+3 Marcin Lewandowski, Adam Kszczot
Panowie przeszli do historii polskiej lekkoatletyki. Ostatni raz na podium Mistrzostw Europy w jednym biegu dwóch Polaków stanęło w 1974 roku, gdy bracia Wodzyńscy wywalczyli srebro i brąz w biegu na 110m przez płotki. Lewandowski i Kszczot są o tyle lepsi, że ten pierwszy wywalczył złoto. Przyjechał tutaj jako faworyt i nie zawiódł. Jest pierwszym polskim mistrzem Europy w biegach od czasu Pawła Januszewskiego.
+2 Tomasz Majewski
Trzeci rok z rzędu nasz kulomiot staje na podium docelowej imprezy sezonu. Trudno mówić o pełni szczęścia gdy poziom konkursu jest stosunkowo niski, a i tak przegrywa się jednym centymetrem.
+1 Przemysław Czerwiński
Niemal dokładnie 30 lat po złotym medalu olimpijskim Władysława Kozakiewicza ponownie doczekaliśmy się Polaka na podium w konkursie tyczkarzy. Ale jak ma się w konkursie aż trzech reprezentantów to zawsze można liczyć, że któremuś uda się sprawić niespodziankę. Do brązowego medalu wystarczyło 5,75m pokonane w pierwszej próbie.
-1 Przemysław Czajkowski
Nasz młody dyskobol może mówić o sporym pechu, bo odległość jaką osiągnął (61,97m) była ostatnią, która dawała awans do niedzielnego finału. Sęk w tym, że dokładnie taki sam wynik uzyskał Erik Cadee z Holandii i to on dzięki lepszej drugiej próbie awansował dalej.
-2 Małgorzata Trybańska
Rekordzistka Polski w trójskoku w konkursie finałowym poprawiła się o jedną lokatę względem startu sprzed czterech lat. Niestety oznaczało to tylko jedenaste miejsce. Trybańska skakała tak jakby wszystko co najlepsze pokazała już w eliminacjach (14,44m). Powtórzenie tamtego wyniku w finale dawałoby piątą lokatę.
-3 Sztafeta 4x400m kobiet
W Goeteborgu był brąz, w Barcelonie jest miejsce dwunaste. Z obecnego składu tamten bieg sprzed czterech lat pamięta tylko Anna Jesień, która nie znalazła wczoraj wsparcia w młodych koleżankach. Na szczęście jest to jedyna polska sztafeta, która nie zakwalifikowała się do finału.