji de luxe - obrońcy tytułu z Hiszpanii i główni kandydaci do niego z Niemiec) zrobiliby swoje, to awans do kolejnej rundy byłby dla nich trudniejszym zadaniem niż obalenie pół litra dla Zdzicha Kręciny. Jest w tym życzeniu szczypta prywaty: przy takim losowaniu Niemcy, Portugalia i Francja tłukłyby się ze sobą w Poznaniu. Fajnie byłoby mieć pod nosem takie hiciory, nawet jeśli na zobaczenie ich z trybun nie ma właściwie żadnych szans. A co z tą Polską? Cztery lata temu chciałem dla biało-czerwonych misji straceńczej - walki z Holandią, Włochami i Niemcami. Ciągle trzy mecze Polaków z potęgami są kuszącą wizją, argumenty i obserwacje podobne jak wtedy, ale... Przecież już wepchnąłem wielkich do jednej grupy, a poza tym miło byłoby przez jakiś czas żyć nadzieją na sukces. Niech więc tym razem będą Włochy (bo ile można grać z Anglią), Chorwacja (bo można chociaż spróbować odkuć się za poprzednie mistrzostwa) i Irlandia (bo przy okazji Giovanni Trappattoni zagrałby z rodakami i swoim byłym podopiecznym z Juventusu - Cesare Prandellim). Nie wiem, czy taka grupa byłaby powodem do radości. Dla nas. Bo Włosi, Chorwaci i Irlandczycy z perspektywy gry z Polakami cieszyliby się na pewno. Tak jak wszyscy pozostali uczestnicy losowania. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Sportowo
Ciekawe
Zmieszaj autora z błotem
Tagi
|