Na stadionach Polski i Świata.

Wpisy z tagiem: Raymond Domenech

piątek, 11 czerwca 2010

Raymond Domenech.

Wróżka Joanna ma złe wiadomości dla osób urodzonych pod znakiem wodnika: piątek będzie dla nich nerwowy i niespokojny, łatwo będzie o kłopoty w pracy. Raymond Domenech - właśnie zodiakalny wodnik - ma więc powody do niepokoju. W końcu dzisiaj "prowadzona" przez niego reprezentacja Francji zagra z Urugwajem w drugim meczu mundialu...

Cudzysłów w poprzednim zdaniu jest zamierzony, bo u zmierzchu szcześcioletniej kadencji Domenecha Trójkolorowi zdają się być zlepkiem zmęczonych gwiazd, gwiazdek i gwiazdeczek, a nie drużyną zdolną do walki o medal mistrzostw świata. To już zresztą stan trwały - ostatnio na boisku Francuzi tylko cierpią i grają, jakby nie mogli na siebie patrzeć. Paskudne wrażenie pozostawili po swoim występie na Euro 2008, w drodze do RPA ciężko człapali, a czasami musieli nawet podpierać się rękami, by dotrzeć do celu.

Streszczenie dwóch minionych lat to całkiem zgrabne podsumowanie całej kończącej się dekady, prawie w całości naznaczonej rozczarowującymi występami Les Blues w wielkich turniejach i nijaką grą. Wyjątek stanowi tylko mundial sprzed czterech lat. Zdobyte wówczas wicemistrzostwo świata z perspektywy czasy jawi się jako wydarzenie niezwykłe, którego nie da się łatwo wyjaśnić. Na wagę srebra były oczywiście błyski poszczególnych piłkarzy i szczęście, które sprawiało, że rywale Francuzów na drodze do finału rozgrywali akurat najsłabszy mecz w turnieju. I jeszcze jedno: srebrny medal Francuzi zdobyli mimo Domenecha, a nie dzięki niemu. Ważniejszą rolę w tamtej ekipie, na boisku i poza nim, pełnił raczej Zinedine Zidane.

Zizou od czterech lat nie gra w piłkę, a trzy kolory na francuskiej koszulce szarzeją. Domenech nie potrafi odmienić tego trendu, co więcej sam przyczynia się do jego podtrzymania. Nie tylko przez błędne decyzje kadrowe i taktyczne, ale również, a może przede wszystkim, przez brak umiejętności stworzenia z jednostek drużyny i tchnięcia w nią nowego ducha. Mało prawdopodobne, by udało się to akurat przed mistrzostwami - nie opanuje sytuacji i nie porwie za sobą piłkarzy trenerski oryginał, który ustalając skład wspomaga się horoskopem... Potwierdzają to fakty: wyjątkowo marnie wyglądały przedmundialowe sparingi, z francuskiego obozu wciąż docierają wieści o kiepskiej atmosferze i wzajemnej niechęci graczy - Nicolas Anelka podobno nie chce podawać do Yoanna Gourcuffa, a William Gallas wścieka się, że kapitanem nie jest Thierry Henry - a przecież nad wszystkim ciąży jeszcze seksafera z udziałem Francka Ribery'ego.

Największa uwaga będzie zwrócona na Ribery'ego, który ma za sobą wyjątkowo trudny sezon - poprzecinany kontuzjami, naznaczony aferą, a zwieńczony czerwoną kartką w półfinale Ligi Mistrzów i przymusową pauzą w finale. Tysiące pytań rodzi się w głowie, wszystkie sprowadzają się do jednego: jakiego Ribery'ego zobaczymy na mundialu? Lidera reprezentacji, czy piłkarza, który znów nie wytrzyma presji?

Opowieść o kadrowiczach Domenecha można ciągnąć długo. O debiutującym wreszcie na mundialu Anelce, który wreszcie może poważnie zaistnieć w reprezentacji i przekonać do siebie nieprzekonanych. O Gourcouffie, który na przemian zachwyca i irytuje przedkładając formę nad treść zagrań. Albo o Hugo Llorisie, mogącym być jednym z najlepszych bramkarzy na mistrzostwach... I tak długo jeszcze. O wszystkich z osobna, bo - znów powtórzę - o całości ciężko wykrztusić dobre słowo.

I właśnie dlatego szukając mundialowych niespodzianek zwracam się w stronę Trójkolorowych. Źle to wszystko wygląda i fatalnie wróży (może Domenech ma inny horoskop...) - niewykluczone, że pobyt w RPA zakończy się dla Francuzów już po fazie grupowej. Ale czy to na pewno byłaby niespodzianka?

Tagi