+3 Jamajska sztafeta 4x100m mężczyzn Biorąc pod uwagę absencję kontuzjowanego Asafy Powella i zawieszonego za doping Steve’a Mullingsa, eksperci dość ostrożnie wypowiadali się o szansach Jamajczyków na poprawienie rekordu świata. Mając jednak takie asy jak mistrz świata w biegu na 100m Yohan Blake czy przede wszystkim niezrównany Usain Bolt przy co najmniej poprawnych zmianach z poprawieniem najlepszego rezultatu w historii trzeba się liczyć. +2 Christian Taylor Wystrzelił jak filip z konopi. Na Mistrzostwach Świata Juniorów w Bydgoszczy przed trzema laty zaledwie siódmy w skoku w dal i ósmy w trójskoku, a dziś świeżo koronowany mistrz świata. Podziw budzi jego wynik – 17,96m jest najlepszym rezultatem w tym roku i piątym w historii. +1 Maria Sawinowa Po zwycięstwach w Halowych Mistrzostwach Świata i Europy, a także Mistrzostwach Starego Kontynentu na otwartym stadionie zdobyła swój czwarty tytuł. Do kompletu brakuje jej już tylko złotego medalu z igrzysk olimpijskich. W Londynie nie będzie miała łatwo, bo za dzisiejszą porażkę z pewnością zrewanżować się będzie chciała Caster Semenya.
-1 Amerykańska sztafeta 4x100m mężczyzn Trzeci z rzędu nieudany start amerykańskich sprinterów na dużej imprezie. Nie udało się dobiec z pałeczką do mety w Pekinie oraz Berlinie. Nie udało się również w Daegu. Czyżby kompleks Jamajczyków? -2 Etiopscy długodystansowcy Liczono, że w niedzielnym maratonie i biegu na 5000m Etiopczycy poprawią swój medalowy dorobek. Oczekiwano zwłaszcza złotych medali – skończyło się na dwóch brązowych krążkach. W całych mistrzostwach biegacze z tego kraju wywalczyli tylko jedno złoto. Ostatni raz tak źle było w 1997 roku. W Addis Abebie żałoba – zwłaszcza, że nieporównywanie lepiej spisali się biegacze z Kenii. -3 Betty Heidler Niezwykle pewna siebie, buńczuczna wręcz Niemka po raz kolejny znałazła pogromczynię. Może porażka z Tatianą Łysenko nauczy ją by w wywiadach przed zawodami nie rozdawać miejsc na podium.
+2 Sztafeta 4x100m mężczyzn Przez ostatnie trzy dni mistrzostw startów reprezentantów Polski mieliśmy jak na lekarstwo. Najbliżej medalu i sprawienia ogromnej niespodzianki była nasza sztafeta sprinterów w składzie: Paweł Stempel, Dariusz Kuć, Robert Kubaczyk, Kamil Kryński. Polacy fantastycznie pobiegli już w eliminacjach, w których uzyskali czas 38,37s – tylko o cztery setne gorszy od rekordu Polski z igrzysk w Moskwie. W finale tak szybko pobiec już się nie dało, a szkoda. Powtórzenie tego samego wyniku dawałoby brązowy medal. Skończyło się na czwartym miejscu, do podium zabrakło zaledwie jednej setnej. Oczywiście na tak świetny wynik złożyły się upadek Amerykanów i nieukończenie rywalizacji przez Brytyjczyków, ale takie właśnie są sztafety. Polacy do perfekcji niemal opanowali przekazywanie sobie pałeczki i jeśli w przyszłym roku każdy z nich urwie jeszcze po jednej dziesiątej to jest szansa, że w Londynie znów będziemy mogli być z Kucia i spółki dumni. +1 Anita Włodarczyk W konkursie finałowym oddała swój najlepszy rzut w tym roku. Brawa za walkę. Piąte miejsce – tylko na tyle było ją w tym momencie stać. Po nakładających się kontuzjach widać, że to nie jest ta sama zawodniczka co w Berlinie. Jeśli jednak szukamy medalu w Londynie to spośród wszystkich naszych lekkoatletów Włodarczyk ma chyba największy potencjał.
-1 Chodziarze Klimat Azji im nie służy. Zaprezentowali się bowiem równie źle jak przed czterema laty na mistrzostwach w Osace. Kto wie jakby potoczyły się losy medalowej rozgrywki gdyby nie kontuzja mięśnia Grzegorza Sudoła. Do 30km maszerował w czołowej grupie. -2 Tomasz Majewski Najboleśniejsza porażka tych mistrzostw obozie polskim. O ile tyczkarkom i Piotrowi Małachowskiemu w przygotowaniach do Daegu towarzyszyły kontuzje o tyle Majewski nie miał problemów ze zdrowiem. Tegoroczne starty pokazywały, że jest mocny i tak jak to było w ostatnich trzech latach zawalczy o medal. Brałem nawet pod uwagę, że może się powtórzyć sytuacja z HMŚ w Doha, gdzie Polak mimo dobrego wyniku wylądował poza podium. Wtedy przegrał, bo inni byli lepsi. W piątek przegrał, bo sam był słaby.
+3 Sally Pearson Klątwa okładki przełamana po raz drugi. Australijka znalazła się na pierwszej stronie sobotniego programu mistrzostw i pomimo to zaprezentowała się wybornie sięgając pewnie po złoto w biegu na 100m przez płotki. W eliminacjach wyrównała wynik Grażyny Rabsztyn, by w finale poprawić go jeszcze o osiem setnych. 12,28 to jeden z najbardziej wartościowych wyników tych mistrzostw. W XXI wieku nikt bowiem szybciej jeszcze nie biegał. +2 Usain Bolt Jamajczyk po niepowodzeniach w biegu na 100m ponownie wielki. Tym razem triumfu na 200m nie udało się okrasić rekordem świata tak jak w Pekinie i Berlinie, ale wynik przez niego osiągnięty i tak jest czwartym w historii. Jutro stadion zaszaleje po raz ostatni. Bolt pobiegnie w kończącym mistrzostwa biegu sztafet. +1 Christoph Lemaitre Francuz znowu pisze historię. 19,80s to drugi najlepszy wynik osiągnięty przez białego człowieka, który dzisiaj wystarczył do brązowego medalu. Warto odnotować, że Lemaitre miano najszybszego białego w historii mistrzostw świata odebrał naszemu Marcinowi Urbasiowi, który w półfinale MŚ w Sewilli pobiegł 19,98s.
-1 Andreas Thorkildsen Mistrz olimpijski, mistrz Europy i były mistrz świata – tak od dzisiaj musi tytułować się Norweg, który przegrał pierwsze ważne zawody od 2007 roku tracąc tytuł mistrzowski na rzecz Matthiasa de Zordo z Niemiec. Norweg może się pocieszać, że z podium najważniejszych sportowych imprez nie schodzi od igrzysk w Atenach. -2 Kellie Wells Amerykańska płotkarka przyjechała na mistrzostwa z drugim najlepszym czasem na świecie. Schody zaczęły się już w półfinale, gdy zahaczyła nogą o przedostatni płotek tracąc szybkość, rytm i prowadzenie. Szczęśliwie do finału zakwalifikowała się z drugiego miejsca. W nim nie miała jednak już tyle szczęścia. Potknęła się o szósty płotek i upadła. Finisz oglądała z poziomu bieżni. -3 Jesus Angel Garcia i Yohan Diniz Tak doświadczonym i utytułowanym chodziarzom nie wypada być zdejmowanym przez sędziów z trasy za błędną technikę chodu.
+3 Maria Abakumowa, Barbora Spotakowa Konkurs rzutu oszczepem kobiet podczas igrzysk w Pekinie uznawany przez wielu za najlepszy w historii tej konkurencji to przy tym dzisiejszym małe piwo. Tak naprawdę i Rosjanka, i Czeszka zasłużyły na złoty medal. Niestety zawisł on na szyji tylko jednej z nich. Abakumowa i Spotakowa zaserwowały widzom niezwykłą dramaturgię prezentując rzuty niewiele gorsze od rekordu świata. Wynik Rosjanki – 71,99m (drugi wynik w historii) – to póki co najbardziej wartościowy wynik całych mistrzostw. +2 Dwight Phillips Stary mistrz w skoku w dal nie dał o sobie zapomnieć. Do Daegu przyjechał bez minimum IAAFu. Skorzystał z możliwości obrony tytułu i nie zawiódł. To już czwarty tytuł mistrzowski 34-letniego Amerykanina, który zrównał się tym samym z Ivanem Pedroso (mistrz świata w latach 95-01). Phillips w Korei startował z numerem 1111. I jak tu nie być przesądnym? +1 Vivian Jepkemoi Cheruiyot W normalnych okolicznościach Kenijka za dublet na dwóch najdłuższych dystansach rozgrywanych na bieżni powinna liderować w tym zestawieniu. Dzisiaj miała jednak zbyt silnych rywali.
-1 Deokhyeon Kim Koreańczycy jako gospodarze wystawili co najmniej po jednym zawodniku w każdej konkurencji. W przeważającej większości stanowią oni tło rywalizacji. Kim zrobił jednak niemałą niespodziankę kwalifikując się do konkursu finałowego skoku w dal. Niestety skośnookiemu skoczkowi zachciało się również brać udział w kwalifikacjach trójskoku. W nich doznał kontuzji i do rozgrywki finałowej w skoku w dal nie przystąpił. -2 Christina Obergfoell 68,76m – wynik z czwartkowych kwalifikacji rzutu oszczepem budził respekt. Wydawało się, że Niemka będzie nadawać ton bitwie o medale. Piątek nie należał jednak do Obergfoell, która tylko bezradnie przyglądała się pojedynkowi Abakumowej ze Spotakową. Nie była też w stanie odpowiedzieć na rekord Afryki Sunette Viljoen i ostatecznie ukończyła mistrzostwa na miejscu czwartym. -3 Amerykańscy kulomioci Było ich czterech: Christian Cantwell, Reese Hoffa, Adam Nelson i Ryan Whiting. Trzech pierwszych ma już na koncie złoty medal mistrzostw świata. Wszyscy w tym sezonie pchali powyżej 21m. Medal dla Amerykanów można więc było przewidywać w ciemno, a tymczasem zajęli oni pozycje: czwartą, piątą, siódmą i ósmą. Ostatni raz zawodnicy tego kraju bez medalu MŚ wracali w 1991 z zawodów w Tokio.