Wpisy z tagiem: Giovanni van Bronckhorst
środa, 07 lipca 2010
Holenderskie strzelanie w meczu z Urugwajem rozpoczął Giovanni van Bronckhorst. Kapitan drużyny i jeden z jej nestorów. Razem z Andre Ooijerem - podczas mundialu w RPA wartościowym zmiennikiem - byli z reprezentacją Holandii już na mistrzostwach świata w 1998 roku. Wtedy drogę Oranje do strefy medalowej obaj mogli oglądać tylko z ławki rezerwowych, bo Guus Hiddink nie dał im pograć nawet przez minutę. Później były same mundialowe rozczarowania: klęska w eliminacjach do turnieju w 2002 roku i porażka w 1/8 finału z Portugalią cztery lata później. Tamten brzydki mecz van Bronckhorst skończył przed czasem - podobnie jak Deco, Costinha i Khalid Boulahrouz zobaczył czerwoną kartkę. Na następny półfinał mistrzostw świata Holandia musiała poczekać dwanaście lat, do 2010 roku i turnieju w RPA. Ładną klamrą te dwa mundiale spinają kariery van Bronckhorsta i Ooijera. We Francji na dobrą sprawę witali się z wielkim futbolem, teraz się z nim żegnają - Gio już zapowiedział zakończenie kariery po mistrzostwach. Ułożyło się świetnie - zanim powiesi buty na kołku, zagra w finale mundialu i jako pierwszy Holender w historii futbolu może unieść Puchar Świata. W awansie do finału ma swój spory udział: zagrał we wszystkich meczach od początku do końca, solidnie zabezpieczając lewą stronę boiska. No i ten gol z Urugwajem - przepiękne, precyzyjne uderzenie. Urusi mogą sobie pluć w brodę - analizując grę Holendrów chyba zapomnieli o wyciągnięciu wniosków z własnych błędów. Znów, tak jak w ćwierćfinale Sulley Muntari, rywal miał dużo swobody na oddanie strzału zza pola karnego. Za dużo. A sam van Bronckhorst jest najlepszym przykładem na to, że czasami trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie, a potem wykorzystać nadarzającą się okazję. Tak właśnie bylo w Kapsztadzie. To był jego pierwszy (!) i na razie ostatni strzał na tym mundialu... |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Sportowo
Ciekawe
Zmieszaj autora z błotem
Tagi
|