Na stadionach Polski i Świata.

Wpisy z tagiem: kenenisa bekele

niedziela, 28 sierpnia 2011

Wciąż nie milkną echa dyskwalifikacji Usaina Bolta w biegu na 100m, ale ja pragnę nawiązać do innego ważnego wydarzenia dzisiejszego dnia w Daegu. Dystans 10000m dla mnie osobiście obok sprintu i biegu na 800m to najciekawsza biegowa konkurencja mistrzostw. Prawdopodobnie przez to, że w sporcie bardzo cenię sobie dominatorów, którzy są w stanie utrzymać się na szczycie wiele lat, a do takich sportowców ten dystans w ostatnim czasie ma wyjątkowe szczęście.

Ostatnia dekada ubiegłego wieku to lata panowania Haile Gebresselasie, który na najdłuższym rozgrywanym na stadionie dystansie zdobył cztery tytuły mistrza świata oraz dwa tytuły mistrza olimpijskiego. Gdy wydawało się, że są to osiągnięcie nie do pobicia na światowych bieżniach pojawił się Kenenisa Bekele, który wyrównał rekordowe osiągnięcia Gebresselasie na dystansie 10000m, a do tego dołożył tytuły mistrzowskimi na dystansie dwukrotnie krótszym oraz rekordy świata. Najbardziej prestiżowy magazyn lekkoatletyczny Track and Field News ogłosił go najlepszym lekkoatletą pierwszej dekady XXI wieku.

Na swym koronnym dystansie 10000m był niepokonany aż do dziś. Zszedł z bieżni. Jeszcze dwa lata temu w Berlinie był nie do pobicia. Wygrał oba długie dystanse zostając obok Usaina Bolta największą gwiazdą tamtych mistrzostw. Dziś razem z Jamajczykiem jest póki co największym przegranym zawodów w Daegu.

Bekele nie tyle przegrał z rywalami co z własnym organizmem, który pomimo, że nie był nadmiernie eksploatowany w biegach komercyjnych, to nie wytrzymał wielu lat startów na nieosiągalnym dla innych poziomie. Już w zeszłym roku zaliczył tylko jeden, nieudany zresztą, start w śnieżnych mistrzostwach świata w biegach przełajowych w Edynburgu. Odniesiona nieco później kontuzja łydki zabrała mu półtora roku startów. W Daegu wracał z nadzieją zostania pierwszym w historii biegaczem, który triumfował na pięciu kolejnych mistrzostwach globu. Wciąż ma na to szanse jeśli zdecyduje się na start w biegu na 5000m, ale tak błyskawiczne sportowe zmartwychwstanie nawet w przypadku takiego mistrza wydaje się być niemożliwe.

Oczywiście Kenenisa ma dopiero 29 lat i, jeśli nie zabraknie mu motywacji, wiele lat kariery przed sobą. Możliwe, że śladem swojego mistrza wydłuży dystanse i rozpocznie starty w maratonach, gdzie mógłby zmierzyć się z rekordem świata. Pewna era się dzisiaj jednak w historii lekkoatletyki skończyła.

Nie dał rady Bekele, szansy na wyjście z cienia mistrza nie wykorzystał wiecznie srebrny Sileshi Sihine. Złoto niezmiennie powędrowało jednak na szyję Etiopczyka. Niewykluczone, że 22-letni Ibrahim Jeilan rozpoczął kolejną złotą serię w historii lekkoatletyki.

Tagi