Na stadionach Polski i Świata.

Wpisy z tagiem: christian olsson

czwartek, 29 lipca 2010

Christian Olsson.

Wielkim nieobecnym konkursu trójskoczków podczas Mistrzostw Europy w Barcelonie jest Christian Olsson. Szwed, który pierwotnie  został nawet zgłoszony do zawodów ostatecznie nie stanął na skoczni w eliminacjach. To nie pierwsza „zdrowotna” dezercja 30-letniego trójskoczka z Goeteborga w karierze.

Ten utalentowany trójskoczek w krótkim czasie (2002-2004) zebrał trzy najważniejsze tytuły: mistrza Europy, mistrza świata i mistrza olimpijskiego. Kto nie pamięta jego fascynujących pojedynków toczonych podczas mityngów Złotej Ligi z Jonathanem Edwardsem ten niech żałuje. Kłopoty z kontuzjami na wielką skalę zaczęły się w roku 2004. Niezaleczona kontuzja stopy odniesiona w finale olimpijskim wyeliminowała go ze startów na ponad rok. Wrócił w glorii chwały na Mistrzostwa Europy w swoim rodzinnym Goeteborgu. Były to jednak jego ostatnie duże zawody w karierze. Na Mistrzostwa Świata w 2007 co prawda się udał skacząc wcześniej 17,56m podczas mityngu w Paryżu, ale już podczas treningu w Osace odniósł kolejną kontuzję, która uniemożliwiła mu start.

Przed igrzyskami w Pekinie po raz piąty w karierze zerwał ścięgno. Zniecierpliwiony zasugerował nawet, że wycofa się ze sportu. Zaszył się wówczas w Monako, gdzie mieszka i spędzał po dwanaście godzin na basenie racząc się kilkoma piwami dziennie. Pomocną dłoń wyciągnął Szwedzki Komitet Olimpijski, który zaproponował Olssonowi funkcję chorążego podczas ceremonii otwarcia. Szwedzki trójskoczek nie bronił więc tytułu, ale po raz kolejny poczuł olimpijską atmosferę, która skłoniła go do walki o powrót na rozbieg.

Ten oczywiście nie okazał się prosty. W 2009 roku Olsson wystartował w mistrzostwach Szwecji, gdzie co prawda wygrał, ale po raz pierwszy od sześciu lat nie przekroczył w konkursie granicy 17m. Na mistrzostwach świata w Berlinie znów na próżno można było wypatrywać jego nazwiska. O sobie ponownie dać znało ścięgno. Wrócił na sezon halowy, ale podczas czempionatu globu w Dausze nie dość, że sam uplasował się na czwartym miejscu to jeszcze Teddy Tamgho odebrał mu halowy rekord świata.

Koniec kariery planuje na 2014 rok, chyba, że wcześniej złudzeń pozbawią go lekarze.

czwartek, 04 września 2008

Obrazek z archiwum. Christian Olsson podczas rundy honorowej po zdobyciu olimpijskiego złota w Atenach.

Szwecja doczekała się w ostatnich latach wielu lekkoatletycznych mistrzów, którzy wynieśli ten kraj do rangi światowej potęgi. Na każdej wielkiej imprezie obecnego stulecia Szwedzi medalowo wypadali nadzwyczaj okazale, a nazwiska takie jak Holm, Klüft czy Olsson przemawiały do masowej wyobraźni. Coś się w tej materii zaczęło psuć już w Osace, gdzie szwedzcy atleci zdobyli tylko jeden krążek. Były to medalowe ostatki w ich wykonaniu bowiem w lekkoatletycznej tabeli medalowej z Pekinu Szwecja już nie figuruje. Lekkoatleci z tego kraju nie wywalczyli ani jednego krążka ledwie dwa razy kwalifikując się do finałowej rozgrywki. Wywalczyli sześć punktów. Dla porównania polscy lekkoatleci na swoim koncie zapisali aż 43 oczka (bądź też 45).

Apogeum możliwości Szwecji na arenie międzynarodowej przypadł szczęśliwie na rok Mistrzostw Europy w Goeteborgu. Gospodarze realnie liczyli na aż pięć złotych medali i drugie, za Rosją, miejsce w klasyfikacji medalowej. Skończyło się na trzech pierwszych miejscach i powtórzeniu złotego rezultatu z igrzysk olimpijskich w roku 2004.

Pierwszą pomnikową postacią szwedzkiej lekkoatletyki, która zeszła z piedestału była mistrzyni świata i Europy Kajsa Bergqvist. 31-letnia obecnie skoczkini wzwyż na początku roku wyszła za mąż i niespodziewanie ogłosiła koniec kariery. Jeszcze dwa lata temu podczas sezonu halowego skoczyła 2,08 i wydawała się być o krok od poprawienia rekordu ‘z brodą’ Stefki Kostadinowej. Nie omijały jej groźne kontuzje. Z powodu naderwania ścięgna Achillesa nie startowała choćby na igrzyskach w Atenach.

Zdecydowanie większym pechowcem jest Christian Olsson. Ten utalentowany trójskoczek w krótkim czasie (2002-2004) zebrał trzy najważniejsze tytuły: mistrza Europy, mistrza świata i mistrza olimpijskiego. Kłopoty z kontuzjami na wielką skalę zaczęły się w roku 2004. Niezaleczona kontuzja stopy odniesiona w finale olimpijskim wyeliminowała go ze startów na ponad rok. Wrócił w glorii chwały na wspomniane Mistrzostwa Europy w Goeteborgu. Były to jednak jego ostatnie duże zawody w karierze. Do Osaki co prawda pojechał, ale jeszcze podczas treningu odniósł kolejną kontuzję, która uniemożliwiła mu start. W tym roku sytuacja się powtórzyła, a zniecierpliwiony Olsson zasugerował nawet, że wycofa się ze sportu. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie pełnił rolę chorążego szwedzkiej reprezentacji.

Kolejnym bohaterem tej wyliczanki jest najlepszy sportowiec Szwecji 2004 roku Stefan Holm. Niewysoki skoczek po zdobyciu tytułu mistrza olimpijskiego w Atenach zablokował się – nie skacze już tak regularnie i nie zdobywa kolejnych medali. Iskierka nadziei na poprawę stanu rzeczy zapaliła się podczas tegorocznej zimy gdy Holm zdobył swój czwarty w karierze tytuł halowego mistrza świata. Na igrzyskach w Pekinie tak dobrze już nie było – czwarte miejsce było jednak najlepszym spośród wszystkich szwedzkich lekkoatletów.

Niesłychanie ciekawą postacią jest Karolina Klüft. Szwedzka wieloboistka, kolekcjonerka tytułów, multimedalistka światowych imprez, niepokonana przez pięć lat – po prostu ‘terminatorka i dominatorka’ światowego wieloboju dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli, nie z powodu kontuzji, nie z powodu wieku (ma dopiero 25 lat!) zrezygnowała ze startów w swej konkurencji. Znudzona zwycięstwami (!) postanowiła rywalizować w trójskoku oraz skoku w dal. W tej pierwszej konkurencji w Pekinie nie przebrnęła nawet kwalifikacji, w skoku w dal była tylko dziewiąta. Wciąż może być wielka, wciąż może wygrywać – musi tylko wrócić do wieloboju. Ma wszystkie tytuły jakie sobie tylko można wyobrazić, w swoim dorobku brakuje jej tylko jednego – rekordu świata.

Obrazu nędzy i rozpaczy po Pekinie w szwedzkiej królowej sportu dopełnia urodziwa Susanna Kallur. Najlepsza Europejka startująca na 100m przez płotki występ w Pekinie zakończyła już na pierwszej przeszkodzie.

Potęga szwedzkiej lekkoatletyki ostatnich lat nie była osadzona na drużynie, lecz na pojedynczych megagwiazdach. Dowodem na to były igrzyska w Atenach gdy poza trzema złotymi medalami żaden z reprezentantów Szwecji nie pokusił się nawet o finał. Szwedzi zresztą od lat nie błyszczą specjalnie w Pucharze Europy, a ich sztafeta 4x100m kobiet poskładana jest z rywalizujących na płotkach sióstr Kallur, skoczkini wzwyż Emmy Green i wieloboistki Karoliny Klüft.

Tagi