Na stadionach Polski i Świata.

Wpisy z tagiem: Dawid Nowak

środa, 03 marca 2010

Zima obficie uraczyła nas w tym roku śniegiem, więc ekstraklasowi trenerzy mieli wreszcie okazję do zastosowania w praktyce metod proponowanych przez nestora polskiej myśli szkoleniowej Jerzego Talagę. Mieli, ale nie skorzystali - nie słychać bowiem, by któryś z trenerów w ramach treningu zaordynował drużynowe lepienie bałwana. To lekceważenie dorobku rodzimej futbolowej nauki daje się jednak obronić daleko posuniętą troską o zdrowie piłkarzy. Istnieje przecież duże prawdopodobieństwo, że podczas śnieżnych zabaw kilku naszych ligowców odmroziłoby sobie palce; łatwo też wskazać takich, którzy instalując bałwankowi marchewkę tam gdzie trzeba, mogliby sobie naciągnąć dwójkę lub uszkodzić więzadła poboczne.

* * *

Nie wiem, co zrobiłby sobie Dawid Nowak, ale na pewno stałoby się jakieś nieszczęście. Pech go przecież nie opuszcza; ostatnio pojechali razem nawet na turniej do dalekiej Tajlandii. Nowak nie mógł zagrać tam w jednym z meczów, bo z palca u nogi zszedł mu paznokieć.

Piszę o Nowaku, bo to jedna z tych osób, dla których warto śledzić ekstraklasę. Przede wszystkim prawdziwa, przemawiająca swoimi umiejętnościami, a nie sztucznie kreowana, jak choćby wyszczekany - ale od dłuższego czasu bardzo przeciętny - Maciej Iwański. Kiedy Nowak jest zdrowy i w formie, przyjemnie patrzy się na jego grę - ciut z Tomasza Frankowskiego, ciut z Macieja Żurawskiego. Tylko skala jeszcze nie ta, bo rozwój talentu hamują wciąż wizyty u doktorów. Gdyby nie one, pewnie nie grałby już w Bełchatowie, a w kadrze byłby ważną figurą.

Na razie Nowak - puk, puk w niemalowane - jest zdrowy, jego gol dał Bełchatowowi zwycięstwo nad Wisłą i... na nowo otworzył ligę, w której i jego klub będzie miał coś do gadania.

* * *

Przewaga Wisły nad resztą stawki trochę stopniała - teraz to już tylko dwa punkty zapasu nad Legią oraz pięć nad Lechem i Ruchem. Niewiele, teoretycznie wszystko bardzo szybko może przewrócić się do góry nogami.

Kusząca to wizja, ale jesienna praktyka każe spojrzeć na taki scenariusz z ostrożnością. Wisła nie zbudowała swojej pozycji w tabeli na wielkich zwycięstwach - przegrała przecież trzy najbardziej prestiżowe mecze - ale na regularnym, często w mdłym stylu, krojeniu ligowych średniaków i biedaków. Ani Legia, ani Lech nie były tak pewne i konsekwentne, w efekcie czego pogubiły sporo punktów.

Pytania na wiosnę: czy Wisła nadal będzie tak regularna? Jak bardzo jej rywale poprawią skuteczność? Czy w Krakowie nie zdarzy się coś, co przekreśli szanse na obronę mistrzostwa?

* * *

3:0 Lecha z Polonią Warszawa to wynik, który świetnie wygląda na papierze; znacznie gorzej wyglądała gra, która Kolejorzowi dała to zwycięstwo. Problem w niej był z grubsza ten sam co jesienią: Lech z mozołem zawiązywał akcje ofensywne. Brakowało w nich płynności, często się rwały, zbyt dużo było w nich chaosu, by przejąć kontrolę nad grą. Oczywiście trudno wyciągać ostateczne wnioski po ledwie jednym ligowym meczu, ale musi to dziwić, a wielu też niepokoić, w przypadku drużyny o tak wielkim potencjale ofensywnym.

Ich próbkę było widać nawet na warszawskim błotnisku (bo przecież nie boisku...) - być może świetne bramkowe akcje i cudne asysty Semira Stilicia zwiastują więcej polotu w grze Lecha. Może lokomotywa musi tylko nabrać rozpędu.

* * *

Słówko o Polonii, o której tak dużo mówiło się zimą. Były ku temu pewne powody: dawna piłkarska gwiazda na ławce, gwiazda prezesem, wygrana z Zenitem St. Petersburg, remis z Valencią, kilku nowych piłkarzy... A w lidze falstart.

Wysoka przegrana z Lechem musiała skończyć się gniewem Józefa Wojciechowskiego, który w mediach zrecenzował Jose Mari Bakero tak samo ostro jak jego wszystkich poprzedników: zła była taktyka, skład też był zły, ogólnie jest źle i trener musi wreszcie wziąć się do roboty. Na razie skończyło się tylko na ponownym ściągnięciu na Konwiktorską Tony'ego Slota, który też trochę pomiesza we wspólnym garze. To już tylko krok do tego, by Wojciechowski uznał, że Bakero nie zna się na piłce i pogonił go do Hiszpanii.

Może wtedy w końcu uzna, że najlepiej będzie jeśli to on poprowadzi Polonię. Czekamy!

Tagi